Robi wrażenie. Mercedes AMG CLS 53

22.04.2019 09:38

W ostatnich latach niemiecki producent skutecznie rozwija gamę modeli ze znaczkiem AMG. Przed nami auto ostre jak przecinak, połączone z napędem hybrydowym. Ktoś zapyta, jak to możliwe? W tym przypadku prąd wykorzystywany jest nie tyle do ekonomicznej jazdy, ile do podkręcenia osiągów. 

Robi wrażenie. Mercedes AMG CLS 53 fot. ---

Pamiętam, jak tak całkiem niedawno byłem zdziwiony, że Mercedes wśród swoich licznych modeli wcisnął jeszcze takie propozycje jak CLA czy CLS. Swoją drogą, podobno oba świetnie się sprzedające. Ten drugi to taka limuzyna w wersji coupé. Mamy tutaj np. szyby bez ramek i rasowy sportowy wygląd. Wielu uważa, że to po prostu najładniejszy wariant klasy E. Elementem dyskusyjnym są tylne drzwi. Jeżeli dobrze się przyjrzymy, widać, że są one trochę „wciśnięte” na siłę. Tak jakby trzeba było pomóc niezdecydowanym klientom podjąć decyzję i delikatnie szepnąć na ucho „pss... ma czworo drzwi, to auto także praktyczne”. Jestem przekonany, że w wielu przypadkach działa. 

IMG_2208

Pod względem wizualnym moim faworytem jest tył auta. Mamy tutaj pięknie opadającą linię, lotkę na tylnej klapie i cztery końcówki układu wydechowego. W swoim wyglądzie łączą lekkość codziennego coupé z odpowiednim dla AMG poziomem agresywności. 

No i kolor. Genialny. To szarość grafitu metalik, który w zależności od padającego światła zmienia się od ciemnego szarego aż do prawdziwej szarości. 

IMG_2204

Wnętrze. 

Wnętrze Mercedesa AMG CLS 53 to perfekcja sama w sobie. Miałem okazję jeździć już wieloma modelami niemieckiego producenta i uważam, że w segmencie premium wyznacza standardy. Nie możemy mieć najmniejszych zastrzeżeń do jakości wykonania, spasowania czy materiałów. W subiektywnym odbiorze stylistyka wnętrza jest dla mnie delikatnie zbyt „cywilna”. Wiem, że testowany model to nie rasowe auto AMG, ale gdzieś w środku brakuje mi tego delikatnego pazurka. 

IMG_2211

Oczywiście można tutaj narzekać także na brak miejsca. Z przodu kierowca wraz z pasażerem są w swoim świecie, ale osoby z tyłu lepiej, żeby wzrostem nie przekraczały 180 cm. Ale… to sportowe coupé, żaden człowiek o zdrowych zmysłach nie wymaga z tyłu kanapy wygodnej niczym pluszowy hamak. 

Na dużego plusa zasługują fotele z pompowanymi boczkami – podczas nieco bardziej agresywnej jazdy świetnie trzymają kierowcę na miejscu. Całość wnętrza to mix czarnych i carbonowych elementów. Wisienką na torcie jest kierownica AMG Performance – oczywiście z napisem AMG Edition 1 – tak, żeby znajomi na Instagramie nie mieli wątpliwości, jakie auto obecnie prowadzimy. 

IMG_2239

Odpalmy silnik. 

Pod maską mamy 3-litrową, 6-cylindrową jednostkę, którą wyposażono oczywiście w turbodoładowanie. Wbrew obowiązującym trendom jest to tylko jedna turbina i to na dodatek duża. Mamy tutaj także sporo technologii. Kompresor napędzany jest elektrycznie, wykorzystując 48-voltową instalację, a gdyby tego było mało, w odwodzie mamy jeszcze powiększony alternator umieszczony między silnikiem spalinowym a skrzynią biegów. Wciskając gaz do dechy, potrafi on przez kilka sekund dostarczyć dodatkowych 21 KM oraz aż 250 Nm momentu obrotowego.

W praktyce prowadzi się świetnie. To, co zwróciło moją szczególną uwagę w AMG CLS 53, to pneumatyczne zawieszenie, które zmienia Mercedesa z wygodnej limuzyny o dynamicznej sylwetce w auto o sportowym zacięciu. 

IMG_2227

Przez chwilę zastanawiałem się, czy przy teście takiego auta napisać zdanie, które rozpoczyna się od słowa „spalanie”… Spalanie nie wypada najgorzej. Średnio 14 litrów w mieście. Kiedy nie żałowałem gazu, udało mi się podkręcić wynik nawet do 20, ale jeżdżąc w stylu „emeryt do kościoła”, zszedłem do 10 litrów. 

IMG_2206

Ile kosztuje i czy warto? 

Tutaj także nie brakuje atrakcji. Podstawowa cena CLS w wersji 53 to wydatek 451 000 zł brutto. 

Testowy egzemplarz został dość mocno doposażony. Mamy tutaj na przykład nagłośnienie surround Burmester, system kamer 360 stopni, Pakiet Edition 1 za 60 971 zł, szklany dach i wiele, wiele innych, co finalnie dało nam: ponad 507 000 zł netto, czyli 624 000 zł brutto. Mimo niewiarygodnie wysokiej ceny to bardzo ciekawe auto. Pamiętajmy, że modele testowe są wyposażone „po zęby” i mało kto, konfigurując egzemplarz dla siebie, zdecyduje się na wszystkie opcje. Mercedes AMG CLS 53 to piękny model z wyraźnym sportowym zacięciem, ale w swoim DNA nierezygnujący z praktycznych rozwiązań, najwyraźniejszym jest „hybrydowy” napęd. Nie wiem, czy aby na pewno pasuje do modelu z logo AMG, ale w tym przypadku nie przysparza problemów, lecz sprawia, że auto jest szybsze i bardziej oszczędne.

Marcin Łukasik

IMG_2210
IMG_2214
IMG_2234
Oceń