Zamknij

Rajskie wyspy stawiają turystom warunek. "Wjadą tu tylko ci, którzy przeszli już COVID-19"

08.09.2020 12:41
Fernando de Noronha
fot. Shutterstock

Rajski archipelag Fernando de Noronha w Bazylii otwiera się na zagranicznych turystów. Jest jednak jedno zastrzeżenie - mogą tam wjechać jedynie ci podróżni, którzy przeszli już COVID-19 i wezmą ze sobą pozytywny wynik testu na koronawirusa. 

Archipelag Fernando de Noronha, położony jest na Oceanie Atlantyckim u wybrzeży Brazylii, w stanie Pernambuco. Składa się z 21 rajskich wysp, które widnieją na liście UNESCO. Od 1 września władze archipelagu postanowiły otworzyć się na turystów po ponad pięciu miesiącach przerwy. Warunki wjazdu są jednak zaskakujące. 

Fernando de Noronha. Wjazd tylko dla tych, którzy przeszli COVID

Władze brazylijskiego archipelagu nie proszą, jak w przypadku innych krajów, o przedstawienie negatywnych wyników testów na koronawirusa. Zamiast tego wymagają od turystów dowodu, że przeszli już COVID-19 i są już „wyleczeni”.

Zgodnie z informacjami opublikowanymi na rządowych stronach podróżni muszą mieć wyniki jednego z dwóch testów - pozytywnego RT-PCR wykonanego co najmniej 20 dni wcześniej lub pozytywnego testu serologicznego (lgG) wskazującego na obecność przeciwciał.

– Na wyspie od dawna nie było transmisji koronawirusa bezpośrednio z naszej społeczności. Chcemy to utrzymać – powiedziała André Longo, sekretarz zdrowia stanu Pernambuco w rozmowie z Reutersem.

Na Pernambuco powoli odmrażana jest gospodarka. Otwierają się kolejne plaże, działa transport publiczny, a restauracje i bary mogą przyjąć 50 proc. klientów. Sklepy, siłownie i spa wróciły do normalnego trybu. Na całym archipelagu wciąż należy obowiązkowo zakrywać usta i nos w miejscach publicznych.

Do tej pory na terenie całej Brazylii zanotowano 4,14 mln przypadków, co stanowi blisko 15 procent wszystkich zachorowań na świecie. Rząd otworzył granice dla obcokrajowców od 30 lipca. W czasie wjazdu nie jest wymagany test na obecność koronawirusa. Nie trzeba też przechodzić kwarantanny po przylocie. 

Źródło: Onet.pl, Fly4free.pl