Słuchaj
Mateusz Ptaszyński, Marcin Sońta
Aga Kołodziejska
Damian Michałowski, Ewelina Pacyna
Marcin Łukasik
Agnieszka Więdłocha , Maciej Stuhr
Redakcja Radia ZET
Sprawdź co graliśmy

Teraz gramy

W Polsce żyją dziesiątki tysięcy zdziczałych psów. Tak się kończą nieprzemyślane adopcje

10.01.2019 14:05
xxx zet

Według badaczy liczba pozostających na wolności, zdziczałych i potencjalnie niebezpiecznych psów w Polsce jest już alarmująca. Może wynosić nawet ponad 650 tys.! "To my ponosimy odpowiedzialność za udomowione zwierzęta" - krytykują weterynarze i zoolodzy przypominając, jak groźne konsekwencje mogą mieć nieprzemyślane adopcje i okrutne porzucanie niechcianych dłużej zwierząt. Aż serce boli jak czyta się o takich przypadkach...

W Polsce żyją dziesiątki tysięcy zdziczałych psów. Tak się kończą nieprzemyślane adopcje fot. Shutterstock

W Polsce może żyć nawet kilkaset tysięcy zdziczałych psów

Niestety, odpowiedzialność za to ponosi człowiek. Badacze nie mają wątpliwości, że szacowane nawet do 650 tys. zdziczałych psów, żyjących w Polsce jest efektem m.in. nieprzemyślanych adopcji i braku sterylizacji psów mieszkających np. w mniejszych miejscowościach. Jeśli serce wam się kroi, kiedy czytacie o całych miotach szczeniaków, przeznaczonych do utopienia czy też porzuconych w lasach, niechcianych dłużej zwierzętach, nierzadko bestialsko przywiązywanych do drzew bez szansy na przetrwanie wiecie, o czym piszemy. "To kompletnie nieodpowiedzialne podejście! Jako ludzie ponosimy odpowiedzialność za zwierzęta, które udomowiliśmy" - komentowała dla PAP dr Izabela Wierzbowska z Grupy Badań Łowieckich i Ochrony Przyrody Uniwersytetu Jagiellońskiego. W dodatku konsekwencje takich zachowań mogą być groźniejsze, niż nam się wydaje. Porzucone psy zdają się na swoje naturalne instynkty, aby przetrwać. co w praktyce oznacza tyle, że moga zacząć polować na objęte ochroną gatunki, zwierzęta hodowlane a nawet...ludzi. Z badań dr Wierzbowskiej wynika, że zdziczałe psy zabijają nawet do 33 tys. dzikich zwierząt oraz 280 gospodarskich.

Zdziczałe psy zagrażają wilkom

Ciekawym i przerażającym zjawiskiem jest np. krzyżowanie się zdziczałych psów z wilkami. Choć teoretycznie rzadko powinno do tego dochodzić, jeśli samica wilka w okresie godowym nie napotka samca własnego gatunku, będzie skłonna skrzyżować się nawet z psem. Urodzone w ten sposób młode musi wychować sama, w dodatku nie są one dobrze przygotowane do życia w lesie, mając cieńsze futro, krótsze nogi a nawet słabsze zęby od innych wilków. "Las to nie jest miejsce do życia dla psów" - dobitnie podkreśla dr Robert Mysłajek z Instytutu Genetyki i Biotechnologii Wydziału Biologii Uniwersytetu Warszawskiego i wiceprezes Stowarzyszenia dla Natury "Wilk". Niestety, Generalna Dyrekcja Ochrony Środowiska zaleca wyłapywanie i usypianie takich osobników. Nie chodzi nawet o zagrożenie bezpośrednie, ale przede wszystkim to, jakie takie młode tworzą dla puli genetycznej całego gatunku. Według naukowców ich rosnąca ilość może sprawić, że w przyszłości zniknie gatunek wilka szarego (objętego ścisłą ochroną), jaki znamy. "Wychowane w lesie hybrydy boją się ludzi, tak jak wilki, i nie są dla nas niebezpieczne. Ale z genetycznego punktu widzenia stanowią zagrożenie dla populacji wilka" - dodaje smutno Mysłajek.

Obowiązkowe chipowanie psów rozwiązaniem?

Jednym z zaproponowanych rozwiązań jest obowiązkowe chipowanie psów tak, aby trudniej było je porzucić pozbawionym sumienia "właścicielom". Byłby to także sposób na kontrolę tego, czy pies przeszedł wszystkie obowiązkowe szczepienie. Kolejnym problemem, jaki tworzą zdziczałe watahy psów, jest roznoszenie chorób. Atakując pobliskie wsie w poszukiwanie pokarmu zdziczałe osobniki nierzadko zarażają zwierzęta hodowlane, prowadząc w szybkim czasie do małych epidemii. Niestety, owe choroby przenoszą również do świata dzikich zwierząt. O ile te udomowione i hodowlane są jeszcze objęte programem szczepień, o tyle dzikie nie mają żadnych szans w starciu z np. nosówką czy parwowirozą oraz wścieklizną. Badacze apelują także o rozważenie sterylizacji suk szczególnie w mniejszych miejscowościach, gdzie zwierzęta mają więcej wolności i przebywają poza domem. Projekt przewidujący obowiązkową sterylizację wyłapanych na terenie gmin zwierząt ponownie trafił ostatnio do parlamentu. Przemyślane adopcje to już z kolei omawiana regularnie podstawa. Jeszcze raz prosimy - zastanówcie się kilka razy, zanim sprawicie komuś prezent w postaci szczeniaczka... Takie historie potrafią mieć łamiące serce zakończenie. Jest jednak i iskierka nadziei. Zdaniem części badaczy liczne kampanie społeczne oraz apele medialne i naukowców powoli zaczynają przynosić efekty. "Jestem dobrej myśli: zmiany idą w dobrym kierunku. Jako społeczeństwo jesteśmy coraz bardziej świadomi. Ludzie coraz bardziej zwracają uwagę na to, co robią ich pupile. I traktują je po ludzku. No bo w końcu psy to nasi towarzysze. Ponosimy za nie odpowiedzialność. Tak jakbyśmy wychowywali dziecko. Ale musimy pamiętać, że nawet jeśli wydaje nam się, że wytresowaliśmy psa, to instynkt łowiecki może się w nim zawsze odezwać" - pociesza i ostrzega dr Wierzbowska.

RadioZET.pl/źródło:PAPNaukawPolsce;KochamyZwierzaki/AG

Oceń