Zamknij

Ten hotel nie wpuszcza osób ubranych w rzeczy ze sklepów H&M, Nike i Adidas. Wiemy, z jakiego powodu

29.03.2021 15:34
Hotel
fot. Shutterstock

Właściciel jednego z obiektów noclegowych w Chinach podjął decyzję o nieprzyjmowaniu gości, którzy ubrani są w ubrania z H&M, Nike czy Adidas. W ten sposób bojkotuje marki, które krytykują sytuację Ujgurów pracujących przy produkcji bawełny. Odzieżowi giganci wyrazili swoje zaniepokojenie wykorzystywaniem pracowników w Chinach i wstrzymały dostawy materiału z Sinciangu.

Australijski think tank ASPI opublikował jakiś czas temu szokujący raport. Wynika z niego, że popularne firmy odzieżowe mogły do tej pory korzystać z materiałów pochodzących z niewolniczej pracy Ujgurów. Jest to grupa etniczna pochodzenia tureckiego, która stanowi jedną z 55 mniejszości uznanych oficjalnie w Chińskiej Republice Ludowej. Część tych ludzi ma być zmuszana do ciężkiej pracy przy produkcji bawełny w Sinciang, skąd pochodzi aż 20 proc. światowego surowca.

Marki H&M, Adidas czy Nike po publikacji raportu ASPI postanowiły zbojkotować materiały pozyskiwane w wyniku wykorzystywania Ujgurów i tym samym podpadły Chińczykom. Teraz te zachodnie sieciówki są sabotowane przez postaci z chińskiego show-biznesu, polityków, ale też przedstawicieli innych branż gospodarki.

Ostatnio korespondent Polskiego Radia w Pekinie, Tomasz Sajewicz, dowiódł, że odzieżowi giganci z zachodu są także krytykowani przez... właścicieli chińskich hoteli. Jeden z takich przedsiębiorców podjął decyzję o niepodejmowaniu gości, którzy chodzą w ubraniach z H&M, Nike czy Adidasa.

Hotel nie wpuszcza turystów ubranych w rzeczy z H&M, Nike i Adidas. Wiemy dlaczego

Do sieci trafiło ostatnio zdjęcie wykonane przez korespondenta Polskiego Radia w Pekinie, które pokazuje drzwi jednego z chińskich hoteli z przyklejoną do nich pewną informacją. Z posta możemy wyczytać, że w tym obiekcie noclegowym nie będą obsługiwani ludzie, którzy noszą ubrania ze znanych sieciówek - H&M, Nike czy Adidas.

W ten sposób hotel dołączył do bojkotu zachodnich marek po tym, kiedy te zdecydowały się zrezygnować z zamawiania bawełny z Sinciang. Właściciele dużych firm odzieżowych dowiedzieli się bowiem, że surowiec ten pozyskiwany jest w wyniku niewolniczej pracy Ujgurów. I postanowili się sprzeciwić wykorzystywaniu pracowników.

Chińskie władze nie przyznają się do tego, że w Sinciang dochodzi do łamania praw człowieka, a na sankcje nałożone przez UE odpowiadają własnymi. W dodatku do bojkotu zachodnich marek dołączają znani Chińczycy ze świata polityki czy show-biznesu.

Źródło: Onet