Zamknij

Zagraniczne media krytykują koncert "Murem za polskim mundurem". Padło porównanie do Korei Północnej

07.12.2021 12:14
Murem za polskim mundurem
fot. Rafal Gaglewski/REPORTER

Murem za polskim mundurem. Koncert został skrytykowany przez zagraniczne media. Członek fundacji Open Society porównał imprezę do połączenia telewizji z Korei Północnej i chóru Armii Czerwonej.

Koncert "Murem za polskim mundurem" odbył się w w 23 Bazie Lotnictwa Taktycznego im. ppłk pil. Jana Zumbacha w Mińsku Mazowieckim. Jacek Kurski chwalił się na Twitterze, że to "pierwszy taki koncert w historii". Założeniem wydarzenia było granie "w solidarności i hołdzie wdzięczności dla żołnierzy, funkcjonariuszy i policjantów strzegących wschodniej granicy". Impreza wzbudziła ogromne kontrowersje.

Murem za polskim mundurem. Zagraniczne media krytykują koncert

Na scenie pojawiły się polskie gwiazdy takie jak Edyta Górniak, Halina Frąckowiak, Viki Gabor czy Rafał Brzozowski oraz zagraniczni wykonawcy - Oceana, Capitan Jack, No Mersy czy Lou Bega. W ostatniej chwili z występu zrezygnowała grupa Las Ketchup.

Z oficjalnych informacji podanych przez Telewizję Polską wynika, że żeńska formacja trafiła przed koncertem na kwarantannę. Jednocześnie w sieci pojawiły się plotki, że grupa nie chciała grać na "politycznej imprezie". Redakcja Wirtualnej Polski wspominała, że artyści zagraniczni nie zostali poinformowali o charakterze wydarzenia.

Murem za polskim mundurem. Padło porównanie do Korei Północnej

Krytyka koncertu znacznie przekroczyła granice naszego kraju. W sieci zaczęły się pojawiać ostre słowa zagranicznych dziennikarzy i aktywistów. Jeden z najmocniejszych komentarzy należy do Manosa Moschopoulosa z Open Society Foundations. Mężczyzna opublikował wpis, w którym porównał imprezę do połączenia północnokoreańskiej telewizji z chórem Armii Czerwonej.

Polski nadawca publiczny zorganizował Bordervision, żeby świętować nieprzyjęcie do kraju uchodźców. W tle lata wojenny samolot, relacje na żywo z granicy i występu na żywo. Niedorzeczne.

Głos w sprawie koncertu zabrał również rodak członkiń Las Ketchup - hiszpański dziennikarz Miquel Ramos. Jak cytuje artykuł "Skrajna prawica i >>Asereje<<" Gazeta.pl:

Las Ketchup zatrudniono, by wsparły służby, które więżą uchodźców na granicy. To nie żart. To makabryczna banalizacja zła. Skrajna prawica nie ma się czego bać.

RadioZET.pl/WP/Gazeta.pl/Twitter