Słuchaj
Michał Korościel, Damian Michałowski
Marcin Sońta , Mateusz Ptaszyński
Justyna Dżbik, Kamil Nosel
Hubert Radzikowski
Redakcja Radia ZET
Sprawdź co graliśmy

Teraz gramy

Google sprzeciwiło się amerykańskiemu Senatowi. Ich CEO nie będzie zeznawać

05.09.2018 13:26

Senator Mark Warner próbuje zmienić sposób, w jaki prawo reguluje działanie gigantów technologicznych w Stanach Zjednoczonych. Niestety, po wcześniejszym przesłuchaniu Marka Zuckerberga przed Kongresem Google nie chce ryzykować. Jak wpłynie to na dezinformację w sieci podczas nadchodzących wyborów?

Google sprzeciwiło się amerykańskiemu Senatowi. Ich CEO nie będzie zeznawać fot. Google mat. prasowe

CEO Google nie pojawi się w amerykańskim Senacie

Google to jedna z największych technologicznych firm na świecie – wczoraj, 4 września 2018 roku obchodzili 20-lecie działalności. To skomplikowany moment w historii firmy, która próbuje utrzymać swoją dominację na rynku nowych technologii, przy jednoczesnym tuszowaniu wybuchających wciąż skandali. Oczywiście większość z nich jest związanych z brakiem poszanowania dla prywatności użytkowników i nieuczciwymi praktykami mającymi prowadzić do pełnej monopolizacji internetowego rynku. Najlepszy przykład stanowiła chociażby nałożona na firmę przez Komisję Europejską rekordowa grzywna w wysokości 4,3 mld euro. Za co ukarano Google? Za łamanie unijnych przepisów antymonopolowych i nadużywanie pozycji na rynku systemów operacyjnych wykorzystywanych m.in. przez smartfony.

Senat USA vs giganci technologiczni

Amerykański Kongres również próbuje nowych metod, aby ukrócić pełną swobodę omijania prawa, jaką ma obecnie większość firm technologicznych. Wynika to głównie z braku praw cyfrowych, które skutecznie regulowałyby podobne kwestie. Zaplanowane zeznania Sheryl Sandberg z Facebooka i Jacka Dorseya, prezesa Twittera, którzy na Kapitolu mają tłumaczyć się z tego, jak reprezentowane przez nich firmy zamierzają upewnić się, że są przygotowane na nadchodzące wybory, mogą więc być przełomowe. A raczej byłyby, gdyby wśród nich pojawiła się jeszcze jedna osoba – CEO Google. Senator Mark Warner, wiceprzewodniczący senackiej komisji ds. wywiadu, swoje zaproszenie wystosował najpierw do jednego ze współzałożycieli Google, Larry'ego Page'a. Kiedy ten stanowczo odmówił, powędrowało do Sundara Pichai, CEO Alphabet, siostrzanej spółki Google, pod której skrzydłami znajduje się najpopularniejsza internetowa wyszukiwarka. A jednak i to zaproszenie odrzucono, proponując wysłanie na spotkanie prawnika, wiceprezesa Kenta Walkera. Na to nie zgodziła się z kolei senacka komisja.

Dezinformacja w sieci podczas wyborów

Tematem zeznań mają być metody, jakich użyją firmy technologiczne, aby zapewnić użytkownikom ochronę przez rosyjską propagandą i technologią botów rozsyłających fałszywe informacje. Agitacja polityczna, płynąca z tzw. trollingu nie może być dłużej lekceważona – o tym USA akurat dobrze wie po ostatnich wyborach. Afera związana z Cambridge Analytica również ujawniła, jak nieostrożnie giganci technologiczni postępują z naszymi danymi i tym, w jaki sposób można je wykorzystać przeciwko nam. Jedną z osób najostrzej krytykujących ich potknięcia w tej kwestii jest właśnie senator Warner, który w odróżnieniu od większości amerykańskich kongresmenów o technologii wie to i owo. Bogate doświadczenie zdobywał wcześniej w firmach telekomunikacyjnych i technologicznych.

Google nie chce ryzykować

Słynne już zeznania Marka Zuckerberga, CEO Facebooka, przez amerykańskim Kongresem udowodniły, że senator jest w stanie podjąć prawdziwą, konkretną dyskusję na temat zaniedbań firm, które w dużej mierze kształtują naszą wiedzę i poglądy. Niestety jego koledzy udowodnili raczej, że kilkugodzinne przesłuchanie może też uparcie krążyć wokół zagadnień związanych z ulubionymi przysmakami, modelem biznesowym firmy, której szefa sami wezwali na przesłuchanie i tym, jak w skrócie działa internet.

Nic więc dziwnego w tym, że Google unika podobnego ryzyka, próbując wykręcić się wysłaniem kogoś, kto z kongresmenami powinien dogadać się bez problemu, nie udzielając im w zasadzie żadnych konkretnych informacji. Jednak na to Senat nie chce się zgodzić – a tym razem mają wiele racji. Jeśli Google nie ma planu, jak radzić sobie z fałszywymi informacjami i propagandą, albo co gorsza, wcale im na tym nie zależy, cenę zapłacić może całe społeczeństwo. Co w takiej sytuacji planuje amerykański Senat? Zapowiadają kolejne kroki. „Jeśli Google wydaje się, że mogą po prostu odwrócić się od tych rozmów i odejść, udowodnię im, w jak wielkim są błędzie” – krótko skomentował w wywiadzie dla magazynu „Wired” senator Warner.

RadioZET.pl/źródło:BBCNews;Wired/AG

Oceń