Zamknij

Turyści zabrali z lasu szczenię wilka. Teraz przyrodnicy szukają jego watahy

27.05.2021 11:52
Beskidy. Turyści zabrali z lasu szczenię wilka. Teraz przyrodnicy szukają jego watahy
fot. SHUTTERSTOCK

Turyści podczas wędrówki w Beskidach znaleźli na szlaku szczenię wilka, które zabrali ze sobą. Teraz przyrodnicy intensywnie poszukują jego watahy. Sabina Nowak ze Stowarzyszenia dla Natury Wilk apeluje, by nie zabierać zwierząt z lasu.

W Polsce wilk jest objęty ścisłą ochroną. Jak podaje PAP za liderką Stowarzyszenia dla Natury Wilk Sabiną Nowak, ich populacja jest trudna do określenia. Na podstawie własnych badań ekolodzy szacują, że w zachodniej połowie naszego kraju bytuje około 80-85 grup rodzinnych. Nie wiadomo, ile ich jest na wschód od linii Wisły.

Beskidy. Turyści zabrali szczenię wilka

Jak poinformowała Sabina Nowak, do tego incydentu doszło w niedzielę, w środku dnia. Matka szczenięcia, prawdopodobnie spłoszona przez wypuszczonego psa, mogła zacząć w panice przenosić młode. Musiała jednak czuć bardzo duże zagrożenie, ponieważ zazwyczaj w przypadku niebezpieczeństwa wilki przenoszą małe tylko w godzinach późnowieczornych. 

Grupa turystów, która wędrowała szlakiem w Beskidzie Żywieckim, dostrzegła - jak relacjonowała - psa, który niósł w pysku szczenię. Po chwili upuścił je niedaleko nich. Jak komentuje Nowak, przyrodnicy przypuszczają, że był to jednak nie pies, a wilczyca.

Trudno mieć pretensje do ludzi. Nie mieli bladego pojęcia, że to wilczek - dodaje Nowak.

Jednocześnie podkreśla, że małe wilki rzeczywiście wyglądają jak szczeniaki psa w typie owczarka niemieckiego.

Turyści, zabierając natychmiast malucha, nie dali szans wilczycy, by wróciła po młodego. Trafił on do miejskiego ZOO w Żywcu, a potem ośrodka rehabilitacji dzikich zwierząt.

Wilczek ma około 2 tygodni. Przyrodnicy ze Stowarzyszenia dla Natury Wilk chcą go oddać jego rodzinie. "Czekamy na moment, gdy nieco odsapnie. Odżywiamy i ogrzewamy go. Intensywnie szukamy jego watahy. Czekamy też, aż minie najbliższe szaleństwo weekendowe, by go wypuścić" - powiedziała Sabina Nowak.

Jak dodała, członkowie stowarzyszenia, którzy od ponad 20 lat badają życie drapieżników m.in. w beskidzkich lasach i dużo wiedzą o żyjących w nich watahach, ustawili już sprzęt monitorujący, by znaleźć świeże ślady aktywności rodziny malucha.

"Nie zabierajcie zwierząt z lasu"

Liderka stowarzyszenia apeluje do wszystkich turystów, aby w przypadku spotkania w lesie młodziutkiego wilka lub rysia bez opieki, nie dotykać go. W takiej sytuacji należy zrobić kilka zdjęć, ustalić lokalizację GPS i zawiadomić właściwą terytorialnie Regionalną Dyrekcję Ochrony Środowiska oraz skontaktować się ze Stowarzyszeniem dla Natury Wilk. Specjaliści pomogą w ustaleniu sposobu postępowania.

W Beskidach żyją trzy watahy. To grupa rodzinna pod Romanką, druga jest w Worku Rajczańskim, a trzecia bardziej na wschód - w rejonie Rycerzowej.

RadioZET.pl/PAP(Marek Szafrański)