Słuchaj
Mateusz Ptaszyński, Marcin Sońta
Aga Kołodziejska
Damian Michałowski, Ewelina Pacyna
Marcin Łukasik
Marcin Wojciechowski
Sprawdź co graliśmy

Teraz gramy

Młodszy brat Kodiaqa – Skoda Karoq

29.01.2019 09:56

Na początek trochę historii. Model, który widzicie, został wymyślony jako następca Yeti. Stał się młodszym bratem (lub siostrą) Skody Kodiaq i został wymyślony tak, aby idealnie wpasować się w gamę samochodów czeskiego producenta. Przez kilka dni miałem okazję jeździć bogato wyposażoną wersją Karoqa. Zapraszam na przejażdżkę. 

Młodszy brat Kodiaqa –  Skoda Karoq fot. ---

Wygląd Karoqa z kilometra daje nam znać, że to Skoda. W pozytywnym znaczeniu tego stwierdzenia. Projektanci stworzyli model, który idealnie wpasowuje się w gamę stylistyczną marki. To taki Kodiaq, z którego ktoś spuścił trochę powietrza i delikatnie go ścisnął. Jeżeli kiedyś robiliście podejście właśnie do Kodiaqa, o którym pisałem tutaj, ale odrzuciły Was jego (nie ukrywajmy) spore gabaryty, to warto dać szansę jego młodszemu rodzeństwu. Z zewnątrz nie oczekujmy tutaj jakiegoś niesamowitego polotu. Jest ładnie, poprawnie i tak ma być.

IMG_1778-2

Mogę zobaczyć jak w środku? 

Jasne. Nie ma wątpliwości, że środek został przemyślany. Nie brakuje tutaj praktycznych schowków czy cup holderów. Materiały wykończenia z reguły są przyjemne w dotyku. Poza kilkoma drobnymi niedociągnięciami nie możemy także narzekać na słabe spasowanie. Fotele są dość wygodne. Wykonanie centralnej części kokpitu oraz całego centrum multimedialnego zasługuje na nagrodę „dzielny pacjent”. Jestem pod sporym wrażeniem. Jest estetycznie, schludnie, wszystko na swoim miejscu. To skoro już jesteśmy przy zachwytach... Dwa największe plusy w środku. Plus numer jeden to system multimedialny. Jeżeli mieliście kiedyś styczność z Volkswagenem, to poczujecie się jak w domu. Jakość ekranu i jego działanie pozytywnie zaskakuje. Plus numer dwa to „rolka” do sterowania głośnością na kierownicy pod lewym kciukiem. Tak samo jak w Mercedesie (cóż za porównanie). Proste, skuteczne, intuicyjne. Duże brawa. 

IMG_1784

To co? Odpalamy? 

Mamy do dyspozycji silnik 1.5 TSI. 150 KM. 7-biegową skrzynię DSG. Przez zdecydowaną większość czasu korzystałem z trybu Normal. Można przełączać na SPORT lub EKO. Ten pierwszy sprawia wrażenie dodanego dla zasady. Drugi można sprawdzić w trasie, bo wtedy zużycie znacznie spada. Dynamika jazdy jest w pełni akceptowalna. Nie poczujemy się tutaj jak na pokładzie F16, ale za to rekompensatę odbierzemy na stacji, lejąc do zbiornika znacznie mniej. Uzbrojeni w 18-calowe felgi możemy ruszać w miasto. Krawężniki, pojazdy, najazdy, wyjazdy nie są nam straszne. W prostym terenie, czyli np. na nieutwardzonej drodze dojazdowej do sąsiada, Karoq sprawnie wybiera wszystkie nierówności. Jeżeli chodzi o pracę skrzyni, to chyba za dobrze się nie zrozumieliśmy. 7-biegowa DSG, kiedy już jedziemy, jedzie razem z nami. Zaskoczyło mnie jakieś dziwne szarpanie przy ruszaniu. Może to moja niewyważona noga, ale coś mi tam ewidentnie nie grało. Zabawne, że mamy tutaj łopatki. Normalnie jak w sportowej furze. Po co? 

IMG_1777

Czy mógłbym zerknąć w katalog? 

Oczywiście. Wersja podstawowa Karoqa kosztuje niespełna 89 tys. zł. Za te pieniądze dostajemy silnik 1.0 TSI 115 KM oraz pakiet wyposażenia Ambition. Testowany egzemplarz możemy kupić za 143 230 zł. W wersji Style otrzymamy m.in. topowy zestaw multimedialny, ledowe reflektory, nagłośnienie Canton, podgrzewane fotele i elektryczną klapę bagażnika. 

Jeżeli rozglądacie się za czymś, co możemy nazwać mniejszym SUV-em lub większym crossoverem, to Karoq może być dobrą odpowiedzią na Wasze potrzeby. Dla ruszających w teren wyraźnym brakiem może być napęd tylko na jedną oś. Młodszy brat Kodiaqa to świetnie uszyty model. Zarówno, jeżeli bierzemy pod uwagę możliwości jezdne, jak i komfort za kierownicą. 

Marcin Łukasik

Oceń