Zamknij

Dan Smith z zespołu Bastille w rozmowie z Radiem ZET: "Chcemy nadal zaskakiwać ludzi"

Redakcja
15.10.2020 20:30
Bastille
fot. mat. prasowe

Bastille wrócili z nowym singlem „Survivin’”. W rozmowie z Radiem ZET Dan Smith opowiedział naszym słuchaczom o najnowszym utworze, ale także o muzycznych planach, dotychczasowej karierze Bastille i życiu w trakcie pandemii koronawirusa. Z muzykiem rozmawiała Magdalena Barczyk.

Cześć Dan, Dzień dobry! Jak się miewasz?

- Hej! Ja bardzo dobrze. Londyn jest dzisiaj wyjątkowo chłodny i deszczowy. Wydaje mi się też, że czeka nas ponowny lockdown tu w Wielkiej Brytanii. A jak tam u Ciebie? Jak się ma sytuacja?

Niestety pogodowo bardzo podobnie jak u Was – jesień rozgościła się na dobre. Sytuacja pandemiczna nie napawa optymizmem. Ale jest światełko w tunelu dla wszystkich kochających muzykę – wydaliście nowy singiel – „Survivin’”! I znowu zaskoczyliście. Taka była intencja?

- No pewnie! Pracowaliśmy nad masą muzyki, a przy tym wspaniale bawiliśmy się tworząc ją z innymi ludźmi - głównie naszymi przyjaciółmi. Dużo eksperymentowaliśmy. Ten rok jest wyjątkowy, bo nie koncertujemy. Muszę jednak powiedzieć, że tak czy inaczej nie mieliśmy w planach trasy, bo chcieliśmy się skupić na tworzeniu, faktycznie czegoś innego niż wszystkiego do tej pory. Mam nadzieję, że udało się zaskoczyć naszych słuchaczy. Ten rok jest trudny i wymagający dla wielu ludzi – chcieliśmy więc chociaż na kilka minut oderwać ich od rzeczywistości.

Zaskoczyliście na pewno. W tej piosence mocno wybija się saksofon i muszę przyznać, że akurat tego instrumentu bym z Wami nie powiązała (śmiech). Czyj to był pomysł?

- (śmiech) Mamy takiego kumpla – niesamowitego saksofonistę Rittipo, który koncertował z nami w trakcie trasy promującej drugi album „Wild World”. Jest niesamowitym muzykiem i super zabawnym gościem. Chcieliśmy, żeby ta piosenka była nieco inna, więc zaprosiliśmy go, żeby z nami trochę popróbował. Wpadł, pograł i wrzuciliśmy fragment jego gry do naszego utworu. Myślę, że zaskakujące może być to, że ten fragment jest bardzo głośny i w porównaniu z resztą utworu, słuchając go, masz wrażenie jakbyś dostał w twarz. Każdy, kto słyszał ten numer jeszcze przed wydaniem miał na twarzy uśmiech. To było klu tego utworu. Jeśli chodzi o tekst, to jest trochę depresyjny, ale przewrotnie chcieliśmy, aby brzmiał podnosząco na duchu i zaskakująco. Tak jest filozofia muzyki – ma zaskakiwać. Chyba to nam się udało.

Tak jak powiedziałeś – piosenka pasuje do obecnego czasu. Co ciekawe – wiem jednak, że napisałeś ten tekst przed pandemią. Dan, no muszę powiedzieć, że masz niezłe wyczucie czasu. (śmiech)

- (śmiech) Czułem się trochę zdenerwowany, no może nie zdenerwowany, ale nie do końca chciałem, żeby był odebrany jako numer o obecnej sytuacji – napisałem go w ubiegłym roku. Zagrałem go przyjaciołom, a oni nagle – koniecznie trzeba to wydać! A skoro im się podobał, a i ja – to powiem Ci szczerze – miałem co do niego dobre przeczucia, to tę piosenkę wydaliśmy. Także to, że wielu ludzi może się z nią obecnie bardzo utożsamiać jest ok, ale zaznaczam też, że to w sumie jest przypadek. Kilka osób napisało do nas, że to fajne słuchać kogoś, kto śpiewa depresyjny tekst w lekki sposób. Chyba powinniśmy się tym zająć na poważnie. (śmiech).

Przeczytałam gdzieś, że ta piosenka nawiązuje także to wzlotów i upadków w waszej karierze, w karierze Bastille. Czy to oznacza, że byłeś tym wszystkim zmęczony?

- Zmęczony… Tak, zdecydowanie. Mieliśmy za sobą siedem, osiem niesamowitych lat, z mnóstwem zabawy i szacunku. Nie zatrzymywaliśmy się. Trzy płyty nagraliśmy praktycznie za jednym zamachem, jeździliśmy w trasy, koncertowaliśmy na całym świecie, pojawialiśmy się na festiwalach. Były w tym czasie rzeczy fantastyczne, ale też takie, które jak w przypadku każdej pracy – jeśli robisz je zbyt często – stają się wykańczające. Dlatego pod koniec ubiegłego roku zdecydowaliśmy, że ten rok będzie dla nas wolny, spędzimy go w domu, w Londynie. Dla nas to była wielka zmiana, zatrzymaliśmy się i zastanowiliśmy się – Woow, co się dzieje! W byciu w zespole fajne jest to, że musisz nadążać z pewną prędkością za wszystkim, co się dzieje. Jest jedna rzecz i za chwilę kolejna i kolejna. Kiedy jednak jesteś w centrum tego zamieszania możesz nie doceniać tego tak bardzo jak powinieneś.

Wasza przerwa nałożyła się czasem z pandemią. Czy podczas tego szczególnego czasu spędzonego w domu odkryłeś w sobie jakąś supermoc?

- (śmiech) Zadałaś mi bardzo dobre pytanie! (myśli, śmieje się)… chyba nie… Podjąłem się na przykład organizacji urodzin dla mojego kumpla w trakcie lockdownu. Nie były to oczywiście normalne urodziny, ale trzeba było się przystosować…

Ale zaczekaj – to było zoom-party?

- Nie, nie. Nagrywaliśmy dla niego filmiki, które były jak krótkie zabawne dokumenty o nim. Niektórzy zrobili coś na kształt teledysków, inni zrobili takie książkowe albumy. Ale nie zoom – co to, to nie. Powiedzmy sobie szczerze - wszyscy chyba mają już dość tych zoomów. W trakcie tego lockdownu myślałem dużo jak mogę się przydać i założyliśmy na przykład taki klub filmowy dla naszych fanów. Podróżowaliśmy w cudzysłowie po różnych krajach i rozmawialiśmy potem na internetowym czacie z reżyserami i aktorami zadając im pytania od naszych fanów. Taką moją supermocą jest też to, że piszę piosenki i cieszę się, że akurat miałem na to więcej czasu. Trochę ponagrywałem i popisałem z innymi. Poza tym chyba jestem teraz trochę lepszy w gotowaniu. Jeżdżę obecnie sporo na rowerze, ale to akurat nie jest supermoc (śmiech). Przez jakiś czas pracowałem także w banku żywności, co mnie bardzo cieszy, bo dobrze było wykorzystać tak swój czas. Niesamowite w tym roku jest to, że widać tylu ludzi walczących z przeciwnościami i komplikacjami, pomagających sobie wzajemnie. Jest tylu wspaniałych bohaterów – lekarzy, pielęgniarek, ludzi walczących na pierwszym froncie z koronawirusem, osób pracujących w sklepach. Widać dużo większe uznanie dla wszystkich wspaniałych ludzi robiących codzienne rzeczy, które pozwalają światu kręcić się dalej i utrzymywać innych przy życiu. To oni są posiadaczami supermocy.

Ja ze swojej strony chciałabym Ci podziękować za domowe koncerty – były naprawdę rewelacyjne!

- Bardzo dziękuję!

A powiedz jeszcze jak miewają się koledzy z zespołu.

- Oni dobrze! W ubiegłym tygodniu mieliśmy próbę i super było ich wszystkich zobaczyć. To wyjątkowo dziwne, kiedy nie przebywasz z nimi dzień w dzień. Normalnie mieszkamy razem w busie i przemierzamy Europę czy Amerykę, a teraz to inna rzeczywistość – od wspólnego samochodu po niewidzenie się przez dłuższy czas. U nich wszystko ok. Kyle wrócił do szkoły, by uczyć się języka migowego. Woody spędza czas ze swoją rodziną, ale nadal jest zajęty – wystawił sobie perkusję do ogrodu i denerwuje cały czas swoich sąsiadów. Will jak to Will – zabawny jak zawsze, dużo czyta, pisze nowe partie na bas. A Charlie… ten to dopiero! Wydał niedawno płytę ze swoją muzyką, która jest piękna. Dobrze było się spotkać, cieszymy się, że wydaliśmy też nową muzykę.

To na koniec – w jakim muzycznym kierunku panowie pójdziecie?

- O! Znowu dobre pytanie! Chcemy nadal zaskakiwać ludzi. Chcemy być ekscytujący i zaskakujący dla ludzi. Dlatego też wcześniej wydaliśmy mocno rockową piosenkę, a teraz ten dziwny utwór z partią saksofonu mówiący o radzeniu sobie z codziennością. Będziemy zaskakiwać. Pracujemy teraz nad kilkoma projektami, które są zupełnie różne, co mi się na przykład bardzo podoba.

Dan, bardzo dziękuję za rozmowę. Szkoda, że nie mogę powiedzieć „do zobaczenia niebawem w Polsce”, ale trzymam kciuki za wszystkie nadchodzące projekty!

- To ja dziękuję za rozmowę i czas. Wysyłam wszystkim pozdrowienia i dziękuję za słuchanie naszej muzyki. Uważajcie na siebie i dbajcie o bliskich!

Rozmawiała Magdalena Barczyk