Kierowca założył magnes i pojechał na myjnię. Przeżył osobisty dramat

04.12.2018 11:48

Kierowca ciężarówki z Ostrowca Świętokrzyskiego przekonał się na własnej skórze, że nieszczęścia chodzą parami. Na początku mężczyzna zdemolował myjnię, a później policjanci wykryli, że oszukiwał tachograf.

ciężarówka fot. Shutterstock

W ubiegłym tygodniu 36-latek postanowił pojechać na myjnię samochodową swoją ciężarówką marki MAN TGX z naczepą. Na miejscu okazało się, że pojazd jest za wysoki, a do zmieszczenia się brakuje dokładnie 5 cm. Mimo tego mężczyzna zaryzykował i w wyniku wjazdu uszkodził ramię myjni wysokociśnieniowej oraz rozdarł plandekę na naczepie.

W związku z demolką wezwano patrol policji. Funkcjonariusze wyczuli od kierowcy woń alkoholu, dlatego sprawdzili trzeźwość 36-latka. Badanie potwierdziło przypuszczenia mundurowych i wykazało, że w organizmie ma 0,8 promila alkoholu. Żeby tego było mało, mężczyzna poruszał się bez karty kierowcy, a kontrola tachografu pokazywała błędne informacje.

Wszystko przez to, że kierowca zamontował na impulsatorze magnes, który przekłamywał dane. 36-latek za swój upór został „nagrodzony”. Za jazdę w stanie nietrzeźwości grozi mu do dwóch lat więzienia, zakaz prowadzenia pojazdów i wysoka grzywna. Dodatkowo odpowie za spowodowanie kolizji drogowej. Oprócz tego policja musi przeanalizować sprawę z magnesem. Kto by pomyślał, że wyjazd na myjnię może tyle kosztować.

TO TAKŻE CIĘ ZAINTERESUJE:

 RadioZET.pl/4trucks.pl/MW

Oceń