Słuchaj
Michał Korościel, Damian Michałowski
Marcin Sońta , Mateusz Ptaszyński
Justyna Dżbik, Kamil Nosel
Hubert Radzikowski
Redakcja Radia ZET
Sprawdź co graliśmy

Teraz gramy

Oto autor przeboju „Rooftop”. Nico Santos w rozmowie z Radiem ZET [WYWIAD]

03.07.2018 20:08

Nico Santos może pochwalić się jednym z najgorętszych singli ostatnich miesięcy. Piosenka „Rooftop” podbiła listy przebojów w Europie, a oficjalny teledysk obejrzano blisko 30 milionów razy. 25-letni artysta udzielił ostatnio wywiadu specjalnie dla Radia ZET. Rozmawiała Magdalena Barczyk.

Dzień dobry Nico, miło gościć Cię w Polsce. Ochłonąłeś już po sukcesie singla „Rooftop”? Spodziewałeś się aż takiego zainteresowania?

— Nieee, nigdy nie możesz spodziewać się czegoś takiego, ale miałem dobre przeczucia.

Jakie to były przeczucia?

— Pierwszy raz zaprezentowałem tę piosenkę na Majorce, czyli w miejscu mojego urodzenia. To była impreza właśnie na dachu, byłem tam z rodzicami, a oprócz nas może setka gości. Oczywiście nikt jeszcze wtedy nie znał tej piosenki, ale wszystkim bardzo się spodobała. Pamietam, że podeszła wtedy do mnie mama i powiedziała: to musi być Twój kolejny singiel, inaczej będę zła. A ja: Oj mamo, dobrze, przemyślę.

To skoro pierwszy występ był już na dachu, to skąd inspiracja przed „tym” dachem?

— Byłem w studiu nagraniowym z moimi dobrymi kumplami. Siedzieliśmy i zastanawialiśmy się jak stworzyć piosenkę, która wyrazi emocje na cały głos i jak najlepiej byłoby to zobrazować. Uznaliśmy, że krzyk na dachu to będzie to. Przez ponad 6 godzin pracowaliśmy nad ścieżką dźwięku na pianinie, potem ja dopisałem słowa i tak to się potoczyło.

Ta piosenka musiała konkretnie zmienić Twoje życie.

— Zmieniła bardzo! Pojawiły się częste podróże, rzadko widzę się z moją rodziną i przyjaciółmi. Ale z drugiej strony ma to też swoje zalety. Poznajesz nowych ludzi, masz okazje wymienić doświadczenia z innymi muzykami. Warto poznawać świat. Teraz jestem w Polsce i to jest super!

A ja słyszałam, że Ty bardzo lubisz Polskę, prawda to?

— Prawda.

Dlaczego?

— Moja najlepsza przyjaciółka pochodzi z Polski. Kilka razy nawet odwiedziłem ją w samym Poznaniu i małej miejscowości blisko niego. To naprawdę mała miejscowość – mieszka tam chyba dwa tysiące osób. Uwielbiam też polskie imprezy i dania.

 Jakieś konkretne nazwy?

— Oooh, chyba zapomniałem nazwę…

To może pierogi?

— Pierogi! Oprócz tego, tata mojej koleżanki robi osobiście taki cytrynowy alkohol. To był najlepszy alkohol jaki kiedykolwiek i jaki do tej pory próbowałem.

„Cytrynówka”.

— Cytrynufka.. Bardzo lubię cytrynufkę.

To może jednak wróćmy na chwilę do muzyki. Nico, kiedy zdecydowałeś, że Twoją drogą zawodową będzie praca z muzyką?

— Moi rodzice są muzykami. Kiedy miałem trzy lata, podarowali mi kasetę z występami Michaela Jacksona. Oglądałem ją każdego dnia i myślę, że to właśnie wtedy uznałem, że będę pracować na scenie. Na początku zacząłem pisać dla innych, potem pojawiła się piosenka „Rooftop”, która stała się przełomem, który zrobił ze mnie artystę. Ale zawsze podkreślam, że najpierw byłem człowiekiem od pisania utworów.

Masz korzenie hiszpańsko-niemieckie. Czy oba te kierunki wpływają na Twoją muzykę?

— Zdecydowanie tak! Ta radość, pozytywność powoduje, że piosenki hiszpańskie czasem są ciekawsze niż niemieckie, które zazwyczaj są po prostu – proste. Poza tym nadal piszę sporo niemieckich piosenek hiphopowych dla innych. Myślę, że wpływ hip hopu słychać też w moim utworach, to chyba dobre połączenie.

Wspomniałeś, że inspirowałeś się kiedyś Michaelem Jacksonem. A kto w takim razie jest Twoją największą inspiracją teraz?

— Nadal Michael Jackson. Ale gdybym miał wybrać spośród artystów tworzących teraz to chyba byłby to Ed Sheeran. Jest ciągle taki sam, nie zmienia się, tylko pisze, pisze i pisze. I idzie mu to wspaniale.

I chyba zeszliśmy na temat wymarzonego duetu.

— To byłby WY–MA–RZO–NY duet. Poza tym fajnie współpracuje mi się z Alvaro Solerem. Jest moim dobrym kumplem. Nagrywamy teraz nowe piosenki na jego kolejną płytę. Będzie czego posłuchać.

O proszę. Alvaro odwiedził Radio ZET kilka tygodni temu.

— A tak, występowaliśmy tu nawet z tym samym zespołem, to zabawne. Wczoraj nawet o tym gadaliśmy, bo wcześniej wysłał mi do przesłuchania swoją kolejną piosenkę.

A gdyby nie muzyka – czym mógłbyś się zajmować?

— Chyba niczym poza muzyką. Nawet w szkole średnio się starałem, bo wiedziałem co chcę robić. Hmmm, może w zasadzie mógłbym być inżynierem miksowania dźwięku, ale to wciąż muzyka. I w zasadzie – tylko – miksowanie.

A propos miksowania – jak idą prace nad Twoim albumem?

— Właściwie płyta jest już prawie skończona. Co prawda wszystkie piosenki są już napisane, ale ja ciągle jeszcze coś dopisuję, żeby zabrzmiały jeszcze lepiej, więc stałości w tym względzie brak. Jestem z nich jednak bardzo zadowolony. Krążek powinien więc pojawić się pod koniec września.

Tytuł już jest?

— Tak, płyta będzie nazywać się „Safe” czyli tak samo jak mój nowy singiel. To była piosenka, którą napisałem jako pierwszą i która dała mi do myślenia, w jakim muzycznym kierunku chcę pójść. Dzięki niej też zrozumiałem, że naprawdę chcę być artystą.

Gdybyśmy mieli wybiec teraz w przyszłość – muzycznie i niemuzycznie. Jakie są Twoje najbliższe plany.

— Myślę, że cały czas chciałbym robić to, co robię teraz – koncertowanie, pisanie, dobra zabawa z moimi przyjaciółmi i zespołem. Chciałbym też się nie zmieniać i pamiętać o wszystkich, którzy są wokół mnie. A takim moim najbliższym planem jest spotkanie z moją rodziną – chciałbym znowu zobaczyć się z nimi tego lata.

Muszę wrócić jeszcze na moment do Twoich rodziców. Dają Ci jakieś rady dotyczące Twojej muzyki i kariery?

— Oczywiście. Mój tata na przykład tworzył reklamy telewizyjne. Na początku lat dziewięćdziesiątych był znany, ludzie wiedzieli kim jest. On jednak zawsze powtarza mi – pamiętaj skąd jesteś, baw się dobrze, nie zapominaj o swoich korzeniach i choćbyś miał wszystko – pracuj ciężko. I pamiętaj dlaczego to wszystko robisz – bo po prostu kochasz muzykę. I to jest prawda.

Bardzo ładne przesłanie. Podoba mi się. To już na koniec – powiedz nam coś, czego polscy fani o Tobie jeszcze nie wiedzą.

— Hmm… To na pewno to, że bardzo często tu bywałem. Co jeszcze… każdego dnia jestem spóźniony. Gdyby nie moi menadżerowie… pewnie bym tu nie dotarł. To są takie ciekawostki.

Czego Ci życzyć?

— Tego, żebym częściej przyjeżdżał do Polski!

Dziękuję za rozmowę.

— Dziękuję bardzo!

Rozmawiała

Magdalena Barczyk

Oceń