Przepis, dzięki któremu kierowcy mogą czuć się bezkarni

29.01.2019 10:08

Niezatrzymanie się do kontroli drogowej grozi nie tylko karą finansową, ale również odebraniem prawa jazdy i więzieniem. Jednak za sprawą pewnych przepisów nie zawsze to się musi tak kończyć.

kontrola drogowa, policjant fot. Adam STASKIEWICZ East News

Niezatrzymanie się do kontroli drogowej to już nie tylko wykroczenie, ale poważne przestępstwo. Jeżeli kierowca nie zatrzyma się na wyraźny sygnał policjanta, musi mieć coś na sumieniu: może prowadzić pojazd pod wpływem alkoholu, jechać kradzionym autem lub jest poszukiwany listem gończym.

Za niezatrzymanie się do kontroli drogowej grozi sądowy zakaz kierowania pojazdami mechanicznymi od 6 miesięcy do 3 lat, kara grzywny od 20 do 5000 zł czy areszt do 30 dni. Jednak polskie prawo jest tak skonstruowane, że niezareagowanie na nakaz zatrzymania się może nie być przestępstwem. Aby tak było, trzeba spełnić pewne warunki.

Niezatrzymanie się do kontroli drogowej: Kiedy należy się zatrzymać?

Jeden z przepisów mówi: „kto, pomimo wydania przez osobę uprawnioną do kontroli ruchu drogowego, poruszającą się pojazdem lub znajdującą się na statku wodnym albo powietrznym, przy użyciu sygnałów dźwiękowych i świetlnych, polecenia zatrzymania pojazdu mechanicznego nie zatrzymuje niezwłocznie pojazdu i kontynuuje jazdę, podlega karze pozbawienia wolności”.

Wobec tak brzmiącego przepisu funkcjonariusz, który chce nas zatrzymać do kontroli, musi poruszać się pojazdem albo znajdować się na statku powietrznym lub lądowym. W związku z tym, jeżeli mundurowy stoi przy radiowozie i nakazuje nam się zatrzymać, a my tego nie zrobimy, nie popełniamy przestępstwa, lecz wykroczenie.

Niezatrzymanie się do kontroli drogowej: Co się stanie, jeśli się nie zatrzymamy?

Czasami bywa tak, że ktoś nie zauważy sygnału nadawanego przez policjanta albo pomyśli, że przekaz nie jest skierowany do niego. Później po zatrzymaniu taka osoba próbuje się wytłumaczyć. Co na to przepisy?

Zgodnie z §2 pkt. 6 rozporządzenia ministra spraw wewnętrznych i administracji w sprawie kontroli ruchu drogowego  (Dz. U. 2008 nr 132 poz. 841): „polecenie do zatrzymania pojazdu podaje się z dostatecznej odległości, w sposób zapewniający jego dostrzeżenie przez kierującego pojazdem oraz bezpieczne zatrzymanie w miejscu wskazanym przez policjanta”.

Jesteśmy tylko ludźmi i każdemu z nas zdarza się popełnić błąd. Dlatego nie można od razu kwalifikować kogoś jako przestępcy, który specjalnie stara się umknąć policjantowi. Jednak tutaj pojawia się kolejna nieścisłość, ponieważ co innego nie zauważyć sygnału przez przypadek, a co innego dokonać tego świadomie.

Niezatrzymanie się do kontroli drogowej: Nieoznakowane radiowozy

W Kodeksie karnym czytamy, że zatrzymanie pojazdu do kontroli wykonuje się za pomocą sygnałów dźwiękowych i świetlnych, a zignorowanie tego jest przestępstwem. Chodzi tu o zarówno sygnały dźwiękowe i świetlne, a nie jeden z nich. Zatem, jeżeli funkcjonariusz jedzie radiowozem i wskazuje nam, że musimy się zatrzymać jedynie za pomocą tzw. lizaka i nie korzysta przy tym z sygnału dźwiękowego, zignorowanie polecenia nie może zostać zakwalifikowane jako przestępstwo. Kiedy mundurowy włączy syreny, dopiero wtedy ignorując polecenie, stajemy się przestępcą.

Podobnie sytuacja ma się z nieoznakowanymi radiowozami. W przypadku, gdy auto jest wyposażone w tablicę świetlną zamontowaną z tyłu z napisami: „Kontrola drogowa” lub „Proszę jechać za mną”, policjant spełnia obowiązek użycia sygnału świetlnego, ale nie dźwiękowego. W związku z tym mundurowy musi włączyć jeszcze sygnały dźwiękowe.

Gdy samochód policyjny nie ma zamontowanej takiej tablicy, w momencie zatrzymywania kierowcy podczas pościgu pojazd musi mieć włączone syreny, a funkcjonariusz powinien wystawić niebieskiego koguta.

TO RÓWNIEŻ CIĘ ZAINTERESUJE:

 RadioZET.pl/motoryzacja.interia.pl, moto.pl/MW

Oceń