Zamknij

Smutne filmy o miłości do płakania: 15 tytułów, które wzruszą cię do łez

05.01.2021
Aktualizacja: 22.01.2021 16:21
Smutna Pani na kanapie ogląda wzruszający film
fot. Shutterstock

Smutne filmy o miłości do płakania to historie i o pierwszej miłości, i o miłości przerwanej przez tragedię albo takiej, którą przyćmiła straszna choroba. W naszym rankingu jest też film o miłości matki do córki i taki, który opowiada o mężczyźnie zakochanym w… systemie komputerowym. Różnią się długością, okresem powstania i fabułą, ale jedno jest pewne: każdy z nich wzruszy cię do łez!

Smutne filmy o miłości ogląda się nie tylko wtedy, gdy mamy złamane serce. Czasem po prostu warto się posmucić, przeżywając miłosne rozterki innych. Filmy o miłości, tak jak to bywa w życiu, nie zawsze muszą bowiem kończyć się happy endem. Często mogą być też odpowiedzią na własne rozterki miłosne. Niekiedy jednak te smutne zakończenia – które z pewnością doprowadzą was cię do łez – stanowią otwarcie dla całkiem nowego rozdziału. To oczyszcza, ale i napawa nadzieją. W naszym rankingu zebraliśmy 15 takich dzieł - od kultowych klasyków, aż po nowe produkcje. Na pewno więc znajdziesz wśród nich takiego wyciskacza łez, który spełni twoje oczekiwania!

Smutne klasyki, czyli kultowe filmy o miłości

  1.  „Tacy byliśmy” (1973) - jedna z najpiękniejszych i najbardziej utrwalonych w popkulturze historii miłosnych. Stany Zjednoczone, lata 30. XX wieku. Barbra Streisand i Robert Redford w rolach dwojga całkowicie różnych i niepasujących do siebie osobach. Ona jest zaangażowaną politycznie aktywistką, Żydówką, a on – zblazowanym dandysem anglosaskiego pochodzenia, zupełnie ignorującym napiętą sytuację w kraju i na świecie. Mimo tych różnic, coś nieustannie ich do siebie przyciąga. Parę lat po wojnie Katie i Hubbell spotykają się ponownie, a wtedy nie są już w stanie powstrzymać łączącej ich więzi. Choć biorą ślub, a Katie zachodzi w ciążę, ich różnice i odmienne postrzeganie świata znowu zaczynają im wadzić. Gdy lata po rozwodzie Katie i Hubbell przypadkiem spotykają się w Nowym Jorku, jasne jest, że ich miłość nigdy nie miała szans na przetrwanie. Pozostaje im tylko z żalem zatęsknić za „tym, jacy byli”. Film zasłynął nie tylko z popisowych ról Redforda i Streisand, ale i z wykonanej przez aktorkę tytułowej piosenki, którą nagrodzono Oscarem.
  2. „Stalowe magnolie” (1989) - kultowy klasyk, który wyciska łzy nawet 30 lat po premierze. „Stalowe magnolie” to melodramat w gwiazdorskiej obsadzie, wśród której znalazły się m.in. Sally Field, Shirley MacLaine, Dolly Parton i młodziutka Julia Roberts, w jednej ze swoich pierwszych filmowych ról. „Stalowe magnolie” to historia grupy bliskich przyjaciółek z małego miasteczka na amerykańskim Południu. Ich bliska więź zostaje wystawiona na próbę, gdy córka jednej z nich, mimo ciężkiej choroby, decyduje się na dziecko. Gdy kobieta umiera, przyjaciółki otaczają jej zrozpaczoną matkę wsparciem, ciepłem i miłością. Dodają jej w ten sposób siły na pogodzenie się ze stratą i wychowanie ukochanego wnuka, dla którego jej córka poświęciła swoje życie.
  3. „Moja dziewczyna" (1991) - Macaulay Culkin, czyli filmowy Kevin, w wyjątkowo słodko - gorzkim filmie o pierwszej miłości i o pierwszej stracie. „Moja dziewczyna” to chyba jeden z najbardziej poruszających obrazów, w którym pojawia się wątek śmierci dziecka. Tym bardziej, że ta jest zupełnie niespodziewana, zaskakująca i po latach wciąż boli tak samo mocno, jak podczas oglądania tego filmu pierwszy raz. Historia powoli rozwijającego się między nastoletnimi bohaterami uczucia to piękny obraz młodzieńczej miłości. A jej bolesny koniec to doskonały pretekst do refleksji i rozmowy na temat żałoby po stracie kogoś bliskiego i godzenia się z nią.
  4. „Titanic”, (1997) - jeden z największych kasowych hitów w historii kinematografii to też jednocześnie jedna z najbardziej poruszających historii miłosnych uwiecznionych okiem kamery. „Titanic”, opowieść o „zakazanej” miłości i tragedii, która stanęła jej na przeszkodzie, to film epicki, choć momentami bardzo intymny. Wiele scen i cytatów z filmu Jamesa Camerona na stałe wpisało się do historii popkultury, nie mówiąc już o ściskającej za serce balladzie „My Heart Will Go On”, promującej obraz piosence w wykonaniu Celine Dion.  Popisowe role młodziutkich Kate Winslet i Leonardo DiCaprio zachwycają nawet ponad dwie dekady po premierze, a dbałość o historyczną akuratność i dopracowane w każdym szczególe stroje i dekoracje sprawiają, że „Titanic” nigdy się nie znudzi. Nawet mimo tego, że wszyscy doskonale znamy jego zakończenie.

Smutne filmy o miłości, którą zabija codzienność

  1. „Droga do szczęścia” (2008) - Kate Winslet i Leonardo DiCaprio znowu razem, i znowu nie jest im dane cieszyć się spokojnym życiem. „Droga do szczęścia” to jednak film, który przedstawia miłosne rozterki zupełnie inaczej niż „Titanic”. Grani przez gwiazdy bohaterowie to para małżonków, którzy z pozoru wiodą idealne życie. Wizerunek perfekcyjnej rodziny to jednak tylko przykrywka: tak naprawdę April i Frank nie mogą się znieść, obarczając się winą za swoje życiowe niepowodzenia. Choć przed znajomymi i rodziną przyjmują wspólny front, ta fasada powoli zaczyna pękać.  Wzajemna niechęć rzuca małżonków w wir przygodnych romansów i alkoholu, doprowadzając ich rodzinę do ruiny. A gdy ostateczna próba uratowania tego związku spala na panewce, April podejmuje decyzję, która będzie miała tragiczne skutki.
  2. „Blue Valentine” (2010) - siła tego emocjonalnego dramatu z 2010 roku tkwi w jego prostocie. Bohaterom „Blue Valentine” (w tych rolach świetni Michelle Williams i Ryan Gosling) towarzyszymy bowiem od początku ich znajomości, przeradzającej się w głębsze uczucie, aż po kompletny rozpad tej relacji. Obserwowanie, jak miłość zamienia się w niechęć i nienawiść, jest wstrząsające, choć przecież zupełnie zwyczajne, a w dzisiejszych czasach całkiem powszechne. Jednak ze względu na wyjątkową chemię, jaką Williams i Gosling mają ze sobą na ekranie, która dodaje tej historii szczególnego realizmu, film uderza widza niczym obuchem w głowę, wywracając do góry nogami wszystko to, co myślimy o „zwyczajnych” związkach. „Blue Valentine” to film trudny i do bólu szczery. Lepiej nie oglądać go też razem ze swoim partnerem – atmosfera po zakończeniu seansu może nie być zbyt komfortowa!
  3. „Miłość”, (2012) - jeden z najbardziej wstrząsających, poruszających i brutalnie prawdziwych filmów ostatnich lat to historia miłości, którą powoli wymazuje z umysłu straszna choroba. Bohaterami „Miłości” jest starsze małżeństwo emerytowanych nauczycieli muzyki (w tych rolach nominowana do Oscara Emmanuelle Riva i nesto francuskiego kina Jean-Louis Trintignant). Ich życie wydaje się być spokojne i pozbawione szczególnych trosk, do momentu, gdy Anne niespodziewanie dostaje udaru. Atak i nieudana operacja pozostawiają ją częściowo sparaliżowaną. Georges, choć sam jest w podeszłym wieku, postanawia kompletnie poświęcić się opiece nad ukochaną żoną, obiecując jej, że pod żadnym pozorem nie pozwoli na oddanie jej do ośrodka opieki, na co nalega mieszkająca za granicą córka pary (w tej roli Isabelle Huppert). Gdy Anne doznaje kolejnego udaru, który odarł ją nie tylko z mowy i ruchu, ale i z pamięci, zdruzgotany Georges podejmuje najtrudniejszą decyzję w życiu. Wstrząsająca brutalność opowiedzianej w „Miłości” historii zmusza do zastanowienia się nad tym, jak my sami zachowalibyśmy się w obliczu choroby ukochanej osoby.

 Zobacz także:  Najlepsze filmy psychologiczne. 15 tytułów, dzięki którym inaczej spojrzysz na życie

Ile dałbym, by zapomnieć cię, czyli smutne filmy o czasie i pamięci

  1. „Zakochany bez pamięci” (2004) - niektórzy (może większość?) z nas oddałoby wiele, gdybyśmy mogli wymazać z pamięci wszystkie wspomnienia o nieudanej albo utraconej miłości. Bohaterowie „Zakochanego bez pamięci” mogą to wypróbować, ponieważ decydują się na wymazanie wspomnień o swoim dwuletnim związku. Gdy jednak proces, wymagający od uczestników przeżycia wszystkich wspomnień o drugiej osobie jeszcze raz, prawie dobiega końca,  Joel (w tej roli Jim Carrey) odkrywa, że… wcale nie chce zapomnieć o Clementine (Kate Winslet). Próbując przechytrzyć system, para znajduje sposób na to, by pozostać w swojej pamięci, mimo wymazania wspomnień. To daje im szansę na ponowne spotkanie i próbę zrozumienia, czemu za pierwszym razem im nie ze sobą nie wyszło. „Zakochany bez pamięci” łączy humor komedii romantycznej z niepokojącymi wątkami wprost z thrillera psychologicznego, co czyni go jednym z najoryginalniejszych i najciekawszych filmów XXI wieku.
  2. „Jeden dzień” (2011) - ile można się o kimś dowiedzieć, widząc go przez lata tylko raz w roku? Taka nietypowa więź nawiązuje się między Emmą (Anne Hathaway) a Dexterem (Jim Sturgess), którzy poznają się przypadkiem po ukończeniu studiów i spędzają ze sobą jedną noc. Od tamtej pory, niemal co roku, spędzają wspólnie jeden dzień. Ich życie w tym czasie toczy się dalej, osobno, choć na swój sposób wciąż razem. Ich relacja wystawiona jest na liczne próby, nowe związki, narodziny dzieci, choroby i uzależnienia. Co roku jednak znajdują dla siebie tytułowy „Jeden dzień”, by czasem sprawdzić, czy wciąż jeszcze się lubią, czasem, by się pokłócić, a jeszcze innym razem – by przypomnieć sobie, że połączyła ich wyjątkowa więź. Gdy wreszcie zbliżają się do siebie na tyle, by rozpocząć wspólne życie, los ma dla nich potężny cios.
  3. „Ona" (2013) - czy w społeczeństwie przyszłości relacje takie, jak ta, o której opowiada „Ona”, będą na porządku dziennym? Zdruzgotany po rozwodzie pisarz Theodore (fenomenalny Joaquin Phoenix) nie radzi sobie z samotnością. Nie znosi ludzi, więc postanawia sprawić sobie towarzyszkę w postaci… nowoczesnego programu komputerowego pełniącego rolę wirtualnego asystenta. Od tej pory zmysłowy głos Samanthy (Scarlett Johansson), jak nazywa program Theodore, towarzyszy mu od rana do wieczora. Z czasem między człowiekiem a maszyną rodzi się głęboka więź, którą Theodore zaczyna porównywać z miłością. „Ona” nie wydaje się na pierwszy rzut oka filmem smutnym samym w sobie, jednak przedstawiona na ekranie wizja świata przyszłości i metod radzenia sobie z samotnością jest co najmniej przygnębiająca, a na pewno bardzo niepokojąca. Choć być może już jesteśmy świadkami stawania się tej wizji rzeczywistością?
  4. „La La Land” (2016) - czy kolorowy musical pełen tańca i śpiewu może być jednym z najsmutniejszych filmów o miłości, który w dodatku doprowadzi cię do łez? Cóż, nie przekonasz się, dopóki go nie obejrzysz.  „La La Land”, pod płaszczykiem pełnej optymizmu opowieści o walce o realizację marzeń i spełnienie w Mieście Aniołów, maluje bowiem dość przygnębiający obraz tego, że… chyba nie można mieć w życiu wszystkiego. I że za sukcesy trzeba zapłacić w inny sposób, tracąc coś, co było równie ważne, a może nawet najważniejsze. Zaskakujące zakończenie musicalu z Emmą Stone i Ryanem Goslingiem początkowo rozczarowuje, potem zaczyna irytować. Ostatecznie jednak godzimy się z nim, bo przecież życie to nie scenariusz hollywoodzkiego filmu – w nim nie zawsze jest happy end.

Pod tęczową flagą: najsmutniejsze filmy o miłości LGBT

  1. „Brokeback Mountain” (2005) - siłą dobrego kina jest jego uniwersalność. I choć akcja „Brokeback Mountain” toczy się w połowie XX wieku na amerykańskiej prowincji, a jej bohaterami jest dwóch kowbojów, to przesłanie tej historii jest uniwersalne i może się z nim utożsamiać każdy. Zakazana miłość dwóch mężczyzn to tylko pretekst do opowiedzenia o tym, że czasem zwyczajnie nie możemy być z tą osobą, na której najbardziej nam zależy. Film Anga Lee doceniany jest przede wszystkim w kontekście porywających kreacji Heatha Ledgera i Jake’a Gyllenhaala, którzy wcielają się w nim w główne role. Na uznanie zasłużyły też jednak Michelle Williams i Anne Hathaway, które niezwykle przekonująco wypadają jako ich upokorzone, zdradzone, ale jednak kochające żony.
  2. „Życie Adeli, Rozdziały I i II” (2013) - obsypany nagrodami, wybitnie realistyczny portret nastoletniej Francuzki, która po przypadkowym spotkaniu studentki malarstwa, zaczyna odkrywać swoją seksualność. Choć wydaje się, że Adele i Emmy pozornie nie mają ze sobą nic wspólnego, a łącząca je relacja budzi sensację wśród rówieśników nastolatki, ich związek rozkwita. „Życie Adeli” zaskakuje realizmem, odstrasza długością (film trwa trzy godziny), a momentami wprowadza widza w nie lada zakłopotanie długimi scenami łóżkowych uniesień.Obraz to jednak przede wszystkim bardzo intymne spojrzenie na kwestię budzącej się seksualności, a także budowania i rozwoju relacji. To też analiza tego, jak długo możemy tkwić w związku, w którym zaburzona jest równowaga między partnerami. Rozpad tej relacji to dla Adele punkt przełomowy, który zadecyduje o tym, w jakim kierunku potoczą się jej losy.
  3. „Moonlight” (2016) - zdobywca Oscara dla Najlepszego Filmu i jeden z najważniejszych amerykańskich obrazów ostatnich lat. „Moonlight” to historia pochodzącego z Miami chłopca, który próbuje odnaleźć swoje miejsce w świecie. Nie jest to łatwe. Najpierw musi stawić czoła znęcającej się nad nim matce-sadystce, okrutnym rówieśnikom ze szkoły i trudnym do zrozumienia uczuciom do kolegi. Bohaterowi towarzyszymy od czasów dzieciństwa, przez okres dojrzewania, aż do czasu, gdy staje się młodym mężczyzną. Jego rozterki związane z akceptacją własnej natury i poszukiwaniem właściwej drogi grają na strunach serca i poruszają głęboko uśpione w nas emocje. Wielkim atutem „Moonlight” jest nie tylko przepięknie napisany scenariusz, ale również fantastyczne zdjęcia, ścieżka dźwiękowa i gra aktorska. To jeden z tych „małych-wielkich” filmów, które pozostawiają w nas trwały ślad, skłaniając do wewnętrznych poszukiwań i refleksji.
  4. „Tamte dni, tamte noce” (2018) - obsypany nagrodami film, który był wydarzeniem 2018 roku. Latem 1983 roku Oliver (w tej roli Armie Hammer) przyjeżdża do położonego w malowniczej części północy Włoch domu swojego uniwersyteckiego profesora. Tam poznaje jego syna, Elio (wyróżniony nominacją do Oscara Timothee Chalamet), 17-latka, który z miejsca zaczyna się nim fascynować. Pomiędzy młodymi mężczyznami z wolna rodzi się coraz bardziej intymna więź, przerywana nieporozumieniami, odtrąceniami i próbami przeżycia letnich romansów z przedstawicielkami płci pięknej. Uczucie między Oliverem a Elio okazuje się jednak silniejsze i mężczyźni spędzają pełne namiętności lato, decydując się nawet na wspólny wyjazd w góry. Kres ich radości przynosi koniec lata – i powrót Olivera do Stanów Zjednoczonych - gdzie czeka na niego narzeczona. Zdruzgotany Elio nie może pogodzić się z tą stratą, ale niespodziewanego wsparcia udziela mu ojciec, dzieląc się z nim własnym wspomnieniem o straconej szansie na miłość. „Tamte dni, tamte noce” to nie tylko wzruszająca (i, podobnie jak „Brokeback Mountain”, bardzo uniwersalna) historia miłosna, ale również prawdziwa uczta dla zmysłów. Przepiękna architektura włoskich miasteczek, kostiumy w stylu lat 80. i zachwycająca ścieżka dźwiękowa zachwycą każdego.

Zobacz także:  Najbardziej wzruszające filmy w historii kina. TOP 36 wyciskaczy łez