Zamknij

BMW, Volkswagen i Daimler złamali prawo? Reakcja Komisji Europejskiej

Maciej Walasek
08.04.2019 14:58
BMW
fot. Shutterstock

Komisja Europejska zarzuciła BMW, Daimlerowi oraz należącym do VW markom Audi, Porsche i Volkswagen zmowę ograniczającą konkurencję w zakresie technologii redukcji spalin. Sprawa może się wiązać z wysokimi grzywnami – podała agencja Reutera.

Niemieckie marki w tajnej zmowie? Według wstępnych ustaleń KE niemieccy producenci określani jako „krąg pięciu” w latach 2006-2014 uczestniczyli w zmowie naruszającej unijne przepisy o ochronie konkurencji. Zdaniem Komisji spółki prowadziły spotkania techniczne, w ramach których uzgodniły, że nie będą konkurować ze sobą w kwestii opracowywania i wdrażania systemów zmniejszenia szkodliwych emisji w samochodach osobowych zasilanych benzyną i olejem napędowym.

– Spółki mogą na wiele sposobów współpracować, by poprawiać jakość swoich produktów. Europejskie przepisy o ochronie konkurencji zabraniają im jednak umawiać się w przeciwnym celu: by unikać doskonalenia i nie konkurować pod względem jakości. Obawiamy się, że to właśnie stało się w tym przypadku – oświadczyła komisarz ds. polityki konkurencji Margrethe Vestager. „W rezultacie europejscy konsumenci mogli zostać pozbawieni sposobności zakupu samochodów wyposażonych w najlepsze dostępne rozwiązania” – zaznaczyła.

Skandal motoryzacyjnych gigantów: Zarzuty Komisji Europejskiej

Zastrzeżenia KE dotyczą przede wszystkim wdrażania i stosowania przez producentów systemów SCR redukujących emisję szkodliwych tlenków azotu w silnikach Diesla, a także filtrów cząsteczkowych „Otto” (OPF) w samochodach na benzynę. Według wstępnych ustaleń KE niemieccy producenci w latach 2006-2014 koordynowali swoje działania, by ograniczać zużycie wykorzystywanego w katalizatorach SCR dodatku do paliw AdBlue, a tym samym umniejszali ich skuteczność. Ponadto w latach 2009-2014 koncerny BMW, Daimler i VW miały uzgadniać starania, by uniknąć lub przynajmniej opóźnić wdrożenie filtrów OPF w samochodach z układem bezpośredniego wtrysku paliwa.

Zarzuty dotyczące możliwej zmowy rynkowej między niemieckimi koncernami są efektem dochodzenia wszczętego przez KE we wrześniu ubiegłego roku, po inspekcjach w niemieckich zakładach BMW, Daimlera, Volkswagena i Audi w październiku 2017 r. W piątek Komisja na swojej stronie powiadomiła o wystosowaniu do firm tzw. pisemnego zgłoszenia zastrzeżeń, by ustosunkowały się do jej ustaleń. Spółkom grożą grzywny sięgające 10 proc. światowych rocznych przychodów.

Według agencji Reutera informacja o zmowie firm motoryzacyjnych została przekazana KE przez Daimlera. Koncern ze Stuttgartu powtórzył, że nie spodziewa się, by doprowadziło to do jego ukarania.

Skandal motoryzacyjnych gigantów: Komentarz BMW i Volkswagena

BMW oświadczyło, że analizuje zarzuty Komisji. Spółka podkreśliła, że „śledztwo dotyczy jedynie potencjalnego naruszenia przepisów o ochronie konkurencji, a nie celowej nielegalnej manipulacji systemem kontroli emisji. Jak wskazuje agencja Reutera, zarazem firma widzi w działaniach KE „próbę zrównania dopuszczalnej koordynacji stanowisk branżowych [...] z nielegalnymi umowami kartelowymi”.

Zdaniem Volkswagena, który zamierza dokładnie przeanalizować oświadczenie KE, dokument ten przyznaje jednak „w zasadzie, że współpraca producentów w kwestiach technicznych jest w przemyśle samochodowym na całym świecie rzeczą zwyczajną”.

TO RÓWNIEŻ CIĘ ZAINTERESUJE:

RadioZET.pl/PAP/MW