Zamknij

Olly Alexander dla Radia ZET o nowym singlu „Starstruck”: „Chcę wprowadzać ludzi w dobry nastrój”

Redakcja
08.04.2021 20:40
Olly Alexander Years Years
fot. mat. prasowe

Olly Alexander zaprezentował nowy singiel „Starstruck”, który jest pierwszym utworem po przekształceniu Years & Years w solowy projekt artysty. W wyjątkowej rozmowie z Radiem ZET Brytyjczyk opowiedział o zaskakujących zmianach w zespole, najnowszej piosence, roli w głośnym serialu „Bo to grzech” i planach na przyszłość.

Cześć Olly! Trochę czasu minęło od Waszego ostatniego pobytu w Polsce. Były koncerty, festiwale – a właśnie - świetnie pamiętam Wasz występ podczas Opener Festival. Szkoda, że w tym roku ponownie sprawa festiwali jest nieco skomplikowana.

- No niestety, bardzo to smutne. Ale Openera pamiętam dokładnie, to była genialna edycja festiwalu.

Trwamy w totalnie szalonym czasie. U Ciebie tych zmian jest więcej – w życiu artystycznym rozpoczynasz nowy rozdział. Zacznijmy jednak od bardzo ogólnego pytania – jak Ty się miewasz?

- Całkiem dobrze, dziękuję. W trakcie pandemii przeżyłem coś jak rollercoaster – miewałem lepsze i gorsze dni, ale to chyba jak każdy. Ostatecznie jednak – szczęśliwie – miałem sporo roboty. Skupiłem się na tworzeniu muzyki, która sprawia mi ogromną radość. Cieszę się, że efekty tej pracy wreszcie mogą ujrzeć światło dzienne. A jak Ty się trzymasz?

Zmęczenie tą sytuacją to chyba najlepsze słowo określające moje odczucia obecnie. Poza tym brak pewności co do tego, co przed nami powoduje jakąś taką nieprzyjemną niepewność.

-W pełni rozumiem. Rozmawiam z mnóstwem znajomych i każdy wypowiada się dokładnie w tym samym tonie. To naprawdę nie jest dla nas wszystkich łatwe doświadczenie.

Ale porozmawiajmy teraz o przyjemniejszych sprawach muzycznych. Kilka dni temu świat obiegła informacja, że projekt Years & Years będzie teraz firmowany głównie przez Ciebie. Zostałeś jednoosobowym kierownikiem. Czujesz, że w związku z tym spadła na Ciebie większa presja i oczekiwania?

- Faktycznie czuję się nieco inaczej, ale będąc z Tobą szczerym, muszę powiedzieć, że ja tę presję odczuwałem zawsze. W zasadzie od pierwszego dnia działalności nałożyłem ją na siebie także ja sam. Z jednej strony czuję wielkie podekscytowanie tym, że będę mógł robić to co chcę, będę mógł w pełni wyrazić siebie, ale z drugiej strony, kiedy się tak odkryjesz – zupełnie nie możesz już niczego ukryć. Tego z kolei trochę się boję. Mam jednak nadzieję, że odnajdę się w miejscu, w którym teraz jestem, zobaczymy.

Na to pytanie jeśli nie chcesz - możesz nie odpowiadać – zupełnie to zrozumiem, ale próbujmy. Czy był jakiś konkretny powód podjęcia decyzji o zmianie kształtu projektu Years & Years? Dlaczego panowie zdecydowali się pójść własnymi drogami?

- Będę z Tobą w stu procentach szczery. Przez ostatnie lata dorośliśmy, zmieniliśmy się bardzo. Spotkaliśmy się 10 lat temu i założyliśmy zespół. Przez ten czas wydarzyło się bardzo dużo – w życiu prywatnym i zawodowym. Powiem więcej – zmieniliśmy się jako muzycy, więc zmienił się też sposób naszej muzycznej współpracy – do tego stopnia, że przestaliśmy razem tworzyć. To musiało się tak skończyć. Byliśmy też szczerzy wobec siebie. W trakcie pandemii przemyśleliśmy sprawę tego gdzie byliśmy i gdzie jesteśmy, a także kroki, które pozwoliłyby nam pójść do przodu. Tak to wyglądało.

Pojawiają się różne, często sprzeczne informacje na temat tego, jaką rolę i czy w ogóle panowie będą jeszcze powiązani z zespołem. Pytam więc u samego źródła. Potwierdź lub zdementuj jeśli możesz.

- Mikey będzie towarzyszył nam jako muzyk podczas tras koncertowych, natomiast Emre skupi się na swoich własnych projektach.

8 kwietnia to data dla Ciebie szczególna, wtedy ukazuje się singiel „Starstruck” nagrany już jako Years & Years wyłącznie pod Twoim szyldem. To trochę jak „drugi debiut”.

- Wiesz, jak mi to teraz powiedziałaś, to w sumie zdałem sobie sprawę, że trochę tak jest. (śmiech) Oczywiście zastanawiam się, jak ludzie przyjmą ten nowy numer i czy nadal będą chcieli towarzyszyć temu projektowi. Mam nadzieję, że tak będzie.

To musi być więc zupełnie wyjątkowy utwór.

- Tak, to piosenka o całkowitym oszołomieniu uczuciem do kogoś. Chciałbym, by ta piosenka kojarzyła się wyłącznie z dobrymi wibracjami, zabawą, żadnymi negatywnymi doznaniami. Zdałem sobie sprawę, że w czasie lockdownu nie przeżyłem niczego pozytywnego, ale przecież nie mogłem tego przełożyć na muzykę. Dlatego podjąłem próbę napisania czegoś, co przyniesie uśmiech wszystkim słuchającym.

Jaka będzie teraz przyszłość Years & Years?

- Na pewno muszę skończyć płytę. Napisałem mnóstwo piosenek i zajęło mi to mnóstwo czasu, bo na nowo musiałem się przekonać, dlaczego chcę to robić. Teraz wiem, że chcę robić piosenki bardziej taneczne, takie, które wprowadzą ludzi w dobry nastrój.

Poza muzyką jesteś też wziętym aktorem. Ostatnio można podziwiać Cię w serialu „It’s A Sin”. Jak zamierzasz więc dzielić swój czas pomiędzy te dwie profesje? To chyba nie będzie łatwe.

- To prawda. Ale powiedziałem sobie, że będę robił to, co sprawia mi w danej chwili więcej przyjemności. Jeśli pojawi się fajny projekt, to się w niego zaangażuje. Pożyjemy, zobaczymy.

W serialu mamy mnóstwo muzycznych odwołań do lat 80. Chyba dobrze Ci w otoczeniu takich dźwięków.

- Totalnie! Kocham taką muzykę. W zasadzie czuję się jakbym był w domu.

Zaplanowałeś już coś na najbliższą przyszłość?

- Na razie głównym planem jest 8 kwietnia i wydanie piosenki „Starstruck”.Będzie do tego też bardzo fajny teledysk. Poza tym czeka mnie kilka występów z nową piosenką, więc mam teraz sporo prób przed sobą. To będą występy, do których wracam po dłuższej przerwie, więc muszę też popracować nad kondycją. Przekonam się jak to z nią jest i czy nadal jestem w stanie robić te wszystkie choreografie, do których przyzwyczaiłem wszystkich. No i jestem bardzo ciekawy reakcji na piosenkę.

Zatem trzymam kciuki za sukces piosenki i dalszych projektów. Olly, bardzo dziękuję Ci za rozmowę!

- Ja również dziękuję! Trzymaj się Magda, do zobaczenia!

Rozmawiała Magdalena Barczyk