Makabryczne odkrycie archeologów w Peru. To największy rytualny mord dzieci w historii

20.12.2018 15:51

To największy jak dotąd odkryty dziecięcy cmentarz sprzed ponad 550 lat. Archeolodzy nadal prowadzą prace wykopaliskowe na tym terenie, mając nadzieję dowiedzieć się czegoś więcej na temat tajemniczego masowego mordu rytualnego dzieci. „Czegoś takiego jeszcze nikt nie widział” – w jakim celu poświęcono 140 kilkulatków? To pozostałości po kulturze Indian Chimu, o których makabrycznych zbrodniach rytualnych świat już nieraz słyszał. 

Makabryczne odkrycie archeologów w Peru. To największy rytualny mord dzieci w historii fot. YouTube

Odkryto starożytny olbrzymi cmentarz dziecięcy

Indianie Chimu byli znani ze swojego okrucieństwa – żadna inna nacja nie składała tylu ofiar z ludzi, co ci mieszkańcy Ameryki Południowej. Podcinanie gardeł, wyrywanie serc wprost z piersi żywej jeszcze ofiary rytualnej czy poświęcanie w intencji mitycznych, krwiożerczych bóstw małych dzieci... Archeologom nie zajęło więc wiele czasu, aby połączyć znalezisko gigantycznego cmentarza dziecięcego z makabrycznymi zwyczajami starodawnej społeczności. To pozostałości po największym znanym nam masowym, rytualnym mordzie dzieci, w którym życie straciło 140 maluchów w wieku od 5 do 14 lat oraz ponad 200 młodziutkich lam. Miasto Chan Chan, niegdyś imponująca stolica imperium Chimu, aż do dziś skrywało mroczną tajemnicę niewyobrażalnej zbrodni, którą opisuje w swoim materiale na wyłączność National Geographic.

Okrutne zwyczaje Indian Chimu

O kulturze Chimu wciąż wiemy relatywnie niewiele. Być może właśnie dlatego, że swoje sekrety potrafili dobrze ukrywać. Szczątki nieszczęsnych dzieci znaleziono przy rytualnym ołtarzu Huanchaquito-Las Llamas, ulokowanym około pół mili od centrum Chan Chan, znajdującego się na liście światowego dziedzictwa UNESCO. Pierwsze pozostałości dziecięcych szkieletów odnaleziono już w 2011 roku, jednak wtedy nie podejrzewano jeszcze, jak dużą skalę musiał mieć dokonany około 550 lat temu rytualny mord. Charakterystyczne ułożenie kości i pokrycie ich czerwonym pigmentem na bazie cynobru pozwoliło archeologom domyślić się, że dzieciom w trakcie ceremonii rozcinano klatki piersiowe, aby wyrwać z nich jeszcze bijące serca. Okrucieństwo Chimu jest już legendarne – w ofierze swoim bóstwom potrafili poświęcać dzieci, kobiety w ciąży, a także zwierzęta takie jak alpaki czy lamy. W ten sposób próbowali zjednać sobie przychylność takich bóstw jak np. Ni, boga oceanu. Wielu Indian żyło z rybołówstwa, a także rolnictwa, przez co pogoda była dla nich niezwykle istotna. W czasach zarazy lub nieurodzaju skutkującego głodem dokonywano takich obrzędów jak np. chłostanie psów, aby wyły w nocy, lub bezwzględne wstrzymywanie się od obcowania z kobietami. Jeśli jednak i to nie dawało efektu, sięgano po rytuał poświęcania ludzkich ofiar. Według wierzeń tej kultury to właśnie ofiara z dzieci miała być najbardziej pożądana przez bogów.

Ofiary z dzieci miały zjednać przychylność bogów

Wśród 140 poświęconych w trakcie okrutnego rytuału dzieci przeważały te w wieku 8 i 12 lat, jednak śmierć zadano też wielu maluchom w wieku lat 5. Składanie ofiar z ludzi to zresztą zwyczaj spotykany w starożytnych kulturach w niemal każdym zakątku globu. Rzadko jednak wybierano na ludzkie ofiary dzieci, tym bardziej makabryczne odkrycie archeologów wstrząsnęło światem nauki. „To zdecydowanie największy, jeśli chodzi o skalę, rytualny mord dzieci w historii świata. O ile ciężko nam zrozumieć motywy, jakie przemawiały za składaniem ofiar z dorosłych osób, o tyle wytłumaczyć sobie taką formę zabójstwa, w dodatku masowego tak małych istot jest bardzo trudno, także z osobistej perspektywy” – komentował Joseph Watts, historyk na Uniwersytecie Oksforda. „Bez maszyny do podróży w czasie nie poznamy pełnej prawdy, mamy już jednak swoje hipotezy” – dodawał. Rytualne mordy według historyków nie odgrywały roli jedynie religijnej. Pełniły także funkcję narzędzia społecznej kontroli nad członkami lokalnych społeczności przez elity stojące na ich czele. Czemu jednak Chimu dokonali aż tak drastycznej zbrodni?

„To mógł być akt desperacji”

Zdaniem niektórych archeologów tak duża skala rytuału wskazuje na to, że wieńczył on długą serię prób Indian Chimu, aby zakończyć intensywne opady deszczu. „Ilość i rodzaj znalezionego wokół ciał błota wskazuje na to, że w tamtym okresie miasto dręczyły przedłużające się opady rzęsistego deszczu. Najwidoczniej rytualne poświęcenie ofiar złożonych z dorosłych osób i zwierząt nie pomogły, postanowiono więc oddać część nieprzejednanym bóstwom, poświęcając to, co dla każdej społeczności jest najważniejsze, czyli dzieci. To mógł być akt desperacji” – tłumaczy profesor Haagen Klaus, wykładający antropologię kultury na George Mason University. Co gorsza, śmierć dzieci nie przyniosła kulturze spodziewanych efektów, ponieważ już kilka dekad później Indianie Chimu przegrali walkę o dominację na tych terenach z Inkami, którzy budowali właśnie potęgę własnego imperium. Jaka była więc prawdziwa przyczyna kłopotów starożytnych? Wcale nie złość bogów, a...El Nino, czyli zjawisko pogodowe i oceaniczne, polegające na utrzymywaniu się ponadprzeciętnie wysokiej temperatury na powierzchni wód. To właśnie to sprawiło, że liczebność połowów ryb zmniejszyła się drastycznie, a katastrofalne fale opadów dręczyły Chimu przez długie tygodnie. Choć więc ich czyn ciężko nam dziś zrozumieć, dla Indian był to naturalny krok na drodze do przetrwania. To zresztą niejedyne pozostałości rytualnego mordu w tej okolicy, w którym ofiary składano z małych dzieci i młodych zwierząt. „To może być tylko wierzchołek góry lodowej. Jeśli El Nino trwało dłużej niż miesiąc, niejedni ówcześni mieszkańcy tych okolic czuli się zmuszeni, aby sięgnąć po drastyczne metody. Strach pomyśleć, co jeszcze możemy odkryć” – dodał profesor.

RadioZET.pl/źródło:National Geographic;TygodnikPrzegląd;DigitalJournal/AG

Oceń