Zamknij

Lost Frequencies w rozmowie z Radiem ZET: "Bardzo nie lubię gwiazdorzenia"

Redakcja
30.11.2021 20:40
Lost Frequencies
fot. mat. prasowe

Lost Frequencies króluje obecnie na listach przebojów z utworem "Where Are You Now". Znany z hitów "Are You With Me" i "Reality" belgijski DJ i producent w rozmowie z Radiem ZET opowiada m.in. o współpracy z Calumem Scottem, muzycznych planach na 2022 rok czy swoim największym marzeniu. Zdradził także, z jakimi artystami chciałby współpracować.

Magdalena Barczyk: Widziałam na Twoim Instastories, że wieczór skończył się wczoraj bardzo późno, bo grałeś seta w jednym z klubów, więc zacznijmy tak, żeby być pewnym. Felix, „Are You With Me?” i „Where Are You Now?”. Jest bardzo wcześnie (śmiech).

Lost Frequencies: (śmiech). Tak, jestem z Tobą, aktualnie siedzę w pokoju hotelowym. Wróciłem o drugiej, więc jest znośnie.

Zajęty człowieku! Jakie towarzyszą Ci uczucia przy okazji powrotu na scenę po długiej pandemicznej przerwie?

- Jestem przeszczęśliwy, że wróciłem na scenę. Wreszcie na żywo mogę zagrać numery, które wyprodukowałem przez ostatnie dwa lata. No i oczywiście te emocje, które dzielę z publicznością! To jest niesamowite!

Wydałeś ostatnio singiel zatytułowany „Where Are You Now?” w duecie z Calumem Scottem. Jesteś zadowolony z efektu końcowego? Calum brzmi tak jak miał w tej piosence brzmieć?

- Jestem bardzo zadowolony. Rzecz polega na tym, że pięć lat temu Calum poprosił mnie o zrobienie remixu jego utworu „Dancing On My Own”. Nie podjąłem wtedy się tego, bo piosenka była zbyt wolna, ale pozostaliśmy w kontakcie. Kiedy pracowałem teraz nad „Where Are You Now” pomyślałem, że jego głos będzie pasował idealnie. Myślę, że wypadł super, jestem dumny z tej piosenki.

Szykuje się już coś nowego muzycznego?

- Oczywiście, zawsze! (śmiech). Musieliśmy jednak opóźnić kolejne premiery, bo „Where Are You Now” radzi sobie świetnie na światowych listach. Dlatego też nie chciałbym przykryć tej piosenki. Ale szykuję wydanie albumu – prawdopodobnie na 2022 rok. Jestem tym bardzo podekscytowany.

Felix, pierwszy raz spotkaliśmy się bodajże w 2016 roku. Nasz wywiad odbył się podczas konferencji przed festiwalem Tomorrowland. Śledzę Twoją karierę, wiem, że zaczynałeś w 2014 roku, po dwóch latach zapytałam Cię o Twoje wielkie marzenie. Odpowiedziałeś wtedy, że marzysz o tym, by stać się znanym, dobrym producentem i żeby radia z całego świata grały twoje numery. Tak też się stało! W takim razie, jakie jest teraz Twoje kolejne marzenie?

- Moim marzeniem jest teraz zagranie show na żywo, ale z muzykami, nie w formie setu DJ-skiego. To wszystko na Coachelli. O tym teraz marzę.

A jesteś bardziej DJ-em czy producentem?

- Chyba jednak bardziej producentem. Bo kiedy jestem na DJ-ce gram głównie swoje numery, na tym się najbardziej skupiam. Kiedy na przykład gram na Tomorowlandzie – to zdecydowanie moment pod tytułem „Lost Frequencies”. Dlatego obstawałbym bardziej za producentem.

Kręci Cię granie z analogów? Na przykład z vinyli? Czy jesteś bardziej team współczesne sprzęty elektroniczne?

- Zazwyczaj używam CDJs, bo są wygodne i łatwe w graniu. Mój młodszy brat gra sobie na naszych domowych vinylach i to jest zupełnie inne brzmienie, ale oczywiście też dużo zabawy. Ale bądźmy szczerzy – w trasie dużo łatwiej używać CDJs.

No dobrze, wyobraźmy sobie, że postanowiłam sobie w tej chwili zostać DJ-ką. Od czego powinnam zacząć?

- Myślę, że w dzisiejszych czas trudno jest zostać DJ-em, jeśli nie masz swojej muzyki. Myślę więc, że powinnaś zainteresować się produkcją muzyczną, spróbuj też znaleźć swoje brzmienie. To ważne, by odróżniać się chociażby od głównych artystów grających na festiwalach. Dobrze jest też próbować pisać piosenki, znaleźć muzyczne sedno siebie.

Czy Ty otrzymałeś jakąś radę na start swojej kariery?

- To może nie do końca była rada, ale taki rodzaj wrażenia, które pozostawili po sobie ludzie. Na przykład kiedy spotkałem Armina Van Buurena, był bardzo miły, dla każdego – taki wyluzowany. Bardzo mi się to spodobało. Pomyślałem wtedy, że kiedy dorosnę, chcę być taki jak on - po prostu normalny gość. Bardzo nie lubię gwiazdorzenia i kiedy miałem okazję poznać człowieka, który był tak miły – to mnie bardzo zainspirowało.

To bardzo ładne. A propos - ostatnio poznaliśmy tegoroczne zestawienie DJ Mag. Co sądzisz o najnowszym zestawieniu?

- Jest faktycznie trochę inne ze względu na to, że nie graliśmy wielu imprez na żywo. Myślę więc, że wiele osób głosowało na podstawie muzyki, którą produkowaliśmy, albo na podstawie streamingu. Ja również cieszę się, że ludzie śledzili moje poczynania, projekty i nadal mnie wspierają pomimo tych dwóch lat, które są za nami. Jestem ogromnie wdzięczny za to, że znalazłem się na 25. miejscu. Mam też nadzieję, że w przyszłym roku będzie jeszcze lepiej.

A według Ciebie, kto jest obecnie numerem jeden na scenie dance?

Myślę, że David Guetta rozwalił system. Po pierwsze jest legendą, po drugie to, co ostatnio robił było naprawdę niesamowite. Wydał mnóstwo muzyki, jest ciągle na scenie, podróżuje, robi chyba wszystko. Dużo działał w sieci, co w jego przypadku nie musiałoby się wcale wydarzyć. Jestem pod jego ogromnym wrażeniem i kiedy dowiedziałem się, że jest numerem jeden, pomyślałem wtedy, że absolutnie na to zasłużył. Poza tym jest super człowiekiem, więc ostatecznie – bardzo dobrze, że tak się stało.

Skoro jesteśmy już przy produkcji muzycznej. Która część tej roboty jest najprzyjemniejsza?

- Zdecydowanie wtedy, kiedy gram piosenkę, którą ułożyłem sam przed tysiącami ludzi. Oni wtedy tańczą i śpiewają. To jest przefajne uczucie.

Kiedy wiesz, że piosenka jest już gotowa i można puścić ją w świat?

- Kiedy dla mnie brzmi dobrze! (śmiech). Ja decyduję! (śmiech).

Masz w szufladzie jakąś listę nazwisk, które marzą Ci się do współpracy?

- Bardzo chciałbym pracować z Labrinthem. Pewnie znasz taki jego numer „Still Don’t Know My Name”. Dua Lipa też byłaby super.

Życzę Ci tego duetu. Swoją płytę właśnie wydał Elton John i na tej płycie jest genialny numer z Duą. Świetny remiks PNAU’a i to połączeni starych piosenek Eltona!

- Tak, to taki mashup! Bardzo fajny!

Co myślisz o takim odświeżaniu piosenek? Ach, przecież Ty sam stworzyłeś nową wersję „What Is Love?”.

- Tak, dokładnie. Podoba mi się to, ludzie od dawna coverują różne piosenki i każdego roku mamy wysyp wielkich przebojów, które wracają w nowych wersjach. Jeśli melodia jest super, słowa też dobre, to szkoda byłoby tego nie wykorzystać ponownie. Fajnie jest obserwować takie powroty. Ale z drugiej strony jest wiele osób, które tworzą nową muzykę, dlatego taki mix wszystkiego jest w porządku.

Co z trasami na żywo? Wpadniesz znowu do Polski?

- Ostatnio grałem w Warszawie podczas trasy. Co to było za występ! Polscy fani muzyki byli genialni! Uwielbiam takie koncerty, więc na sto procent chcę tu wrócić na show na żywo, kiedy tylko dopniemy trasę w 2022 roku.

Zdradzisz nam, czego teraz słuchasz?

- Ostatnio dorzuciłem do swojej playlisty taki numer, który bardzo mnie rozluźnia – „Falls To You” Calibre. Poza tym jestem też fanem „Offender” Dimension – takie uptempo i drum and base. To takie dwa numery, których teraz słucham. A i jeszcze Burna Boya też lubię.

Felix, bardzo dziękuję, że znalazłeś dzisiaj dla nas czas!

- To ja bardzo dziękuję! Jestem zawsze otwarty na rozmowę z Wami! Pozdrawiam!

Rozmawiała
Magdalena Barczyk