Zamknij

Big Cyc miał problemy z gwiazdą disco polo. Skiba: "Shazza chciała wytoczyć nam proces"

28.09.2021 13:01
Krzysztof Skiba
fot. Piotr Matusewicz/East News

Krzysztof Skiba z grupy Big Cyc opowiedział w jednym z ostatnich wywiadów o najważniejszych płytach nagranych w ostatnich 30 latach. Wspomniał również o kłopotach z Shazzą.

Krzysztof Skiba trafił do grupy Big Cyc w latach 80. Artysta zmiany i rozwój polskiej muzyki alternatywnej obserwował od środka. Nic więc dziwnego, że twórca został zapytany o najważniejsze płyty ostatnich lat.

Krzysztof Skiba z Big Cyca o najważniejszych płytach ostatnich 30 lat

Z okazji 30-lecia magazynu "Tylko/Teraz Rock" dziennikarze gazety poprosili znanych polskich muzyków o podzielenie się z czytelnikami pisma najważniejszymi według nich płytami wydanymi w latach 1991-2021.

Jednym z muzyków poproszonych o opinię był Krzysztof Skiba z grupy Big Cyc. Muzyk od lat 80. zasila skład grupy, dlatego bez wahania przyznał, że to właśnie płyty jego formacji są dla niego najistotniejsze.

Skoro pytanie dotyczy płyty, która jest mi najbliższa, to musi być jedna z płyt Big Cyca. Trudno wybrać z nich jedną, bo to trochę tak, jakby się człowiek zastanawiał, które własne dziecko bardziej kocha. Stawiam jednak na "Z gitarą wśród zwierząt” wydaną w 1996 roku.

Krzysztof Skiba: Shazza chciała wytoczyć nam proces

Skiba podkreślił, że album był przełomowy dla kariery Big Cyca.

Dzięki hitom, które na niej były, zaczęliśmy wypełniać kilkutysięczne hale koncertowe i dla jednych staliśmy się ważnym zespołem polskiej sceny rockowej, ale byli też tacy, którzy uznali, że obraliśmy łagodniejszy kurs, który wypisał nas z grona anarchistycznych prowokatorów.

Przyznał jednak, że z materiałem wiązały się też kontrowersje. W związku z albumem artyści mieli problemy z gwiazdą disco polo — Shazzą.

Co ciekawe, to właśnie po tej płycie Shazza chciała wytoczyć nam proces, a utwór "Kręcimy pornola” stał się hitem na święta Bożego Narodzenia w Radiu Zet. Dziś to przecież niewyobrażalne. Żeby nie wspomnieć o "Makumbie”, która nawet po dwudziestu pięciu latach powoduje czkawkę u apostołów poprawności politycznej.

RadioZet.pl/terazmuzyka.pl