Pasażerka zabrała na pokład... wiewiórkę. Załoga musiała wezwać policję

12.10.2018 11:14

Do nietypowej sytuacji doszło na amerykańskim lotnisku Orlando w stanie Floryda. Jedna z pasażerek chciała zabrać na pokład wiewiórkę, tłumacząc, że zwierzę pomaga jej w walce z depresją. Z powodu całego zdarzenia samolot wyleciał z dwugodzinnym opóźnieniem. 

Pokład samolotu fot. Shutterstock

Cindy Torok chciała polecieć do rodzinnego Cliffland z... wiewiórką. Okazało się jednak, że taki "nietypowy pasażer" nie jest dozwolony na pokładzie amerykańskich linii Frontier Airlines. 

Pasażerka opuściła pokład w eskorcie policji

Jak tłumaczyła sama pasażerka, wiewiórka zapewnia jej niezbędne wsparcie emocjonalne w czasie lotu i pomaga w walce z depresją. Linie lotnicze nie przyjęły jednak tego argumentu i nie wpuściły kobiety na pokład samolotu.

- Pytali, czy wysiądę sama z samolotu. Straszyli, że jeśli tego nie zrobię, to będą musieli poprosić wszystkich pasażerów o opuszczenie pokładu - powiedziała Torok w wywiadzie dla mediów. I tak też się stało. Wszyscy pasażerowie musieli opuścić pokład, a kobieta wraz z wiewiórką zostały wyprowadzone w eskorcie policji.

W oświadczeniu linia Frontier Airlines poinformowała, że załoga była zmuszona wezwać policję, aby usunąć kobietę z pokładu samolotu, ponieważ ta nie chciała go opuścić dobrowolnie. Powiedziano jej, że wiewiórka narusza politykę linii lotniczych. Okazało się, że przewoźnik zezwala na loty wyłącznie psami i kotami.

Ostatecznie, kiedy w sieci zrobiło się głośno o całej sprawie, amerykański przewoźnik przeprosił pasażerkę i zwrócono jej pieniądze za bilet. To jednak według Cindy Torok za mało. Kobieta zapowiedziała, że wniesie sprawę do sądu.

Źródło: tanie-loty.pl, tvn24.pl

Przeczytaj także:

• Wiolonczelistka wyprowadzona z samolotu. Powodem był jej instrument

Co pasażerowie zostawiają w samolocie? Ta lista może cię zaskoczyć!

___

RadioZET.pl/NC

Oceń