Zamknij

Nowe Horyzonty 2021 - oficjalny program i nasze propozycje filmów nie do przegapienia [LISTA]

03.08.2021 20:00
Nowe Horyzonty - program
fot. materiały prasowe Nowe Horyzonty/Mariarz Rajter

Festiwal filmowy Nowe Horyzonty ogłosił właśnie program na 2021 rok. Z tej okazji postanowiliśmy wybrać dla Was 10 najciekawszych produkcji, których naszym zdaniem nie wolno przegapić na tegorocznej edycji imprezy.

Nowe Horyzonty 2021 właśnie ogłosiły swój tegoroczny program. Letni festiwal filmowy, odbywający się we Wrocławiu w dniach 12-22 sierpnia, podzielił się właśnie pełnym programem imprezy. W repertuarze znajdziemy ponad 230 filmów, z czego aż 175 to tytuły pełnometrażowe. Filmy pochodzą z kilkudziesięciu krajów świata i zostały wyselekcjonowane z repertuarów najbardziej prestiżowych festiwali z Cannes, Berlina i Wenecji na czele. Tegoroczne pokazy odbędą się stacjonarnie we Wrocławiu — w Kinie Nowe Horyzonty, Dolnośląskim Centrum Filmowym, Teatrze Muzycznym Capitol oraz na wrocławskim rynku, a także online. W sieci zadebiutuje jednak tylko część filmów, choć repertuar online również jest niezwykle okazały.

Sprzedaż biletów na stacjonarną edycję startuje już w środę 4 sierpnia o 12.00. Na które filmy warto kupić bilety? Podpowiadamy.

Nowe Horyzonty 2021 - co w szczególności warto obejrzeć na festiwalu?

"The Sparks Brothers", reż. Edgar Wright

Film dokumentalny Edgara Wrighta, opowiadający o braciach Mael, znanych także jako Sparks. Amerykańska grupa muzyczna, obecna na rynku od lat 70. zrewolucjonizowała dźwięki muzyki, ale nigdy sama nie stała się globalnym fenomenem, na jaki zasługuje. Twórca "Baby Drivera" i "Scotta Pillgrima" postanowił to zmienić i dać widzom film dokumentalny o mocy komedii i thrillera, który ogląda się z zapartym tchem, niczym najlepszy film akcji. Przebieżka po 50 latach historii zespołu, różnorodnych stylach i eksperymentach formalnych, zwyczajnie wciąga i intryguje. "The Sparks Brothers" to jeden z najlepszych dokumentów muzycznych, jakie powstały. Produkcja Wrighta ma zasczytne miejsce obok wybitnej "Amy" Asifa Kapadiego.

"Wszystko dobrze poszło", reż. Francois Ozon

Francuski reżyser opowiada przejmującą historię na temat eutanazji, poprzez pryzmat relacji ojca i jego dwóch córek. Tym, co wyróżnia jednak film Ozona, to fakt, że reżyser podchodzi do tematu z niezwykłym wyczuciem, humorem i ciepłem, tworząc tragikomiczną opowieść o tym, jak ważne jest, by samostanowić o własnym losie. Film zaskakuje kilkoma woltami, których nie sposób przewidzieć, a aktorzy dają z siebie 110% na ekranie. Mały wielki film.

"Titane", reż. Julia Ducournau

Zdobywca Złotej Palmy na Festiwalu w Cannes to dzieło, które ma szansę porządnie spolaryzować publiczność. Historia młodej dziewczyny, która ukrywając się przed policją, przybiera tożsamość dawno zaginionego chłopaka, może być traktowana jako komentarz na temat transpłciowości i walki umysłu z ciałem. Można traktować ją również jako filmową wydmuszkę i przerost formy nad treścią, trochę w stylu "Neon Demon" Nicolasa Windinga Refna. Warto jednak przekonać się do której grupy odbiorców się należy i poczuć emocje, wylewające się z dzieła twórczyni "Mięsa" na własnej skórze.

"LAMB", reż. Valdimir Johannsson

"Najbardziej oryginalny film" Cannes 2021, nagrodzony przez Jury sekcji Un Certain Regard właśnie takim tytułem. "Lamb" to dzieło zaskakujące, przewrotne, przezabawne, ale i niezwykle przejmujące. Historia pewnej rodziny rolników, którzy żyją z hodowli owiec, wywróci się do góry nogami, gdy pewnego dnia na świat przyjdzie jedna mała owieczka, inna od wszystkich. "Lamb" to ten rodzaj filmowego szaleństwa, które lepiej samemu przeżywać niż o nim czytać, dlatego powiemy jedynie, że ten film trzeba KONIECZNIE zobaczyć.

"Hiacynt", reż. Piotr Domalewski

Długo wyczekiwana polska produkcja, która w przyszłości zadebiutuje także na platformie Netflix. "Hiacynt" to historyczna opowieść o tzw. "akcji Hiacynt", podczas której przedstawiciele Milicji Obywatelskiej w latach 1985-1987 zbierali informacje na temat polskich mężczyzn o orientacji homoseksualnej. Film Piotra Domalewskiego do historycznych wydarzeń dodaje dramatyczny wątek kryminalny, a sam film zapowiada się na przejmujący dramat, silnie skupiony na jednostce i ukazujący uniwersalne problemy, poprzez pryzmat poruszającej historii opartej na faktach.

"W drogę!", reż. Panah Panahi

Urokliwy, ciepły i zabawny film drogi, który urzeka przede wszystkim doskonałą energią młodego irańskiego aktora Rayana Sarlaka. To historia podróży pewnej rodziny w celu zapewnienia starszemu synowi lepszego startu w innym kraju. Opowieść drogi pełna jest jednak przeróżnych absurdów i zaskakujących sytuacji, a całość otoczona jest aurą niezwykłego humoru.

"Zola", reż. Janicza Bravo

Adaptacja Twitterowej kłótni, jak mówią materiały promocyjne obrazu. "Zola" to historia opowiadająca o dwóch kobietach, których losy przecinają się w pewien szalony weekend, podczas którego dojdzie nie tylko do ich waśni, ale także do problemów z mafią i gangiem prostytutek. Najbardziej przejmująca jest jednak zwyczajna ludzka zawiść, a film prezentowany w Sundance w intrygujący sposób ogrywa ten motyw na ekranie.

"Pleasure", reż. Ninja Thyberg

Biznes pornograficzny od kuchni. Historia młodej Szwedki, która wyrusza do Los Angeles, aby stać się nową gwiazdą porno, w dobitny sposób obnaża podwójne standardy tego odłamu branży rozrywkowej. Reżyserka nie boi stawiać się trudnych pytań i pokazywać bez ogródek najbardziej poruszających sytuacji. Co jednak ciekawe – "Pleasure" to także wciągająca opowieść o dążeniu do celu i cenie osiągnięcia sukcesu, pokazana jednak w wyzywającej, nietuzinkowej formie. Film Ninji Thyberg nie boi się bowiem odważnych scen erotycznych, a produkcja celowo pokazuje różnice w zachowaniu aktorów na planach filmowych różnych studiów nagraniowych, które w bardzo odmienny sposób traktują swoje aktorki. Poruszający film, niepozbawiony jednak humoru. 

"Paryż, 13 dzielnica", reż. Jacques Audiard

Czarno-biała opowieść o dzisiejszych związkach i problemach z komunikacją. Przeplatające się losy bohaterów, mieszkających w 13 dzielnicy Paryża, pokazuje wpływ social mediów na nasze życie, ale także problemy komunikacyjne, które rodzą się nie tylko z powodu ciągłego bycia w sieci, ale także z racji pomylenia czyjejść tożsamości. Przeplatające się opowieści tworzą wyrazisty portret współczesnego Paryża.

"Niefortunny numerek lub szalone porno", reż. Radu Jude

Zwycięski film Berlinale 2021 to opowieść o nauczielce, której prywatne wideo z "igraszek" z mężem trafia do internetu, stajac się pożywką dla internetowych trolli oraz, przede wszystkim, nauczieli uczniów których uczy. Produkcja ukazuje nie tylko dzisiejszą biurokrację, ale także grupowy sposób myślenia, w którym bardzo łatwo rzucać oskarżenia i nawoływać do ostracyzmu społecznego. "Niefortunny numerek lub szalone porno" to cięta satyra, rozgrywająca się w czasie pandemii, która punktuje także absurdy dzisiejszej atchitektury, przepełnionej reklamami do stopnia "architektortury", jak śpiewali onegdaj muzycy z grupy Małe Miasta. 

"Drive My Car", reż. Ryusuke Hamaguchi

Zwycięzca nagrody Jury tegorocznego festiwalu w Cannes to opowieść o reżyserze teatralnym, który w trudnych życiowo warunkach decyduje się wystawić sztukę Antona Czechowa na scenie. Film podzielony jest na wyraźne trzy akty, z których drugi, w całości poświęcony przygotowaniom do nowej inscenizacji "Wujaszka Wanii" jest najciekawszy, najbardziej porywający i zaskakujący pomysłami. Najlepszym z nich jest zaś ten, by obsadzić w głównych rolach osoby z różnych kręgów kulturowych, porozumiewających się nawet różnymi językami - w tym koreańskim językiem migowym. W ten sposób twórca pokazuje transformatywną siłę teatru, która przekracza nawet granice języka.

Chcesz być na bieżąco? Dołącz do grupy " Filmy i seriale - newsy i dyskusje fanów" na Facebooku.

Czytaj także:  Festiwal Filmowy w Gdyni ogłosił filmy konkursowe na 46. FPFF [LISTA TYTUŁÓW]

RadioZET.pl/materiały prasowe Nowe Horyzonty