Zamknij

Jak teraz będą wyglądały koncerty? Arkadiusz Hronowski, szef klubu B90, w rozmowie z Radiem ZET

Redakcja
04.06.2020 11:06
Jak teraz będą wyglądały koncerty? Arkadiusz Hronowski, szef klubu B90, w rozmowie z Radiem ZET
fot. shutterstock.com

6 czerwca wracają koncerty. Na początek będą to imprezy plenerowe na maksymalnie 150 osób, ale to i tak coś, o czym jeszcze w kwietniu branża eventowa nie mogła nawet pomarzyć. Jak jednak zorganizować cykl wakacyjnych koncertów, jeśli dopiero co odwołało się wszystkie imprezy? Reporter Radia ZET Maciej Bąk rozmawiał o tym z Arkadiuszem Hronowskim, gospodarzem Ulicy Elektryków w Gdańsku, szefem klubu B90 i organizatorem koncertów.

Maciej Bąk, Radio ZET: Na początku marca mieliście już właściwie zaplanowany cały sezon, nagle byliście zmuszeni wszystko odwołać. I nagle okazuje się, że sprawy przybierają lepszy obrót niż się spodziewaliśmy. Czyli w zasadzie można powoli zacząć organizować koncerty, ale mając na to bardzo mało czasu. Uda się?

Arkadiusz Hronowski, szef Ulicy Elektryków w Gdańsku: Wszystko jest możliwe, owszem. Fajnie, że to odmrożenie nastąpiło i myślę, że ten proces będzie już tylko rozwijał się w kierunku wyższych cyfr, jeśli chodzi o dopuszczalną liczbę ludzi na wydarzeniu. Myślę, że kłopotu nie będzie z jakimkolwiek zabookowaniem artysty, nawet z dnia na dzień, ponieważ wszyscy są tak wygłodniali, a przed nami sezon, więc zostaje chyba tylko kwestia ustalenia stawek. A stawki na pewno nie będą takie same, jak w przypadku sprzedaży na danego artystę tysiąca czy 1500 biletów. Tu będziemy mieć dziesięciokrotnie mniejszą publikę. Więc to jest tylko kwestia tego, na ile artyści będą w stanie zagrać za takie przysłowiowe stawki, a nie za poważne pieniądze.

M.B.: Bo zwykle trzeba się dostosowywać do kalendarzy artystów, a teraz ich kalendarze są praktycznie puste...

A.H.: To prawda. Wszystkie obiekty są puste, wszystkie obiekty mają wolne terminy. O ile wiem, to najbliższe zajęte terminy zaczynają się mniej więcej od września. A cały sezon letni jest totalnie pusty, więc tutaj problemu nie będzie z wyborem ani daty, ani miejsca.

M.B.: U was na Ulicy Elektryków zwykle w wakacje grało wielu artystów z zagranicy. Ale w związku z obostrzeniami na granicach wygląda na to, że czeka nas sezon po polsku?

A.H.: Na ten moment tak. Ale równie dobrze jutro premier może ogłosić kolejne odmrożenie. Najgorsze jest to, że po prostu nie znamy tej mapy. Ostatnie dwa odmrożenia pokazały zaskakujące decyzje, oczywiście one są okej dla naszej branży i całej gastronomii, ale na przygotowanie mamy dość mało czasu. I to nas właśnie zaskakuje. Natomiast jeśli nagle z dnia na dzień nie będzie obowiązku kwarantanny, to jestem przekonany, że naprawdę spora część artystów może ruszyć w trasy. Nie mówię o dużych nazwiskach, ale tych bardziej alternatywnych artystach. Tych, którzy potrafią wsiąść w busa i przyjechać na koncert, bo mają taką potrzebę. Zatem obserwujmy, każdy tydzień to może być totalna zmiana.

M.B.: Mówimy tu o tej pozytywnej wersji. Ale też wiąże się to wszystko z pewnym ryzykiem. Bo znowu zaplanujecie koncerty, nie daj Boże epidemia znowu eksploduje i znowu trzeba będzie je odwoływać...

A.H.: No to jest też ciekawe. To jest troszkę hazard. Ale wracając do tematu artystów - to będzie raczej na zasadzie: "Hej! Wpadnę w piątek! Bo akurat będę w okolicy". I szybka, spontaniczna akcja i na przykład na Ulicy Elektryków zagra ten czy inny artysta. Myślę, że to będzie bardziej na tej zasadzie polegało. Spontaniczne imprezy, bilety będą sprzedawane właściwie w dniu koncertu i tak to będzie wyglądało. Tu o dużym planowaniu raczej nie ma mowy.

M.B.: Czy jeżeli to będą koncerty właściwie elitarne, na teraz na 150 osób, to oznacza, że będziecie podbijać do góry ceny biletów?

A.H.: Nie, tu o tym nie ma mowy. Bardziej zastanawiam się jak to zrobić, na przykład przy współpracy z jakimś partnerem, żeby te koncerty były wręcz darmowe. My też myślimy o przyszłości i zdajemy sobie sprawę, że chyba ten najbliższy rok nie będzie taki słodki. To zubożenie społeczeństwa jednak nam grozi, mam nadzieję, że jak najmniejsze, ale jednak trzeba się z tym liczyć. Dlatego nie ma takiej możliwości, by ceny wzrosły.