Zamknij

Koronawirus w samolocie: jak duże jest ryzyko zakażenia? Zaskakujące wyniki badań

24.08.2020 16:08
Koronawirus w samolocie
fot. Shutterstock

Koronawirus w samolocie rozprzestrzenia się zupełnie inaczej niż do tej pory przypuszczano. Niemieccy wirusolodzy sprawdzili, jak wyglądała transmisja wirusa w czasie marcowej podróży samolotem z Tel Awiwu do Frankfurtu. Prześledzono losy wszystkich pasażerów i okazało się, że podczas lotu zaraziły się tylko dwie osoby, chociaż na pokładzie byli chorzy na COVID-19. Jak to możliwe? 

Do tej pory większość ekspertów twierdziła, że strefa zakażenia koronawirusem w samolocie obejmuje nawet dwa rzędy foteli przed i za osobą zakażoną. Najnowsze badania przeprowadzone przez naukowców z Instytutu Wirusologii Medycznej Uniwersytetu Goethego we Frankfurcie i opublikowane w czasopiśmie medycznym „JAMA Network Open” obalają tę teorię. Okazuje się, że transmisja koronawirusa na pokładzie jest bardzo niska. 

Koronawirus. Jak rozprzestrzenia się po samolocie? 

Jak przykład wirusolodzy podali lot, który odbył się w marcu – z Tel Awiwu do Frankfurtu. Cała podróż trwała 4 godziny i 40 minut. To był początkowy okres pandemii, gdy maseczki na pokładzie nie były jeszcze wymagane, więc nikt ich nie nosił. Na pokładzie samolotu znajdowało się 24 turystów, którzy mieli kontakt z zarażonym wirusem SARS- CoV-2 kierownikiem hotelu w Izraelu. Po wylądowaniu w Niemczech grupa turystów została podana testom na obecność COVID-19 - siedmioro z nich uzyskało wynik pozytywny.

Pozostałych 78 pasażerów tego lotu nie zostało poddanych testom ani skierowanych na kwarantannę. Po pięciu tygodniach od marcowej podróży skontaktowali się z nimi wirusolodzy z frankfurckiego uniwersytetu w celu przeprowadzenia badania - zapytano ich o stan zdrowia, objawy, u kilku osób przeprowadzono też testy na koronawirusa.

Okazało się, że spośród 78 osób pasażerów lotu tylko dwie zostały zakażone wirusem na pokładzie. Pasażerowie ci siedzieli z tyłu samolotu, po drugiej stronie przejścia w pobliżu siedmiorga turystów, u których wcześniej potwierdzono COVID-19.

Inne ustalenia dotyczące tego lotu są jeszcze bardziej zaskakujące. Szefowa Instytutu Wirusologii Medycznej we Frankfurcie opowiedziała o pasażerce w 44. rzędzie, która prowadziła długą rozmowę z dwoma zakażonymi osobami siedzącymi rząd wcześniej. Żadna z osób nie miała maseczek, jednak nie doszło do zakażenia. Nie zaraziło się też dwóch pasażerów siedzących bezpośrednio za innym zainfekowanym turystą.

Zdaniem wirusologów to jeden z dowodów na to, że transmisja koronawirusa na pokładzie samolotu jest bardzo niska. Nie oznacza to jednak, że nie musimy się w ogóle obawiać zarażenia. Badacze podkreślają, że transmisja wirusa w czasie jest jak najbardziej możliwa, jeśli pasażerowie nie mają masek. Eksperci powołują się na badania dotyczące lotów repatriacyjnych z Wuhan w Chinach, które wykazywały, że na pokładzie nie dochodziło do rozprzestrzeniania się koronawirusa, gdy podróżni używali masek.

Jak twierdzą autorzy badania, niski poziom rozprzestrzeniania się wirusa w samolotach wynika z tego, że powietrze w kabinach nowoczesnych maszyn jest wymieniane na świeże co dwie do trzech minut. Większość samolotów jest też wyposażona w filtry zatrzymujące 99,99 proc. cząstek.

Źródło: CNN, national-geographic.pl