Słuchaj
Mateusz Ptaszyński, Marcin Sońta
Aga Kołodziejska
Damian Michałowski, Ewelina Pacyna
Marcin Łukasik
Justyna Dżbik
Redakcja Radia ZET
Sprawdź co graliśmy

Teraz gramy

Śmierć chłopca na pokładzie. Szokujące wyznanie jednej z pasażerek

14.01.2019 11:36

Jedna z pasażerek lotu, podczas którego zmarło dziecko, opowiedziała dziennikarzom tragiczną historię z pokładu samolotu Samoa Airways. Kobieta nie mogła zrozumieć, dlaczego pilot nie zawrócił i nie lądował awaryjnie, gdy z dzieckiem zaczęło się dziać coś złego. Zrozpaczona matka nie potrafiła uratować swego dziecka, nie pomogło również użycie defibrylatora. Rodzice musieli kontynuować podróż z ciałem martwego synka.

Samolot fot. Shutterstock

Chociaż do zdarzenia doszło 26 grudnia, o całej sprawie zrobiło się głośno po opublikowaniu w mediach wywiadu z jedną z pasażerek. Kobieta, która była świadkiem tej tragicznej sytuacji, poprosiła o zachowanie anonimowości. Jak podała, do zdarzenia doszło w drugi dzień świąt, na pokładzie samolotu Samoa Airways, lecącego z Auckland do Apii na Samoa.  - Widziałam, jak z każdą minutą stopy chłopca robią się coraz bardziej sine - opowiedziała w rozmowie z "NZ Herald". - Kiedy stewardesa przyniosła matce chłopca, żeby mogła się z nim właściwie pożegnać, zobaczyłam martwe spojrzenie dziecka - dodała.

Chłopiec zmarł na pokładzie

Jak przyznała pasażerka, około pół godziny po starcie z dzieckiem zaczęło dziać się coś złego. Chłopiec początkowo siedział z rodzicami z przodu samolotu, ale kiedy zaczął sprawiać problemy, rodzina została poproszona o przeniesienie się na siedzenia z tyłu maszyny. Gdy sytuacja się nie poprawiła, personel pokładowy starał się mu pomóc, ale niestety bezskutecznie.

- Drugi pilot wyszedł, by sprawdzić sytuację. Myślałam, że samolot wyląduje na najbliższym lotnisku, ale tak się nie stało - opowiada pasażerka. Jak przyznała w wywiadzie, nie może zrozumieć, dlaczego pilot nie zawrócił ani nie lądował awaryjnie. 

W oświadczeniu rzecznik Samoa Airways wyjaśnił, że personel pokładowy początkowo podał chłopcu tlen. Gdy nie reagował, wykonano sztuczne oddychanie i zastosowano defibrylator, ale nie udało się go uratować.

- Niestety na pokładzie samolotu nie było personelu medycznego. Informacja o zdarzeniu została przekazana personelowi naziemnemu, wraz z prośbą o pierwszeństwo lądowania i pomoc medyczną. Pasażer, który cierpiał na chorobę nieujawnionej nam przed lotem, niestety zmarł. Samoa Airways składa serdeczne kondolencje pogrążonej w żałobie rodzinie i deklaruje pomoc w przewiezieniu zmarłego z powrotem do Nowej Zelandii - zapewnia rzecznik.

Źródło: fakt.pl

___

RadioZET.pl/NC

Oceń