Zamknij

Były basista Megadeth po aferze z erotycznym wideoczatem: "Nie zrobiłem nic nielegalnego"

25.10.2021 17:33
Megadeth
fot. shutterstock.com

David Ellefson, były basista Megadeth zabrał głos pierwszy raz po aferze związanej z jego uczestnictwem w erotycznym wideoczacie. Nie ma sobie nic do zarzucenia.

David Ellefson był basistą metalowej grupy Megadeth od 1983 roku. Występował w szeregach grupy aż do jej rozwiązania w 2002 roku. Chociaż nie wziął udziału w reaktywacji grupy, wrócił do formacji 11 lat temu. W tym roku zespół pożegnał się z muzykiem ze względu na głośną seksaferę.

David Ellefson przerwał milczenie w sprawie wyrzucenia z Megadeth

Na początku maja 2021 roku w sieci pojawiły się screeny wiadomości, które Ellefson wymieniał z pewną kobietą. Potem w internecie pojawiły się również nagrania z udziałem basisty i tej samej dziewczyny. Ich seksualny charakter wzbudził ogromne kontrowersje. Muzyk od 27 lat jest mężem Julie i ojcem dwójki dzieci.

Ellefsonowi zarzucono masturbowanie się na wideoczacie podczas rozmowy z nieletnią. Jednak basista zdementował te oskarżenia. Jasno zakomunikował, że chociaż nie jest dumny z tego, co zrobił, dziewczyna, o której mowa jest pełnoletnia, a ich rozmowy odbywały się za zgodą obu stron. Kobieta potwierdziła, że artysta nie kłamie.

Mimo zapewnień i tłumaczeń basisty Megadeth ogłosił, że muzyk nie jest już członkiem grupy. Po miesiącach od tamtego zdarzenia Ellefson udzielił wywiadu, w którym odniósł się do skandalu.

Muzyk zacytował innego artystę - Ace'a Frehleya, który lata temu powiedział, że w branży muzycznej "narkotyki i dziewczyny to ryzyko zawodowe". Basista podkreślił, że zawsze był szczery z kolegami z zespołu, mówił głośno o uzależnieniu od narkotyków i alkoholu. Wyznał, że przez lata artyści rozmawiali o swoich problemach osobistych.

Artysta twierdzi, że wielu muzyków kontaktowało się z nim po aferze i wyrzuceniu z Megadeth. W rozmowie nie padły konkretne nazwiska, jednak Ellefson opowiedział, że "gwiazdy rocka" oferowały mu wsparcie.

David Ellefson on skandalu ze swoim udziałem: Nie zrobiłem nic nielegalnego

Oprócz tego basista po raz kolejny podkreślił, że jest niewinny.

Wszystkie zarzuty na temat tego, że zrobiłem coś nielegalnego, są fałszywe. Dlatego od razu zatrudniłem prawnika i poszedłem prosto na policję. Facet, który zrobił coś złego, nie poszedłby na policję. Na policję idzie ten, kto niczym nie zawinił. Mam prawo się bronić, dlatego przekazałem sprawę prawnikom i policji i złożyłem zeznania.

Na pewno czas leczy rany w takich sytuacjach, co jest dobre. I tak właśnie sobie pomyślałem. Przecież nie zrobiłem nic złego. Nic nielegalnego. Odpuściłem.

Artysta przyznał również, że wycofał się z życia publicznego.

Postanowiłem na pewien czas zrezygnować z mediów społecznościowych. Mam konto na Facebooku, ale go nie prowadzę.

RadioZET.pl/Blabbermouth.com