Jak przywiozłem do Polski ostatniego limitowanego Rolls-Royce’a?

20.09.2018 09:48

Znacie to uczucie, kiedy mimo raptem 3 godzin snu zrywacie się z łóżka bo wiecie, że dzisiaj jest TEN dzień? O 7.oo musieliśmy być już na lotnisku. Szybka odprawa i zaledwie po godzinie lotu byliśmy w Rydze. Z lotniska odebrał nas szofer i wraz drugim duetem dziennikarzy, sprawnie zawiózł nas pod hotel Kempinski w centrum Rygi. 

Jak przywiozłem do Polski ostatniego limitowanego Rolls-Royce’a? fot. ---

W lobby czekał na nas Frank Tiemann (dyrektor PR marki Rolls-Royce na Europę Wschodnią). 

Po krótkiej rozmowie ustaliliśmy, że najpierw zjemy lunch a potem zdecydujemy, co dalej. Frank pozytywnie zaskoczył nas swoją otwartością. Jak z rękawa sypał przeróżnymi historiami. Od tych jak powstawały poszczególne modele i czym inspirowali się konstruktorzy, aż po opowieść o tym jak Breżniew rozbił swojego wymarzonego Rolls-Royce’a. Chwilę później spacerując już wspólnie po centrum Rygi doszliśmy do wniosku, że to bardzo kompaktowe miasto. Okolica po której się poruszaliśmy, przypominała swoisty mix -  Warszawy, Pragi i Lwowa. Frank od razu polecił nam przylecieć tutaj kiedyś na weekend.

RR1JPG

Odbierając samochód, starając się zachować poważną minę - w środku czyliśmy się jak dzieci, które właśnie dostały bilet do Disneyland’u. Najpierw wraz z drugą ekipą dokładnie obejrzeliśmy nowego Phantoma, który swoimi gabarytami sugeruje, że spokojnie można by w nim zamieszkać. Ale nasz Wraith Luminary stojący obok, równie skutecznie przyciągał wzrok przechodniów. Kiedy Frank prezentował samochód, niektórzy z gapiów zaczęli nam robić zdjęcia - myśląc pewnie, że to może ktoś sławny i szkoda byłoby taką okazję przepuścić. 

RR2JPG

Kiedy człowiek wsiada do auta, które nie tylko kosztuje 400.000 $ ale jednocześnie, ma świadomość, że na świecie jest takich 55, a Ty siedzisz w ostatnim niesprzedanym egzemplarzu - wszystko dookoła przestaje mieć znaczenie. Zostajesz tylko Ty i samochód. 

Z Rygi do Warszawy mieliśmy do pokonania prawie 700 km. Kiedy sprawdziłem, jaki to dystans pomyślałem „700 km to 6 godzin i jesteśmy” otóż nic z tych rzeczy. 

Na całej trasie może przez 30 km jechaliśmy autostradą. Pozostała jej część to małe lokalne drogi, po których jadąc Rolls-Royce’m czujesz się jak brytyjska królowa. 

IMG_1524

Co ciekawe największą przyjemność z prowadzenia auta, które ma 6 litrów pojemności i 640 KM odczuwa się jadąc powoli. Dostojnie, bez pośpiechu - wręcz delektując się każdą chwilą spędzoną za kierownicą. Bywały także bardziej dynamicznie momenty naszej jazdy. Zjeżdżając ze skrzyżowania postanowiliśmy sprawdzić, czy pedałem gazu można dotknąć podłogi - można. Przy ograniczeniu do 50 mieliśmy na liczniku ponad 150. Los chciał, żeby 100 m dalej czekał radiowóz łotewskiej policji. Kiedy po zatrzymaniu, policjant zaproponował najniższy wymiar kary, czyli zabranie prawa jazdy na 6 miesięcy i 450 euro mandatu, nie było nam do śmiechu. Po wylewnych tłumaczeniach, całej sytuacji, nieoczekiwanie zmienił do nas swoje podejście. Zawołał kolegę z radiowozu i wspólnie zrobili sobie zdjęcie z Rolls-Roycem - jednocześnie zapominając o mandacie, życząc szerokiej drogi i ostrzegając przed kolejnym patrolem za 70 km. 

IMG_1540

Po zmroku dostrzegliśmy kolejne walory Wraith’a Luminary. Podsufitka imitująca niebo wraz ze spadającymi gwiazdami to element, który robi tak wielkie wrażenie, że ciężko potem wrócić do normalnego samochodu. Po 7 godzinach jazdy zatrzymaliśmy się na noc na Mazurach w niewielkiej miejscowości Kocioł Duży. Jak rano szybko się zorientowaliśmy - Rolls Royce był głównym tematem na śniadaniu wśród pozostałych gości. W sobotę rano dojechaliśmy do Warszawy. Kolejne dwa dni z Wraith’em to czas kiedy chodziłem jak odurzony ilością emocji bijących od tego samochodu. Poziom podniecenia wynikający z doznań był tak duży, że wszystkie inne weekendowe atrakcje były nieistotne. 

IMG_1629

Podjeżdżając w poniedziałek rano do Rolls-Royce Motor Cars Warsaw i oddając samochód, miałem poczucie, że bardziej dopracowanego auta na świecie po prostu nie ma. Pełny test, sesje zdjęciowe, wrażenia i wszystko co związane z Rolls-Royce Wraith Luminary już niedługo. 

Marcin Łukasik

IMG_1613
IMG_1621
Oceń