Sprzedał samochód, a później go ukradł. Nie przewidział jednej rzeczy

14.03.2018 12:47

Do niecodziennej sytuacji doszło w Lublinie. Mężczyzna najpierw sprzedał swoje auto nabywcy, a później mu go ukradł. Złodziej wykazał się cwaniactwem, ponieważ nie oddał nowemu właścicielowi wszystkich kompletów kluczy.

policja fot. Flickr

Mówi się, że zazwyczaj najprostsze rozwiązania są najlepsze. Tak zapewne myślał mieszkaniec Lublina, który postanowił dokonać zbrodni doskonałej. Na początku sprzedał swój samochód, ale nowemu właścicielowi oddał tylko jedną parę kluczyków. Drugą zostawił dla siebie, żeby go potem ukraść.

Może wszystko by się udało, gdyby podczas „zbrodni stulecia” za kierownicą nie znajdowała się pijana kobieta. Nietrzeźwa towarzyszka złodzieja jechała zygzakiem, czym szybko zwróciła uwagę policjantów. Funkcjonariusze zatrzymali samochód, a po kontroli okazało się, że kobieta miała ponad promil alkoholu we krwi.

Wyjaśnienia mężczyzny raczej nie przekonały policjantów. Tłumaczył on, że drugi komplet kluczy zostawił dla siebie na wszelki wypadek i pilnie potrzebował środka transportu. Dlatego uznał, że skoro jego sprzedany wcześniej samochód był niedaleko, to skorzysta z okazji i go pożyczy.

Sprawa trafiła do sądu. Kobiecie grozi do dwóch lat więzienia i utrata prawa jazdy. Z kolei mężczyźnie postawiono zarzut kradzieży, za który grozi mu do 10 lat pozbawienia wolności.

RadioZET.pl/MW

Oceń