Słuchaj
Mateusz Ptaszyński, Marcin Sońta
Aga Kołodziejska
Damian Michałowski, Ewelina Pacyna
Marcin Łukasik
Beata Tadla
Redakcja Radia ZET
Sprawdź co graliśmy

Teraz gramy

Nie miał pieniędzy na powrót, więc zamieszkał na lotnisku. Zauważono go po tygodniu

05.09.2018 15:09

Pochodzący z Tajwanu Lee Chi Lin spędził tydzień na lotnisku w Perth, zanim zauważyli go policjanci. Port miał być jego tymczasowym miejscem zamieszkania. 24-latek nie mógł bowiem znaleźć pracy i pieniędzy potrzebnych na życie. 

24-latek zamieszkał na lotnisku Perth w Australii. fot. Facebook/PerthNow

Lee Chi Lin, pochodzący z Tajwanu, przyleciał do Perth na zachodzie Australii w poszukiwaniu pracy. Pomimo tego, że otrzymał wizę pracowniczą, miał spore problemy ze znalezieniem płatnego zajęcia na miejscu.  Bardzo szybko zaczęły mu się kończyć oszczędności. Gdy zdał sobie sprawę z tego, że nie stać go na kolejny miesiąc życia bez pracy, postanowił wrócić do domu. Tu jednak pojawił się problem. 24-latek swój powrotny mógł zrealizować dopiero 5 października, a nie stać go było na zmianę biletu czy kupno nowego. Mężczyzna na początku planował spać w parku, jednak noce były zbyt chłodne (ok. 7-10 st. C). Dlatego zdecydował tymczasowo zamieszkać na lotnisku.

24-latek zamieszkał na lotnisku Perth 

Warunki życia Lee Chi Lin na terenie australijskiego portu lotniczego nie można było uznać za zbyt komfortowe. 24-latek nie kąpał się i miał do jedzenia jedynie bochenek chleba, zupki instant oraz puszki rybne. Po ponad tygodniu koczowania na lotnisku Lee został dostrzeżony przez policję podczas rutynowego patrolu. 

Gdy Tajwańczyk wyjaśnił całą sytuację, funkcjonariusze postanowili zająć się jego sprawą. Skontaktowali się z szefem usług pasażerskich Menzies Aviation, a ta zwróciła się do singapurskiej linii lotniczej Scoot. Po 24 godzinach przewoźnik wyraził zgodę, aby bezpłatnie zmienić 24-latkowi bilet na możliwie najwcześniejszy termin, czyli na następny dzień.

Gdy Lee Chi Lin dowiedział się, że będzie mógł wrócić do domu kilka tygodni wcześniej, był niezwykłe szczęśliwy i wdzięczny za udzieloną mu pomoc. W wywiadzie dla lokalnej telewizji powiedział: "Chcę podziękować wszystkim, którzy mi pomogli. Mieszkańcy Australii są bardzo mili, otwarci i bardzo dobrze traktują przyjezdnych. Tajwańczyk przyznał także, że poczuł ulgę, że może w końcu wydostać się z lotniska.

Przeczytaj także:

• Pasażer swoim żartem sparaliżował całe lotnisko. Teraz grozi mu do 8 lat więzienia

 Pasażer wyskoczył z samolotu przez drzwi ewakuacyjne. "Był przekonany, że pomylił lot"

Źródło: perthnow.com.au

___

RadioZET.pl/NC

Oceń