Zamknij

Niall Horan wspiera swoich muzyków podczas pandemii. Wyjątkowy koncert w Royal Albert Hall

Redakcja
09.11.2020 18:43
Niall Horan
fot. Matrix Media Group/face to face/FaceToFace/REPORTER/East News

W sobotę Niall Horan zagrał specjalny koncert, który miał wspomóc trudną sytuację, w jakiej obecnie znajdują się muzycy z całego świata.

Royal Albert Hall to jedna z najbardziej znanych sal koncertowych na świecie. O wystąpieniu tam marzą muzycy z całego świata, a zagranie całego koncertu to już pełnia szczęścia. W sobotę na scenie stanął Niall Horan. Zagrał koncert inny od wszystkich, ale z drugiej strony… normalny jak na obecne czasy. Koncert wirtualny. Nie zabrakło podczas niego największych przebojów artysty, a wśród nich „Slow Hands” i „Nice To Mee Ya”. Jak poinformował sam artysta przed koncertem – stream oglądali fani ze 151 krajów na całym świecie. I pewnie każdy z nas w „normalnym” czasie złożyłby ręce do oklasków i pogratulował artyście, ale w obecnej sytuacji trzeba zaklaskać nawet dwa razy dłużej.

To był koncert, który fani zapamiętają pod kilkoma względami. Po pierwsze – cel koncertu. Niall wielokrotnie podkreślał, że sytuacja branży rozrywkowej w czasie pandemii jest w opłakanym stanie. Muzycy z całego świata nie jeżdżą w trasy, zatrzymane są plany promocyjne, wydanie czegoś i pokazanie światu poza internetem jest właściwie niemożliwe. Z tymi problemami zmagają się i niszowi artyści i – jak widać – również ci najwięksi. Sprawy w swoje ręce wziął więc Niall Horan i wymyślił takie oto przedsięwzięcie. Założył organizację #WeNeedCrew i zaprosił na scenę swoją ekipę koncertową. Tym samym po zakupie biletów na wirtualny koncert przeznaczył dochód z niego na wsparcie swoich muzyków. Oczywiście tym samym zachęcił także swoich kolegów po fachu do podobnych działań.

Niall Horan wspiera muzyków w trudnej sytuacji

Po drugie sam koncert, który brzmiał bardzo dobrze. Piosenki rozbrzmiewały bez zbędnego przeciągania, chociaż nie zabrakło „rozmowy” artysty z widzami. To doprawdy smutne, kiedy wokalista, któremu podczas pełnowymiarowego koncertu odpowiedziałby pisk fanów z całego świata, teraz musi zadowolić się reakcją kilku muzyków na swoimi plecami. W ogóle cisza podczas samego występu także była przejmująca. Royal Albert Hall, który podczas muzycznego wydarzenia jest pusty, byłby do przyjęcia, gdyby była to próba przed tym wydarzeniem. W czasie pandemii na niecodzienna sytuacja staje się niestety… codziennością. Pomnik kultury, który przez dziesiątki lat gościł największych z największych, staje się niemym świadkiem kolejnego wyjątkowego rozdziału w życiu kultury.

Sieć zalała już fala pozytywnych komentarzy po tym wydarzeniu. Fani piszą o pasji, z jaką artysta występował na scenie, o podejściu do sprawy i o wzruszeniu, które pojawiło się u wielu. Jest też dużo podziękowań za to, że w tym trudnym dla wszystkich czasie Niall postarał się rozjaśnić szarą rzeczywistość wielu ludzi, dodatkowo im pomagając. Niall, potwierdzam, dobra robota. Oby niebawem do zobaczenia na żywo w Polsce – czekamy na Ciebie i Twój przełożony koncert.

Magdalena Barczyk