Teraz gramy

Etna zapada się do morza. Możecie już nie zdążyć odwiedzić wulkanu

15.10.2018 17:11

Jeśli chcecie jeszcze zobaczyć sycylijski wulkan, lepiej się pośpieszcie! Naukowcy nie mają już wątpliwości - sycylijska Etna zapada się do Morza Śródziemnomorskiego szybciej, niż sądzono. Do ogromnego osunięcia się może dojść w każdej chwili. 

Etna zapada się do morza. Możecie już nie zdążyć odwiedzić wulkanu fot. YouTube

Wulkan Etna zapada się do morza

W dodatku w znacznie szybszym tempie, niż początkowo sądzili badacze. Według wyników nowej analizy zbocza wulkanu osuwają się do wód Morza Śródziemnomorskiego o około 2-3 cm rocznie, jednak w ostatnich latach proces ten nabiera na szybkości.  Wystarczyło tylko osiem dni podczas pechowego maja 2017 roku, aby południowo-wschodnia część Etny stoczyła się o 4 cm w stronę morza. Według naukowców takie zjawisko może dowodzić korelacji pomiędzy osuwaniem się fragmentów stożka wulkanicznego, a zachodzącymi na świecie zjawiskami takimi jak np. tsunami (potężna fala oceaniczna). Podwodne trzęsienia ziemi, które są ich najczęstszymi przyczynami dodatkowo przyśpieszają proces, wskutek którego powoli tracimy z oczu sycylijski wulkan. 

Dlaczego Etna zapada się do morza?

Proces osuwania się fragmentów ścian wulkanu wynika w przeważającej części z naturalnych przyczyn. Erozja skał wywołana upływem czasu sprawia, że ściany zapadają się pod własnym ciężarem. A jednak zwiększająca się na skutek globalnego ocieplenia ilość anomalii pogodowych znacznie przyśpiesza cały proces. To z kolei zdaniem autorów nowych badań z niemieckiego Helmholtz Centre for Ocean Research może zagrozić miejscowej ludności, zamieszkującej tereny u zbocza Etny. "Jeśli duży fragment zbocza wulkanu gwałtownie osunie się do morza, może to doprowadzić do powstania potężnego tsunami. To będzie prawdziwa katastrofa w tak zaludnionym miejscu" - tłumaczył Boris Behncke, wulkanolog z pobliskiego obserwatorium. Przeciwko mieszkańcom stoi trudny do pokonania przeciwnik - grawitacja.

etna fot. Science Advances

Osuwanie się Etny do morza zagraża miejscowej ludności

To właśnie grawitacja, a nie aktywność wulkanu, jak sądzono do tej pory, odgrywa największą rolę w erozji jego skał. To też lepiej tłumaczy korelację pomiędzy szalejącym w oddali tsunami, a szybkością osuwania się zbocza Etny do morza. Oznaczałoby to konieczność podwodnego monitorowania wulkanu, aby móc realnie ocenić zagrożenie dla lokalnej społeczności. Im szybciej uda się przewidzieć gwałtowne osunięcie, tym większa szansa na skuteczną ewakuację ludności. Czy społeczność zamieszkująca tereny u stóp wulkanu będzie musiała opuścić swój dom? Tego badacze jeszcze nie chcą na tym etapie potwierdzać. "Wykorzystana przez nas po raz pierwszy w historii Etny metoda podwodnej obserwacji to zbyt duża nowość, aby móc opierać na niej tak dobitne stwierdzenia. Potrzeba szerzej zakrojonych badań i więcej czasu, abyśmy mogli z całą pewnością określić prawdopodobieństwo potencjalnej katastrofy" - komentował jeden z współautorów badań opublikowanych w periodyku naukowym Science Advances. Turystom chętnym aby odwiedzić jeden z ostatnich czynnych wulkanów w Europie radzą się jednak pośpieszyć. Etna powoli staje się jednym z miejsc, których być może nie będziemy mogli już pokazać następnemu pokoleniu.

RadioZET.pl/źródło:ScienceAdvances;NationalGeographic;ScienceMag/AG

Oceń