Zamknij

Atak rekina w jeziorze. 58-latek cudem uszedł z życiem

25.01.2021 09:06
Rekin
fot. Shutterstock

Mężczyzna został ugryziony przez drapieżnika w jeziorze Macquarie, na północ od Sydney. Rany wyglądały groźnie i potrzebna była natychmiastowa operacja. Gdyby nie szybka reakcja świadków zdarzenia, incydent mógł zakończyć się tragicznie.

W sobotę niedaleko Sydney doszło do niebezpiecznego zdarzenia. W jeziorze Macquarie, które jest największym tego typu słonowodnym zbiornikiem otwartym na morze w Australii, doszło do ataku rekina. Zwierzę ugryzło 58-letniego mężczyznę.

Na miejsce zostały wezwane służby ratownicze, które od razu musiały przystąpić do opatrzenia poważnych ran ramienia ofiary. Następnie Australijczyk został przetransportowany śmigłowcem do szpitala, gdzie poddano go pilnej operacji. Gdyby nie błyskawiczna interwencja, mógłby tego nie przeżyć.

Atak rekina w jeziorze. 58-latek cudem uszedł z życiem

58-letni mężczyzna zapamięta miniony weekend na długo. Kiedy spokojnie zażywał kąpieli w australijskim jeziorze, zaatakował go rekin. Na brzeg pomogła mu się wydostać 56-letnia żona, która pływała obok i zachowała w czasie wypadku zimną krew. To ona wyciągnęła go na brzeg. Świadkowie zdarzenia wezwali ratowników. Ofiarę trzeba było opatrzyć na miejscu - mężczyzna doznał poważnych ran na lewym ramieniu.

Osoby postronne wykonały świetną robotę, zakładając prowizoryczną opaskę uciskową, zanim przybyły zespoły ratowników medycznych - powiedział Inspektor Grahame Rathbone z NSW Ambulance.

Przedstawiciel służb ratowniczych nie ma wątpliwości, że szybkie działanie świadków uratowało życie poszkodowanego. Uciskali oni ranę do przyjazdu karetki. Następnie mężczyzną zajęli się medycy. Podczas opatrywania 58-latek pozostawał przytomny, ale jego stan był poważny.

Po przewiezieniu do szpitala Australijczyk został poddany operacji. Dzisiaj jego stan jest stabilny, a jego życiu nic już nie zagraża.

Funkcjonariusze, którzy badają okoliczności tego zajścia, twierdzą, że to pierwszy przypadek ataku rekina w jeziorze Macquarie od kilkudziesięciu lat. Ostatni wypadek miał miejsce w 1961 roku, ale wówczas ofiarą padł pływający w akwenie pies.