Zamknij

Jessie Ware dla Radia ZET o nowym albumie: "Przy tej płycie można potańczyć w kuchni czy salonie"

Redakcja
26.06.2020 19:50
Jessie Ware wywiad dla Radia ZET
fot. mat. prasowe

Jessie Ware zaprezentowała nową płytę „What’s Your Pleasure?”, której patronem medialnym jest Radio ZET. Magdalena Barczyk miała okazję porozmawiać z piosenkarką i zapytać ją o najnowszy krążek, ale także o życie w trakcie kwarantanny czy ulubione albumy. 

Dzień dobry, Jessie!

- Cześć, jak się miewasz?

Dziękuję, bardzo dobrze. W sumie to było moje pierwsze pytanie do Ciebie – jak się czujesz przed kolejnym emocjonującym wydarzeniem w Twoim artystycznym życiu? Wydanie płyty bez wątpienia nim jest.

- Jestem bardzo podekscytowana. Mam wrażenie, że ludzie podchodzą entuzjastycznie i są gotowi na to wydanie. Chyba nawet czekają na nie. To wspaniałe uczucie. Cieszę się na samą myśl o wydaniu płyty i na to, aby słuchaczom się ona spodobała.

Muszę przyznać, że trochę zaskoczyłaś mnie brzmieniem nowego krążka – to świetne disco. Chyba wszystkim nam potrzeba teraz takich nagrań, nie możemy posłuchać ich w klubach, więc wychodzisz naprzeciw fanom imprezowego grania.

- To prawda, musimy poczekać na powrót do klubów i różnych towarzyskich wydarzeń. Ale przy tej płycie ludzie mogą potańczyć w swojej kuchni czy salonie. Oby moja muzyka im w tym pomagała.

12 zupełnie nowych piosenek. Która jest Twoją ulubioną?

- Jestem ogromnie dumna z całości, ale jeśli miałabym wskazać, to chyba moja szczególna uwaga skupiłaby się na ostatniej piosence na płycie, czyli „Remember Where You Are”. Nagraliśmy tę piosenkę w momencie, kiedy płyta była już właściwie skończona. W tej piosence jest tyle wolności, ale jednocześnie to utwór ambitny. Chyba mogłabym nagrywać podobne w przyszłości.

Napisałaś w sieci, że to chyba najwyższy czas, aby pożegnać melancholijną Jessie. Myślisz zatem, że powinniśmy powiedzieć jej „żegnaj” na dobre?

- Nie, bo nadal chcę śpiewać takie piosenki - one ukształtowały mnie jako artystkę, którą jestem dzisiaj. Nie żegnamy melancholii, nadal kocham te utwory.

Dlaczego więc zdecydowałaś się na pójście w stronę disco?

- Potrzebowałam czegoś poruszającego, energetycznego. Myślę, że to też było potrzebne moim fanom. Stąd ten pomysł.

Przypuszczam, że teraz będziesz miała czas, żeby odetchnąć po nagraniach, chociaż nie wiem jak wyglądało to podczas lockdownu.

- Teraz na przykład leżę na łóżku rozmawiając z tobą, ale podczas kwarantanny zajmowałam się głównie dziećmi, tworzyłam wizualizacje płyty i nagrywałam swój podcast. To był wbrew pozorom bardzo pracowity czas.

Czyli czasu na nudę nie było.

- Zdecydowanie. Chociaż tęsknię za spotkaniami ze znajomymi, za uściskami z nimi. Tęsknię także za swoją mamą, pomimo tych wszystkich aktywności.

Myślisz, że ten czas zmieni/zmienił ludzi?

- Mam taką nadzieję. Wydaje mi się, że ten okres spowolnił życie ludzi i wreszcie dostrzegli, co tak naprawdę jest ważne. Te ograniczenia w życiu bardzo na mnie wpłynęły. Jeśli ludzie chcą coś zmienić w życiu, to jest doskonały moment.

Mam teraz okazję zapytać artystów, co mogliby polecić, jeśli chodzi o dobre albumy – każdy z nas czegoś słuchał podczas pandemii, więc to pytanie kieruję również do Ciebie – co ciekawego ostatnio znalazłaś?

- Hmmm… z płyt… Czego ja słuchałam… Bardzo podoba mi się nowa płyta Dua Lipy, muszę jeszcze nadrobić nowy krążek Lady Gagi. Czego my jeszcze słuchaliśmy w domu... o! Płyty Solange „A Seat At the Table”. Wiem, że to nie jest nowość, ale płyta świetna.

Wiem, że to nie jest łatwe pytanie, ale jak zamierzasz w tym czasie promować swoją nową płytę?

- Na razie na pewno nie uda mi się pojawić w Polsce. Chcę nadal tworzyć i muszę znaleźć sposób na występy, bo brakuje mi ludzi, a ja chcę dla nich śpiewać.

Rozmawiała Magdalena Barczyk