Zamiast za granicę – na granicę. Oto 4 powody

11.04.2019 18:41

Rzeki, jeziora, puszcze – to wszystko w zasięgu ręki. Zamiast więc wędrować palcem po mapie Europy, odkryj to, co oferuje przyroda w obrębie granic naszego kraju. Ostrzegamy, zainwestuj w tę wyprawę więcej czasu. Będziesz chciał zostać jak najdłużej!

Klasztor na Wigrach fot. Jerzy Gumowski

Prawdziwa mozaika krajobrazów - zieleń lasów i łąk, błękit rzek i jezior, słoneczna żółć poletek zbóż. To wszystko, nie schodząc z siodełka naszego roweru. Bo właśnie tak, na dwóch kółkach, zwiedzanie Podlaskiego przyniesie najwięcej satysfakcji. A wiosną jest na to najlepszy czas.

W trasę ruszymy najchętniej wybieranym spośród szlaków - Wschodnim Szlakiem Rowerowym Green Velo. W województwie podlaskim ma ponad 600 kilometrów, a spora część miejsc znajdujących się na trasie jest nam znana z podręczników do geografii, filmów czy oszałamiających zdjęć na Instagramie. To między innymi parki narodowe, rozlewiska i puszcze. A do tego lokalny folklor i kuchnia. Zdecydowanie jest co zwiedzać i czego spróbować. Jeśli jednak wciąż kręcisz nosem, a słowo Podlaskie kojarzy ci się z mało pozytywnymi stereotypami, oto cztery powody, by im nie ulegać i jak najszybciej zacząć odkrywać jeden z najbardziej fascynujących regionów Polski.

Powód pierwszy

Wszystko, czego trzeba nawet najbardziej niezdecydowanemu turyście, spragnionemu  bliskości natury, jest tutaj – w rowerowym królestwie Suwalszczyzny i Puszczy Augustowskiej. Miejsce jest tak różnorodne, że nuda jest tu raczej nieosiągalna. Rzeki, lasy, jeziora. I to nie byle jakie, bo bajkowe tereny Suwalszczyzny są objęte ochroną w ramach Suwalskiego Parku Krajobrazowego.

Ale od początku. Green Velo poprowadzono tak, by dookoła rowerzysty było pięknie, spokojnie, ale też ekscytująco. I tak będzie – zaczynamy od punktu widokowego na… trzy kraje. To waśnie tutaj, w miejscowości Bolcie, stykają się granice trzech państw: Polski, Litwy i Rosji.  Dalej trasa przebiega w pobliżu Wiżajn, gdzie wypoczniemy nad pierwszym jeziorem na trasie.

Warto zwrócić uwagę, że choć jesteśmy w Polsce, rejon zamieszkuje całkiem spora mniejszość litewska. To wprowadzi do naszej wyprawy nieco egzotyki. W końcu nie co dzień mamy możliwość skosztowania pierekaczewników, czebureków czy kibinów. Na trasie warto więc zrezygnować z kanapki na rzecz specjałów litewskiej kuchni.

Pierekaczewnik z nadzieniem serowym fot. Green Velo

Najedzeni? To kierujemy się dalej, jedziemy skrajem Suwalskiego Parku Krajobrazowego i zachodnim brzegiem Jeziora Hańcza (swoją drogą, to najgłębsze jezioro w kraju! Ma aż 108,5 m głębokości), by podążając doliną Czarnej Hańczy, ominąć najwyższe wzniesienia Suwalszczyzny z nazywaną szumnie "Suwalską Fudżijamą" Górą Cisową i owianą legendami Górą Zamkową. A stamtąd, zerkając po drodze na piękne Jezioro Szelment Wielki, dostaniemy się szybko do Suwałk - miasta krasnoludków. Skąd krasnale wzięły się w Suwałkach? Sprowadziła je tam związana z miastem Maria Konopnicka. Dziś, spacerując po najciekawszych miejscach miasta, poznamy postaci z jej baśni "O krasnoludkach i sierotce Marysi". A w przerwie od poszukiwań małych ludzi w ulicznych zakamarkach warto wstąpić do muzeum Konopnickiej czy zwrócić uwagę na zabytkowe kościoły, cerkwie i rynek z klasycystycznym ratuszem.

Zaledwie dziesięć kilometrów na południowy wschód od miasta znajduje się kolejna perła tego królestwa - słynne Jezioro Wigry (74 m) objęte ochroną w ramach Wigierskiego Parku Narodowego. Nie jest tak głębokie jak Hańcza, ale pod tym względem i tak znajduje się w polskim TOP 5. Jezioro słynie między innymi ze szlachetnych ryb, urozmaiconej linii brzegowej, 18 wysp i XVIII-wiecznego pokamedulskiego zespołu klasztornego z barokowym kościołem, którego odbicie zobaczymy w tafli wody.

Dalej wjedziemy już na teren Pojezierza Augustowskiego, a tym samym zmienimy nieco krajobraz. Czas na puszczę, a w niej Czarna Hańcza - jedna z najczystszych rzek Polski i śluza Kanału Augustowskiego – pomnik historii. Na tym odcinku warto przesiąść się z roweru na kajak.

Koniecznie trzeba wstąpić też do uzdrowiskowego i uwielbianego przez turystów i wielbicieli sportów wodnych Augustowa. Jego sława jest jak najbardziej zrozumiała. Miasto jest położone na skraju puszczy i otoczone jeziorami. Dla nas, rowerzystów, szczególnie przyjazne, bo oplecione masą szlaków rowerowych z widokiem na jeziora. W rzeczywistości całe królestwo obfituje w udogodnienia i atrakcje dla  turystów stawiających na jednoślad. To nie tylko główny szlak oznaczony charakterystyczną pomarańczową tabliczką Green Velo, ale też te mniejsze trasy, które doprowadzą nas do punktów widokowych, rezerwatów czy głazowisk.

Śluza Paniewo na Kanale Augustowskim fot. Jadwiga Koniecko

Powód drugi

Z Augustowem trudno się rozstać, ale na południe od uzdrowiska – w rowerowym królestwie Doliny Biebrzy i Narwi czekają kolejne atrakcje. Będą rozlewiska, biebrzańskie bagna (jeden z najlepszych kompleksów bagiennych na kontynencie!), setki gatunków ptaków i kwiaty.

Choć bagno może brzmieć niepokojąco, wciąga – ale nie w tak dosłownym sensie. Szlak prowadzi głównie drogami asfaltowymi i gruntowymi, skrajem dolin Biebrzy i Narwi, objętych ochroną jako park narodowy i park krajobrazowy. Wiosną to tereny szczególnie malownicze, choć czasem dostęp do trasy może być ograniczony. To też ze względu na bataliony - jeden z chronionych gatunków ptaków – które akurat wiosną mają swoje gody. Ograniczenia pozwalają na stworzenie im spokojnego środowiska w okresie lęgowym.

Warto wziąć pod uwagę zwiedzanie części trasy kajakiem. Urozmaiceniem może być też pychówka albo tratwa. To dodatkowa atrakcja!

Szlak Green Velo witamy (czy żegnamy) w Augustowie. Wzdłuż Kanału Augustowskiego przejedziemy lewym brzegiem Biebrzy przez Dolistowo i Goniądz, by dotrzeć do dawnej i nigdy niezdobytej twierdzy Osowiec z II połowy XIX wieku. Na tym odcinku spora część szlaku Green Velo biegnie razem lub w pobliżu Podlaskiego Szlaku Bocianiego, wchodzącego w sieć szlaków Greenways, a który łączy ze sobą aż cztery parki narodowe: Białowieski, Narwiański, Biebrzański i Wigierski.

W Osowcu ruszamy w trasę tak zwaną „Carską Drogą”, biegnącą przez środek Biebrzańskiego Parku Narodowego zwaną pieszczotliwie i nie bez powodu… „Łosiostradą”. Brzegiem Biebrzy i kładkami prowadzonymi wśród łąk i bagien dotrzemy do Góry Strękowej, a dalej do urokliwego Tykocina – Perły Baroku z zabytkową zabudową, Małą Synagogą i Alumnatem. Stąd możemy kierować się na Białystok. Malownicza trasa biegnie przez teren Narwiańskiego Parku Narodowego. A tu kolejna atrakcja - kładka z pływającymi pomostami Śliwno – Waniewo.

Kładka nad Narwią - Śliwno-Waniewo fot. Green Velo

Jeśli jednak mamy więcej czasu, warto zjechać z głównej trasy. Opcji jest mnóstwo. Szczególnie lubiana jest na przykład Woźnawieś i leśniczówka Grzędy w północnej części Biebrzańskiego Parku Narodowego. To tam znajduje się ostoja łosia w Polsce i obszar ochrony ścisłej "Czerwone Bagno". U jego granic udostępniona jest platforma widokowa, do której prowadzi drewniana kładka.

Inną opcją jest zjechanie z głównego szlaku w Osowcu w kierunku Łomży. Miłośnicy zwierząt nie będą chcieli się z tą trasą rozstać. Na terenie, chronionym zresztą jako Łomżyński Park Krajobrazowy Doliny Narwi, można zapoznać się z bobrami, wydrami, łosiami czy nietoperzami.

Ciekawa jest też sama Łomża, z którą związana była Hanka Bielicka. Jak sama mówiła, chciała, żeby miastu coś po niej zostało. I tak się właśnie stało. Dziś zwiedzając Łomżę, można zajrzeć do jej saloniku z estradowymi kostiumami, słynnymi kapeluszami czy obrazami lub odpocząć… w jej towarzystwie na ławeczce Hanki Bielickiej. W Łomży oprócz klimatycznego rynku warto też zobaczyć zabytkową katedrę z XVI wieku, Klasztor  i Kościół Panien Benedyktynek czy Klasztor i Kościół Ojców Kapucynów.

Powód trzeci

Jeśli szukać żubra, to właśnie w Puszczy Białowieskiej. Co do tego nikt nie ma wątpliwości, choć spotkania z łosiami, jeleniami czy sarnami też są tu całkiem realne. Ta unikatowa puszcza to jedyny w Polsce obiekt przyrodniczy wpisany na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO. Nie brzmi zachęcająco?

Wyprawę po królestwie Puszczy Białowieskiej i Knyszyńskiej zaczynamy w stolicy województwa podlaskiego, w Białymstoku, z obowiązkową wizytą w Operze i Filharmonii Podlaskiej, Pałacu Branickich zwanym „Wersalem Podlasia” i przechadzką po rynku i deptaku na ulicy Lipowej. Wyjeżdżając z Białegostoku trasą Green Velo, niemal od razu trafiamy do Puszczy Knyszyńskiej. Ta niezasłużenie pozostaje nieco w cieniu niedalekiej Puszczy Białowieskiej. Tymczasem w jej sercu znajdziemy urokliwe, kresowe miasteczko uzdrowiskowe Supraśl. Dlaczego jest takie istotne? Bo to właśnie tutaj kręcono filmowy klasyk - "U Pana Boga za piecem". Ale Supraśl ma o wiele więcej do zaoferowania. Będąc w okolicy, nie można pominąć wyjątkowego Muzeum Ikon w równie wyjątkowym prawosławnym monasterze. Do pozostania tu na dłużej zachęca też możliwość spływów kajakowych i skosztowania specjałów kresowej kuchni.

Pałac Branickich w Białymstoku fot. Jerzy Gumowski

Opuszczając Supraśl, wjeżdżamy w sam środek Puszczy Knyszyńskiej. Po drodze zobaczymy zabytki Michałowa i Gródka, cerkwie z charakterystycznymi kopułami czy herbarium w Gruszkach. Kierując się dalej, w stronę Puszczy Białowieskiej, miniemy rozległy zalew Siemianówka. To wymarzone miejsce dla wędkarzy, miłośników sportów wodnych i ornitologów.

W sercu Puszczy czeka na nas Białowieża. To szczególne miejsce na mapie turystycznej Podlaskiego, a atrakcji jest tu na pęczki! Punkty obowiązkowe to Muzeum Przyrodniczo-Leśne, Rezerwat Pokazowy Żubrów i cerkiew z unikatowym ikonostasem. Po zwiedzaniu czeka nas jeszcze spacer po Parku i po najcenniejszym fragmencie Parku – Obrębie Ochronnym Rezerwat, choć w tym drugim będzie nam potrzebny przewodnik.

Z Białowieży leśnymi duktami pojedziemy do urokliwej i zalesionej Hajnówki z Soborem Świętej Trójcy, kolejką wąskotorową, Parkiem Miniatur Zabytków Podlasia i - na dłuższą chwilę relaksu – parkiem wodnym. Dalsza część trasy prowadzi skrajem puszczy przez rozległe, nizinne tereny Równiny Bielskiej i malownicze wsie z drewnianą, kolorową zabudową. Podróż zakończymy w Czeremsze, skąd łatwo dostać się do kolejnego królestwa na szlaku Green Velo. Ale to już inna historia.

Powód czwarty

Rzeka przełamująca się przez pasma wzgórz i nadbużańskie wioski z tradycyjną zabudową – z tego możemy być dumni. Dolina Bugu to ewenement na skalę Europy.

A jak pokonać tę piękną dolinę rowerem? Z Green Velo zaczniemy od okolicy Siemiatycz. Trasa poprowadzi nas do Grabarki - serca prawosławia w Polsce. To tutaj znajduje się Święta Góra Grabarka, od stuleci odwiedzana przez prawosławnych pielgrzymów. Ważnym punktem na naszej rowerowej trasie będzie też Mielnik. Miejscowość słynie przede wszystkim z kopalni kredy i Góry Zamkowej. Zajrzymy też do pierwszej stolicy województwa – Drohiczyna. Z kolei miłośnicy militarnych wypraw będą zachwyceni pozostałościami „Linii Mołotowa”. W pobliżu wytyczono nawet "Szlak bunkrów".

Na całej trasie mnóstwo jest miejsc niezwykle urokliwych, choć pod względem krajobrazowym dość jednorodnych. Nie oznacza to jednak, że wyprawa będzie nudna, bo do dziś czuć tu ducha wielokulturowości.

Dla rowerzysty droga jest też komfortowa. W całym województwie podlaskim, na ponad 600 kilometrach szlaku Green Velo, na rowerzystów czeka ponad 70 Miejsc Obsługi Rowerzystów, gdzie można schronić się przed deszczem, odpocząć czy naprawić rower. W każdym z takich miejsc jest też mapa, na której rowerzysta zobaczy, gdzie już dotarł i jakie atrakcje jeszcze przed nim.

Co jeszcze zobaczysz na szlaku Green Velo w Podlaskiem? Sprawdź więcej zdjęć!

Artykuł powstał we współpracy z Green Velo. 

Oceń