Freddie Flintoff zdradził, co czeka widzów w nowym sezonie Top Gear

29.01.2020 16:48

Freddie Flintoff tuż przed rozpoczęciem nowej serii Top Gear zdradził, co czeka widzów w kolejnych odcinkach. Jeden z prowadzących kultowego programu motoryzacyjnego opowiedział o wykonywanym przez niego skoku na bungee, który wykonywał siedząc w...samochodzie.

Freddie Flintoff zdradził, co czeka widzów w nowym sezonie Top Gear fot. Top Gear/Facebook

Powiedz co ciekawego czeka nas w najnowszej serii Top Gear.

- Pojechaliśmy do Peru, które jest niesamowitym krajem. Inkowie wybudowali tam drogi całe wieki temu. Tak bardzo wyprzedzili swoją epokę, że mógłbym wręcz pomyśleć, że zrobili to kosmici, bo niektóre budowle i drogi są tak skonstruowane, że aż trudno uwierzyć, że to możliwe. To prawie jak Egipcjanie i piramidy. Bardzo dobre wrażenie zrobili też na mnie sami Peruwiańczycy. Są bardzo gościnni, ogromnie dumni ze swojego kraju i zawsze chętni się nim pochwalić. Może to wyświechtane spostrzeżenie, ale to też naprawdę czysty kraj. Nie ma tam plastiku ani śmieci. Nic dziwnego, że Peruwiańczycy czują taką dumę ze swojej ojczyzny. Zakochałem się w Peru.

Co robiliście w Peru?

- To był prawdziwie amerykański film drogi, więc musieliśmy zaopatrzyć się w amerykańskie samochody. Założenie jest takie, że jedziesz sobie drogą i myślisz, że to słynna Droga 66, tyle że zamiast tego bierzesz udział w niecodziennej podróży po Peru.

Czym jeździłeś?

- Pojechałem VW Campervanem z lat 80-tych. Mimo, że to nie jest amerykański samochód, doskonale nadaje się na długą trasę w amerykańskim stylu, a ja zawsze go uwielbiałem. Nigdy wcześniej nie miałem okazji się nim przejechać, więc pomyślałem, że to idealna okazja. Sprawdził się zadziwiająco dobrze, więcej nie zdradzę. Wjechaliśmy na górę o wysokości ponad 4500 metrów. Gdyby nie Top Gear, na pewno nie wybrałbym się do Peru, aby po prostu przez tydzień pojeździć sobie po tym kraju samochodem. To była naprawdę niesamowita przygoda.

W nowej serii wykonujesz niezwykły skok na bungee z wysokiej tamy w Szwajcarii - i to w samochodzie! Co czułeś tuż przed skokiem?

- Najdziwniejsze było to, że czułem się całkiem spokojny. Robiłem już takie rzeczy. Ale potem wciągnęli mnie w samochodzie na górę i pomyślałem, że to jednak szaleństwo. Skakałem już wcześniej na bungee i całkiem mi się to podobało. Problem polegał na tym, że kiedy robisz normalny skok na bungee, masz linę wokół stóp i czujesz, że jesteś przywiązany. Tymczasem w samochodzie nie czujesz asekuracji - po prostu tam siedzisz!

Czego się najbardziej wtedy obawiałeś?

- Moim głównym zmartwieniem było to, że samochód nie był przytwierdzony do niczego stabilnego tylko dźwigu. Poza tym, gdybym zobaczył wcześniej jego operatora, to nie jestem pewien, czy zdecydowałbym się na skok. Wyglądał na zdenerwowanego tak, jakby to był jego pierwszy dzień w pracy! Martwiłem się też o dźwig i pomyślałem sobie, co by było, gdyby te 7 ton runęło. Wyobrażałem sobie ten widok. To była moja główna obawa – ale cóż, czego się nie robi dla telewizji!

Opowiedz nam co najbardziej lubisz we współpracy z Paddy’m.

- On sprawia, że czuję się taki bystry! A tak na poważnie, to pochodzimy z tych samych okolic, obaj z Lancashire i wychowano nas w podobny sposób. Zapewne też wpojono nam podobne wartości, kiedy dorastaliśmy. Uwielbiam entuzjazm z jakim Paddy podchodzi do wszystkiego. Jedną z fajnych rzeczy w podróżowaniu z nim jest to, że, jak sam przyznaje, nigdy wcześniej specjalnie nie podróżował. Był w Portugalii i bodajże w Ameryce. Więc kiedy teraz jeździmy z nim po świecie, zachowuje się jak ktoś, kto po raz pierwszy otworzył oczy. To jest trochę zaraźliwe. Tak jak ja kocha samochody, no i do tego bez wątpienia jest zabawny ...

Czy czerpiesz od Chrisa wiedzę na temat samochodów?

- Tak. Czuję, że uczę się przez cały czas. Uwielbiam samochody. Zawsze tak było, odkąd zacząłem prowadzić. Kiedy Chris opowiada o rzeczach związanych z samochodami, nieraz nie do końca wiem, o co mu chodzi. Cały czas zadaję mu pytania - jak w drużynie krykietowej, w której masz kogoś starszego i starasz się nauczyć od niego jak najwięcej. Myślę, że właśnie tak to się odbywa z Chrisem. Obserwujesz go jak prowadzi i jesteś pod ogromnym wrażeniem. Potrafi nagrać wypowiedź do kamery jadąc bokiem w Ferrari 488 i mówi tak, jakby to była najbardziej naturalna rzecz na świecie.

Dlaczego przy 28 seriach Top Gear jest wciąż tak popularny?

- Ludzie kochają samochody, a Top Gear to także program rozrywkowy, który łączy w sobie kilka elementów, które rzeczywiście ludziom się podobają.

Czy podoba Ci się rola prezentera w telewizji?

- Tak, chociaż nie sądziłem, że właśnie tym będę się kiedyś zajmował. Skończyłem grać w krykieta mając 31 lat, a jedyne co chciałem w życiu robić to właśnie uprawiać ten sport. Potem trafiłem do telewizji jako prezenter i, szczerze mówiąc, nie jestem do końca pewien, co robię! Po prostu przychodzę i robię co mówią. Codziennie mam wrażenie, że w końcu to wyjdzie na jaw!

Co najbardziej w tym lubisz?

- Patrzę na to jak na szansę robienia rzeczy, których inaczej nigdy nie mógłbym zrobić. Byłem w wielu niesamowitych miejscach, ale grałem tam tylko w krykieta. Od kiedy odszedłem na sportową emeryturę, to podczas podróży rzeczywiście poznaję te miejsca, a nie tylko boisko do krykieta i hotel. Teraz na przykład jeździłem sobie po drogach Peru, które jest przepięknym krajem. To prawda, robię to dla programu telewizyjnego, ale rzeczą, która ekscytuje mnie bardziej niż cokolwiek innego jest po prostu możliwość odkrywania świata. Nigdy nie sądziłem, że dostanę taką szansę. Kiedy patrzę na swoje życie, to myślę: jestem z Preston, a przecież teraz jeżdżę po Nepalu i Peru albo skaczę na bungee w Szwajcarii. To niepojęte!

RadioZET.pl

Oceń
Tagi