Podatek od linków wejdzie w życie? Tłumaczymy, o co chodzi w reformie praw autorskich w UE

18.06.2018 15:59

Już w tym miesiącu odbędzie się głosowanie JURI Parlementu Europejskiego, które zadecyduje o wprowadzeniu podatku od linków na terenie państw członkowskich Unii. To element reformy praw autorskich, która ma dotyczyć głównie wydawców prasy. Może jednak uderzyć także w programistów.

Podatek od linków wejdzie w życie? Tłumaczymy, o co chodzi w reformie praw autorskich w UE fot. Arkadiusz Ziolek/East News

Czym jest podatek od linków?

Głośno komentowany podatek od linków był już testowany we Włoszech oraz Niemczech. Projekt nie okazał się sukcesem – a jednak jego udoskonaloną wersję Komisja Europejska chciałaby wprowadzić na terenie wszystkich państw członkowskich Unii Europejskiej. O tym, czy tak się stanie, zadecyduje głosowanie JURI Parlementu Europejskiego, które odbędzie się już w tym miesiącu. Podatek może być w tym wypadku mylącym określeniem. Oznacza bowiem opłatę za wykupienie licencji na zamieszczanie na swoich łamach odnośników wraz z opisami, co znajduje się na linkowanej stronie. Dobry pomysł? Zależy, jak zostanie wykonany.

Google ograniczy widoczność treści od dużych dostawców?

Google zmierzyło się z podatkiem od linków już w 2014 roku w Niemczech. Aby uniknąć powielania treści, gigant znacznie ograniczył widoczność treści od dużych dostawców. Spadające drastycznie zasięgi zmusiły wtedy jeden z największych koncernów wydawniczych w Europie, Axel Springer, do udzielenia Google darmowej licencji. We Włoszech podatek ponownie zaliczył fiasko, kiedy z kolei firma zadecydowała o usunięciu Google News.

Co to ma wspólnego z ACTA?

Pomimo porażki wybrane frakcje Unii Europejskiej, które są autorem nowego pomysłu, twierdzą, że sytuacja będzie wyglądać zupełnie inaczej, jeśli nowe regulacje obejmą więcej państw. Trudno nie zauważyć jednak podobieństwa projektu do niemal zapomnianego już ACTA, które w 2012 roku spotkało się z ogromnym sprzeciwem społeczeństwa. Międzynarodowa umowa handlowa miała pomoc w walce z podróbkami, jednak wielu użytkowników obawiało się, że źle wykorzystywane, nowe prawo mogłoby zagrozić wolnemu internetowi.

Filtry treści mogą zaszkodzić programistom

Platformowe filtry treści to kolejny element planowanej reformy praw autorskich. Choć w teorii miałaby dotyczyć głównie wydawców prasy, może zaszkodzić także programistom. W jaki sposób? Nowe regulacje nałożyłyby na wydawców obowiązek aktywnego wyszukiwania treści, które naruszają prawa autorskie. Odpowiedzialność za to, co publikuje się na ich łamach, zmusiłaby do stosowania nowych filtrów treści, które blokowałyby te o podejrzanym charakterze. To właśnie martwi programistów zwracających uwagę, że nowe filtry mogłyby zagrozić oprogramowaniu open-source. Sporo otwartego kodu publikowanego na łamach takich serwisów jak np. Git Hub mogłoby zostać zablokowane. Wielu obawia się też nadgorliwości innych platform o podobnym charakterze, takich jak np. YouTube czy Vimeo, które w obawie przed legalnymi konsekwencjami mogłyby zacząć masowo usuwać potencjalnie ryzykowne treści.

RadioZET.pl/AG

Oceń