Zamknij

Gwiazdorowi udowodniono handel ludźmi i przestępstwa seksualne. Sprzedaż płyt wzrosła pięciokrotnie

14.10.2021 12:51
R. Kelly
fot. ANTONIO PEREZ/AFP/East News

R. Kelly został uznany winnym handlu kobietami w celach seksualnych pod koniec września. Wyrok zadziałał pozytywnie na wyniki sprzedaży jego płyt.

R. Kelly, a właściwie Robert Sylvester Kelly to amerykański muzyk i producent. Jego największym hitem jest utwór "I believe I can fly" wydany w 1995 roku, który trafił do filmu "Kosmiczny mecz" i został nagrodzony trzema statuetkami Grammy. Artysta współpracował z gwiazdami takimi jak Michael Jackson, The Game, Snoop Dogg, Jennifer Lopez, Lady Gaga czy Celiene Dion.

R. Kelly winnym handlu kobietami. Sprzedaż płyt muzyka wzrosła pięciokrotnie

Muzyk w trakcie swojej kariery był wielokrotnie oskarżany o wykorzystywanie seksualne w tym gwałt na nastoletnich dziewczynkach oraz produkowanie i rozprowadzanie dziecięcej pornografii. Jednak czynów mu nie udowodniono i został uniewinniony. Kolejny akt oskarżenia przeciwko Kelly'emu wpłynął do sądu w 2019 roku. Muzyk został aresztowany pod zarzutem przestępstw seksualnych, handlu ludźmi, pornografii dziecięcej, haraczy i poplecznictwa.

We wrześniu 2021 roku ławnicy uznali R. Kelly'ego winnym zarzucanych mu czynów. Jeden z zarzutów dotyczył działalności w zorganizowanej grupie przestępczej oraz sprowadzania kobiet w celu uprawiania prostytucji.

R. Kelly usłyszał wyrok

Okazuje się, że zarówno tak poważne zarzuty jak i wyrok, który potwierdza jego przewinienia, jedynie pozytywnie wpłynęły na sprzedaż muzyki artysty. Jest ona ponad pięciokrotnie wyższa niż przed rozprawą. Oprócz tego, jak podaje "The Rolling Stone" od dnia wyroku - 27 września — do 3 października, liczba odtworzeń jego piosenek wzrosła o 22 procent, a liczba odsłon teledysków o 23.
W sieci pojawił się ruch Mute RKelly, który działa prężnie od 2017 roku. Jego członkowie dokładają wszelkich starań, aby twórczość i aktywność Kelly'ego zniknęła z portali streamingowych i społecznościowych.

Póki co jedyną platformą, która zdecydowała się zareagować na protesty i wyrok jest YouTube. Kanały należące do muzyka zniknęły krótko po rozprawie przeciwko muzykowi. W oświadczeniu przedstawiciele YouTube'a zaznaczyli również, że artysta nie będzie mógł również założyć, ani być właścicielem żadnego nowego kanału na wspomnianej platformie.

RadioZET.pl/The Rolling Stones