Zamknij

Jan "Ptaszyn" Wróblewski usunięty z listy szczepień na COVID-19. "Kazano mi się wypchać"

20.01.2021 15:06
Jan "Ptaszyn" Wróblewski
fot. MAREK LASYK/REPORTER/ EAST NEWS

Jan "Ptaszyn" Wróblewski, jeden z legendarnych polskich muzyków jazzowych, opowiedział o swojej batalii związanej ze szczepieniem na COVID-19. Poinformował, że został usunięty z listy szczepień i tylko siła mediów społecznościowych sprawiła, że ma szansę na zaszczepienie.

Pandemia koronawirusa zbiera śmiertelne żniwo, co więcej, wywróciła życie społeczne do góry nogami. W związku z obostrzeniami cierpią niema wszystkie branże, na szczęście pojawiła się szczepionka, która ma szansę przybliżyć świat do normalności. Niestety, nawet przez wielu uznawane za niezwykły sukces rozpoczęcie szczepień, budzi niemałe kontrowersje. Pomijając śmiałe teorie Edyty Górniak i Violi Kołakowskiej, które podważają zasadność szczepień, głośno było między innymi o aferze z artystami, którzy zaszczepili się poza kolejką.

Bez wątpienia jedną z ikon polskiej muzyki jest Jan "Ptaszyn" Wróblewski. Choć nie mówi się o nim tyle w mediach co o młodych wokalistach czy muzykach, bez żadnych wątpliwości jest on legendą swojego gatunku. 84-letni muzyk jazzowy jest światową sławą, jednak to wiek, a nie pozycja zadecydowały, że otrzymał wyznaczony termin szczepienia. Niestety, w jego wypadku doszło do zamieszania, został bowiem usunięty z listy osób zapisanych na szczepienie.

ZOBACZ TAKŻE:  Czy mróz zabija koronawirusa? Wyjaśniamy

Jan "Ptaszyn" Wróblewski został usunięty z listy zapisanych na szczepienie

Jan Wróblewski za pośrednictwem mediów społecznościowych podzielił się gorzką historią. Okazało się, że artysta zarejestrował się na szczepienie na koronawirusa, ale niespodziewanie zniknął z listy.

- Cóż, właśnie dowiedziałem się, że zostałem usunięty z listy szczepień. Zarejestrowano mnie i zaproszono mailem na 25 stycznia, ale zlikwidowano nagle adres punktu i powiedziano, żebym sobie poszukał nowego. Termin oczywiście gdzieś poza horyzontem. Gdybym mógł tak płacić podatki - przyjąć termin, a potem sobie go odsunąć na lepsze czasy. Ale rozumiem, że są młodsi, zdrowsi, poza kolejnością, w lepszym fachu, czyli bardziej potrzebujący. Może dożyję, ale zaczynam wątpić - ironicznie napisał Wróblewski.

Co ciekawe, niedługo po opublikowaniu postu przez "Ptaszyna", udało się znaleźć rozwiązanie.

- A jednak światełko w tunelu jest. Kilkanaście minut po publikacji na Facebooku dostałem telefon, że w innym miejscu, ale w uzgodnionym terminie mnie ponoć przyjmą. Potęga Facebooka zaczyna mnie przerażać, bo na telefon nic nie mogłem załatwić, a jedynie kazano mi się wypchać. Do poniedziałku dociągnę i zobaczę - czytamy.

Mamy nadzieję, że Wróblewski zaszczepi się jak najszybciej.