Słuchaj
Michał Korościel, Damian Michałowski
Marcin Sońta , Mateusz Ptaszyński
Marcin Wojciechowski
Justyna Dżbik, Kamil Nosel
Hubert Radzikowski
Redakcja Radia ZET
Sprawdź co graliśmy

Teraz gramy

5 najgorszych wypadków w historii NASA

04.09.2018 14:07

NASA ma na swoim koncie nie tylko sukcesy. W historii podboju kosmosu nie brakowało i katastrof, w których ginęli astronauci – oto 5 najgorszych wypadków z udziałem agencji.

5 najgorszych wypadków w historii NASA fot. YouTube

Najgorsze katastrofy w historii NASA

NASA niedawno obchodziła swoje 60. urodziny. W bogatej historii Narodowej Agencji Aeronautyki i Przestrzeni Kosmicznej nie brakuje przełomowych sukcesów, ale i porażek, jakimi były liczne katastrofy i kosmiczne incydenty. Niektóre z nich do dziś mrożą krew w żyłach. Oto 5 najgorszych wypadków z udziałem astronautów NASA.

1. Katastrofa promu Columbia

Mająca miejsce 1 lutego 2003 roku katastrofa promu Columbia to jedna z największych porażek NASA. Po stracie całej załogi statku NASA zawiesiło dalsze loty załogowe aż do 2005 roku. Jak doszło do katastrofy? To miał być tylko rutynowy powrót z misji naukowej, jednak już podczas startu promu uszkodzeniu uległa osłona termiczna na krawędzi natarcia lewego skrzydła. W trakcie trwającej kilkanaście dni misji astronautom nie udało się znaleźć czasu na sprawdzenie, czy usterka zagraża bezpieczeństwu statku. W efekcie podczas wejścia w atmosferę ziemską plazma znajdująca się w tzw. termosferze zaczęła przedostawać się przez poszycie rakiety do jej wnętrza. W wypadku zginęło 7 osób, w tym pierwszy w historii Izraelczyk na orbicie, płk. Ilan Ramon.

2. Katastrofa promu Challenger

Ten wypadek zszokował miliony. Transmitowany na żywo start promu Challenger z 7 osobami na pokładzie trwał dokładnie... 73 sekundy. Już w pierwszych sekundach lotu było wiadomo, że coś jest nie tak. Uszkodzenie uszczelki w prawym silniku dodatkowej rakiety promu spowodowało wybuch ognia, który doprowadził do powstania dużej dziury w zbiorniku. Sekundy później było już zbyt późno, aby uratować astronautów – prom rozpadł się na kawałki, zabijając całą załogę. Do okropnego wypadku doszło 20 stycznia 1986 roku.

3. Misja Apollo 13

Choć akurat finał tej historii jest szczęśliwy, sama historia mrozi krew w żyłach – tę misję NASA z pewnością może nazywać „pechową trzynastką”. To miało być trzecie lądowanie Amerykanów na Księżycu – jednak nagła eksplozja zbiornika z tlenem w module serwisowym nie tylko uniemożliwiła dokończenie misji, ale zmusiła też 3-osobową załogę do walki o przetrwanie. Utrata dwóch zbiorników tlenu, a także energii elektrycznej sprawiła, że astronauci nie tylko musieli wytrzymać coraz większe stężenie dwutlenku węgla we wdychanym powietrzu, ale też lodowate temperatury.

Jak okazało się później, feralne uszkodzenie powstało jeszcze na Ziemi, przed startem misji, który miał miejsce 11 kwietnia 1970 roku. Dzięki wyjątkowej determinacji i umiejętnościom astronautów udało im się jednak powrócić na Ziemię, dzięki wykorzystaniu grawitacji Księżyca oraz silnika rakietowego modułu księżycowego. Historia Freda W. Haise'a, Johna L. „Jacka” Swigerta i Jamesa A. Lovella doczekała się nawet filmowej adaptacji z udziałem Toma Hanksa.

4. Misja Apollo 1

Misja oficjalnie oznaczona jako Apollo/Saturn-204 miała być pierwszą załogową misją programu Apollo. Niestety jej start nie poszedł zgodnie z planem. 27 stycznia 1967 roku podczas jednego z testów przed oficjalnym startem misji w module dowodzenia  wybuchł pożar, który doprowadził do jego zniszczenia. W katastrofie życie straciła cała, trzyosobowa załoga: Virgil „Gus” Grissom, Edward H. White i Roger B. Chaffee. Nazwę nierozpoczętej nigdy misji Apollo 1 zatwierdzono oficjalnie jedynie ze względu na pamięć tragicznie zmarłych astronautów. Choć od razu po wypadku powołano specjalną komisję, która miała ustalić dokładne okoliczności fatalnego wypadku, jednoznacznej przyczyny wybuchu ognia nigdy nie udało się odkryć. 

5. Katastrofa samolotu rakietowego X-15

Samolot X-15, którym zaczęto latać w 1959 roku, naprawdę wyprzedzał swoją epokę. Maszyna potrafiła osiągać prędkość nawet do ponad 7 tys. km/h oraz wznosić się na wysokości ponad 100 km. Właśnie to sprawiło, że z samolotu chętnie korzystała też NASA, szkoląc dzięki nim przyszłych astronautów. Niestety jeden z takich treningów zakończył się tragicznie dla Michaela Adamsa, który w 1962 roku po przekroczeniu pułapu 80 km wpadł samolotem w korkociąg, by po chwili eksplodować w powietrzu. Mężczyznę pośmiertnie uhonorowano tytułem astronauty, a ze względu na wysokość, na jakiej doszło do wypadku, uznano go za katastrofę kosmiczną. 

RadioZET.pl/źródło:Thelegraph/AG

Oceń