Zamknij

Sean Connery nie żyje. Wdowa po aktorze o jego ostatnich chwilach. "To go dobiło" [FOTO]

02.11.2020 11:31
Sean Connery nie żyje
fot. Shutterstock.com

Sean Connery nie żyje, odszedł jeden z największych aktorów w historii. Wdowa po zmarłym gwiazdorze opowiedziała o jego chorobie i ostatnich chwilach. Zdradziła, w jaki sposób odszedł i pokazała ostatnie wspólne zdjęcie.

Sean Connery nie żyje - ta informacja wstrząsnęła światem filmowym i świadomością fanów na całym świecie. Jeden z największych aktorów współczesnej kinematografii, dla wielu legenda kina, laureat Oscara i Złotego Globu za "Nietykalnych". Ciężko wymienić wszystkie doskonałe role brytyjskiego geniusza: wcielał się w Jamesa Bonda, zagrał w doskonałym "Imieniu róży", "Polowaniu na Czerwony Październik" czy "Twierdzy". W 2000 roku królowa Elżbieta II nadała mu tytuł szlachecki.

Sean Connery zmarł w wieku 90 lat, o jego śmierci 31 października 2020 roku poinformowała brytyjska stacja BBC. Wiadomo, że aktor w ostatnich latach życia miał poważne problemy ze zdrowiem, cierpiał między innymi na demencję. Odszedł we śnie w swoim domu w Nassau na Bahamach. W ostatnich chwilach miała mu towarzyszyć najbliższa rodzina, w tym syn Jason Connery oraz ukochana żona Micheline Roquebrune. Wdowa po gwiazdorze opublikowała w sieci ostatnie wspólne zdjęcie z ukochanym i opowiedziała o jego ostatnich chwilach.

ZOBACZ TAKŻE:  Gwiazdy, które odeszły. Te znane osoby zmarły w 2020 roku [GALERIA]

Sean Connery nie żyje. Micheline Roquebrune opowiedziała o ostatnich chwilach męża

Sean Connery i jego druga żona Micheline Roquebrune byli małżeństwem od 1975 roku. Wdowa po gwiazdorze opublikowała w mediach społecznościowych ich ostatnią wspólną fotografię. W rozmowie z Daily Mail opowiedziała także o chorobie męża i tym, jak odszedł.

- Miał demencję i to go dobiło. Chciał odejść bez zamieszania. Był wspaniały i mieliśmy razem cudowne życie. Był wzorem mężczyzny. Wiem, że bez niego będzie bardzo ciężko. Ale to nie mogło trwać wiecznie i odszedł spokojnie - czytamy.

91-letnia Micheline Roquebrune przyznała, że Connery nie chciał być w stanie, w którym nie mógł nawet swobodnie wyrazić myśli.

- To nie było życie dla niego, ostatnio nie potrafił się wypowiedzieć. Przynajmniej umarł we śnie i było tak spokojnie. Byłam z nim cały czas, a on po prostu odszedł. Tego właśnie chciał - stwierdziła.