Zamknij

Linie lotnicze oferują "bilety donikąd". Pasażerowie są w stanie sporo za nie zapłacić

15.09.2020 12:57
Samolot nocą
fot. Shutterstock

Linie lotnicze Singapore Airlines, po przerwie spowodowanej pandemią koronawirusa, chcą od października uruchomić loty donikąd. Pasażerom bardzo podoba się ten pomysł i są w stanie sporo zapłacić za taką podróż. Na co mogą liczyć klienci w ramach biletu donikąd? 

Linie lotnicze mocno ucierpiały w czasach pandemii. Przedstawiciele Singapore Airlines ogłosili, że liczba pasażerów spadła o 99,5 proc. Właśnie dlatego przewoźnik desperacko szuka nowych źródeł przychodów. Granice Singapuru są nadal zamknięte dla swobodnego podróżowania, dlatego linia chce przyciągnąć klientów "biletami donikąd". 

Singapur. Bilety na "loty donikąd" 

Na czym miałyby polegać takie loty? Samoloty Singapore Airlines będą startować z lotniska Changi w Singapurze i po trzech godzinach wylądują... w tym samym miejscu. Aby uatrakcyjnić tę ofertę, linie oprócz samego lotu zapewniają przejazd limuzyną na lotnisko oraz vouchery na zakupy.

Jak tłumaczy singapurski przewoźnik, "loty donikąd dają szansę pasażerom na ponowne latanie, a samoloty chronią przed przymusowym postojem". 

Nawet 1600 zł za bilet donikąd?

Stefan Wood, dyrektor Singapore Air Charter, uważa, że popyt na tego typu loty będzie bardzo duży. Według ankiety przeprowadzonej przez linię lotniczą niemal 75 proc. pasażerów jest skłonnych zapłacić za taki bilet, choćby po to, by ponownie móc polecieć samolotem.

Połowa badanych mogłaby zapłacić ponad 200 dolarów (ok. 800 zł) za lot w klasie ekonomicznej, a około 40 proc. chętnie zapłaci nawet 430 dolarów (ponad 1600 zł) za rejs w klasie biznes.

To nie pierwsza linia, która oferuje tego typu loty. Wcześniej taki pomysł zrealizowała japońska linia lotnicza ANA. Przewoźnik zorganizował pod koniec sierpnia 90-minutowy lot w tematyce hawajskiej. Na pokładzie znajdowało się 334 osób.

Źródło: fly4free.pl, Bloomberg