Słuchaj
Mateusz Ptaszyński, Marcin Sońta
Aga Kołodziejska
Damian Michałowski, Ewelina Pacyna
Marcin Łukasik
Redakcja Radia ZET
Sprawdź co graliśmy

Teraz gramy

Seksapil Nicki Minaj w Atlas Arenie. Relacja z koncertu w Łodzi

25.02.2019 12:15

Nicki Minaj uwiodła polską publiczność zgromadzoną w łódzkiej Atlas Arenie! Podczas jej występu scena kipiała od seksapilu, a półnaga królowa amerykańskiego rapu co chwilę wprawiała w zachwyt nie tylko męską część widowni. Roztańczeni i uszczęśliwieni fani kupili ją od razu!

Nicki Minaj fot. mat. prasowe

Koncert Nicki Minaj z pewnością należał do jednych z najbardziej oczekiwanych w tym roku. Artystka odwiedziła Polskę po raz pierwszy, przywożąc ze sobą własną produkcję. Całe jej sceniczne wyposażenie mieściło się w kilkunastu tirach. Aby wszystko zostało dopięte na ostatni guzik cała technika – łącznie ponad kilkadziesiąt osób – pracowała już od wczesnych godzin rannych. Około szóstej pod łódzką Atlas Areną zameldowali się też najwytrwalsi fani Nicki Minaj. Po godzinie dziesiątej liczba uczestników zwiększyła się do kilkudziesięciu. Uzbrojeni w koce termiczne i termosy, ale także gadżety, bilety i zdjęcia swojej idolki marzli jeszcze wiele godzin, zanim zostały otwarte bramy hali.

Przed Nicki Minaj publiczność wysłuchała Smolastego. Rodzimy artysta wystąpił ze swoimi tancerzami, dając dobry koncert, w którym nie zabrakło jego ostatniego największego hitu pt. „Uzależniony”.

Gdy wreszcie na scenie pojawiła się główna bohaterka wieczoru — nie było to po prostu zwykłe wejście. Wjechała na jednorożcu z ogromnymi skrzydłami, prezentując utwór „Majesty” z ostatniej płyty „Queen”. W złotym stroju, koronie i białych długich włosach prezentowała się niczym bogini. Obok niej poruszali się ciemnoskórzy tancerze, stylizowani na rzymskich wojowników. Po utworze „Hard White” wybrzmiały nieco starsze kawałki. Oczywiście nie zabrakło tych największych — „Anaconda”, „Swalla” czy „Side to Side”. Wizualizacje i układy taneczne zmieniały się z dużą prędkością. Do tego awangardowe kostiumy, które więcej odkrywały, niż przykrywały, stanowiły dopełnienie show. Sceniczne ubiory szykowane były przez garderobiane Nicki od samego rana. Ogromne skrzydła ozdobione na scenie tysiącem kryształków szykowane były z iście zegarmistrzowską precyzją! Dały one piorunujący efekt na scenie. Takich spektakularnych momentów było w Atlas Arenie tego dnia znacznie więcej! W pewnym momencie pojawiła się ogromna sofa na kółkach, poruszająca się we wszystkie strony. Oczywiście na niej Nicki Minaj w swych prowokujących pozach... wzbudzała zachwyt. Innym razem wjechała na scenę pośród oparów dymu w białej kapsule przyodziana w srebrny strój i w lustrzanych okularach przypominających gogle. Po kilku minutach wybrała spośród publiczności jedną z fanek, którą poprosiła o wejście do kapsuły. Kolejne modowe przeobrażenie Nicki to wynurzenie się spod sceny w różowo-czarnej, wielowarstwowej tiulowej sukni. Później raperka czarowała czarnym lateksem ze srebrnymi łańcuchami, a na koniec dołożyła do tej kreacji jeszcze seledynowo-czarny tren. Z pewnością nie były to zwyczajne ubrania. Kilkupoziomowa scena również dawała wiele możliwości: wysuwające się schody, podest górujący kilka metrów nad publicznością – to wszystko robiło wrażenie.

Publiczność reagowała na najmniejszy gest wokalistki. Każde jej twerkowanie powodowało piski rozentuzjazmowanych fanów. Co niektóre dziewczyny również próbowały tej sztuki. Na swoim profilu na instagramie sama Maryla Rodowicz zapowiedziała, że przyjedzie na koncert i „zatwerkuje”. Czy to robiła? Nie wiadomo, ale wzbudziła powszechną ciekawość, a nawet entuzjazm. Do zdjęć z polską wokalistką na specjalnie przygotowanej ściance ze zdjęciem Nicki Minaj, ustawiły się spore kolejki. Koncert przyciągnął zresztą sporo celebrytów…

— Początkowo Nicki Minaj wydawała się zaskoczona tak żywiołową reakcją publiczności, ale to zdziwienie szybko przerodziło się w zachwyt — powiedziała tuż po koncercie Gabi Drzewiecka, dziennikarka TVN.

Koncert anonsowany był jako wspólne przedsięwzięcie Nicki Minaj i Juice WRLD. Na scenie więc nie mogło zabraknąć tego młodego uzdolnionego rapera. Publiczność przywitała go owacyjnie, tak samo jako innego gościa wieczoru, którym był DJ BOOF. Fani bawili się podczas całego koncertu znakomicie, tańcząc, klaszcząc i nie szczędząc artystom gorących owacji. Ten występ przyjedzie do historii łódzkiej Atlas Areny jako show kipiące od seksapilu, pełne zaskakujących zwrotów akcji, w iście amerykańskim stylu.

RadioZET.pl/mat.prasowe/PK

Oceń