Zamknij

Krzysztof Krawczyk nie żyje. Przyjaciel wspomina ich ostatnią rozmowę: "Płakaliśmy razem"

06.04.2021 11:54
Krzysztof Krawczyk
fot. Piotr Zajac/REPORTER/EastNews

Krzysztof Krawczyk zmarł w poniedziałek 5 kwietnia. Nagła wiadomość o śmierci artysty jest ciosem dla jego bliskich oraz przyjaciół. Maciej Świtoński, który znał wokalistę od wielu lat, wspomina ich ostatnią rozmowę dwa dni przed tragicznym wydarzeniem.

Krzysztof Krawczyk nie żyje. Artysta miał 74 lata i ostatnie tygodnie życia spędził w szpitalu, gdzie został przyjęty ze względu na zakażenie koronawirusem. Wokaliście udało się pokonać COVID-19 i wrócić na Wielkanoc do domu. Niestety, jego stan niespodziewanie się pogorszył. Krawczyk zasłabł i został przewieziony do szpitala w Łodzi, jednak nie udało się go uratować. Zmarłego artystę wspominają teraz jego znajomi i przyjaciele. Jeden z nich, Maciej Świtoński, poznał Krawczyka już wiele lat temu. Lekarz zaopiekował się jego żoną i synem, gdy ci trafili do szpitala po groźnym wypadku samochodowym.

- [To było] w 1988 roku, kiedy po wypadku w Buszkowie trafił do kliniki, w której pracowałem. Na moim oddziale chirurgii leżała jego żona Ewa, a Krzysztof był hospitalizowany na ortopedii. Chodziłem wówczas do jego sali szpitalnej i przekazywałem informacje o stanie zdrowia żony. I podczas tych rozmów wspólna miłość do muzyki zrodziła naszą późniejszą przyjaźń - cytuje za Świtońskim portal metropoliabydgoska.pl.

Zobacz także: Krzysztof Krawczyk nie żyje. Oto ostatnie słowa, które skierował do swoich fanów

Krzysztof Krawczyk nie żyje. Przyjaciel wspomina ostatnią rozmowę z artystą

To właśnie lekarz i muzyk Maciej Świtoński był jedną z ostatnich osób, które miały kontakt z Krzysztofem Krawczykiem. Przyjaciel zadzwonił do wokalisty w Wielką Sobotę, po jego wyjściu ze szpitala. Nie zdradził szczegółów rozmowy, jednak przyznał, że nie zabrakło wzruszeń.

Zobacz także: Największe przeboje Krzysztofa Krawczyka. Hity, których nigdy nie zapomnimy [WIDEO]

- Z Krzysztofem rozmawiałem w ostatnią Wielką Sobotę, choć trudno to nazwać rozmową. Płakaliśmy razem do słuchawki - mówi Świtoński.