Zamknij

Dron wleciał prosto do wybuchającego wulkanu. Niezwykłe nagranie obiegło sieć

02.06.2021 09:04
Wulkan Fagradalsfjall
fot. Shutterstock

Spektakularny moment "erupcji od środka" uchwycił na nagraniu youtuber Joeya Helms. Jego dron najpierw przeleciał nad wybuchającym wulkanem Fagradalsfjall, a następnie wpadł do lawy. Niesamowite nagranie bardzo szybko obiegło sieć. 

Wulkan Fagradalsfjall znajduje się na półwyspie Reykjanes w południowo-zachodniej Islandii, około 40 kilometrów od Reykjaviku. Do wybuchu tego wulkanu doszło 19 marca – była to pierwsza erupcja od niemal 800 lat. Od tamtej pory Fagradalsfjall regularnie o sobie przypomina, a na jego powierzchni tworzą się kolejne szczeliny, z których wypływa lawa.

Islandia. Wleciał dronem do wulkanu w czasie erupcji [WIDEO]

Joey Helms, youtuber prowadzący kanał o tematyce podróżniczej, chciał zobaczyć erupcję z bliska. W tym celu wykorzystał drona. Maszyna najpierw uchwyciła rzekę lawy wypływającej z wulkanu Fagradalsfjall, po czym wpadła prosto do jego kaldery (wielkiego zagłębienia w szczytowej części wulkanu).

Chociaż sam dron nie przetrwał tej "podróży", youtuberowi udało się zachować nagrany materiał. Wideo zostało udostępnione w internecie pod koniec maja i od tego czasu zdobywa ogromną popularność w sieci.

Wulkan Fagradalsfjall jako atrakcja turystyczna

Islandzki wulkan w ostatnim czasie przyciągał turystów z całego świata. Odwiedzających zachwycał przede wszystkim nocny spektakl gorącej, pomarańczowej lawy wydobywającej się ze szczelin. Mieszkańcy i turyści gromadzili się tłumnie u podnóża niewielkiego stożka tworzącego się z krzepnącej magmy. Ci odważniejsi urządzali sobie grilla nad lawą i piekli pianki oraz kiełbaski.

Pod koniec marca lokalne władze utwardziły drogę prowadzącą w pobliże Fagradalsfjall oraz wytyczyły 3,5-kilometrowy szlak pieszy. Aby ułatwić dojazd na miejsce, jeden z przewoźników uruchomił nawet "wulkaniczną" linię autobusową.

W połowie maja wulkan stał się jednak bardzo niespokojny, a tym samym niebezpieczny dla turystów. Fagradalsfjall zaczął wyrzucać lawę na wysokość ok. 300 m, co było widoczne ze stolicy Islandii - Reykjaviku.