Słuchaj
Mateusz Ptaszyński, Marcin Sońta
Aga Kołodziejska
Damian Michałowski, Ewelina Pacyna
Marcin Łukasik
Redakcja Radia ZET
Sprawdź co graliśmy

Teraz gramy

Polka dostała mandat za przekroczenie prędkości. Nie ruszała się z domu, a dostała pismo z…Holandii

24.09.2018 10:33

Mieszkanka Łodzi otrzymała wezwanie do zapłacenia mandatu za przekroczenie prędkości. List został wysłany przez Centralny Urząd Skarbowy ds. Windykacji w… Holandii. Zdaniem instytucji doszło do wykroczenia. Kłopot w tym, że kobieta nie ruszała się z miasta.

policja fotoradar fot. KASIA ZAREMBA East News

Mieszkanka Łodzi przeżyła niemałe zdziwienie, kiedy otrzymała mandat na kwotę 126 euro plus 9 euro za koszty administracyjne. W liście podano prawdziwy numer rejestracyjny pojazdu, ale brakowało marki i zdjęcia z fotoradaru. Dodatkowo wezwanie zostało wysłane z… Holandii. W rozmowie z „Super Expressem” kobieta tłumaczy, że nie była w tym kraju ani nigdzie indziej za granicą. Ponadto auto nie było też nikomu pożyczane.

Po otrzymaniu pisma poszkodowana zaczęła podejrzewać, że to może być próba wyłudzenia pieniędzy. Wobec tego udała się na pobliski komisariat, w którym dyżurujący policjant zadzwonił do ambasady Holandii, a ten odesłał go na stronę internetową Centralnego Urzędu Skarbowego ds. Windykacji.

Kobieta wysłała do urzędu odwołanie i prośbę o przesłanie zdjęcia z fotoradaru. Zamiast dowodu dostała następny mandat do zapłacenia, tym razem w kwocie 144 euro za kolejne przekroczenie prędkości.

Dopiero w kolejnym liście mieszkanka Łodzi została powiadomiona, że odwołanie wpłynęło do prokuratora.

Do dziś nie wiadomo, jakim cudem tablice rejestracyjne znalazły się na samochodzie, który złamał przepisy w Holandii. „Blachy” niezmiennie wiszą na aucie, który nie ruszył się z miasta. Jedynym wytłumaczeniem jest to, że ktoś podrobił tablice rejestracyjne, a kobieta miała zwyczajnie pecha.

TO RÓWNIEŻ CIĘ ZAINTERESUJE:

RadioZET.pl/expressilustrowany.pl/MW

Oceń