Zamknij

Na Oceanie Południowym pojawiła się plama większa od Australii. Naukowcy nie mają dobrych wiadomości

17.09.2021 09:08
Ocean
fot. Shutterstock

Na Oceanie Południowym zaobserwowano w ostatnim czasie niepokojące zjawisko. Pojawiły się na nim duże plamy, które łącznie tworzą powierzchnię większą od tej, jaką zajmuje Australia. Czym jest to zjawisko? Naukowcy znaleźli odpowiedź i niestety nie napawa ona optymizmem.

Ocean Południowy rozciąga się od wybrzeża Antarktydy do równoleżnika 60° S, wzdłuż którego łączy się z oceanami: Spokojnym, Indyjskim i Atlantyckim. Jest czwartym co do wielkości spośród wszystkich pięciu i tak naprawdę dopiero niedawno wyodrębnionym. Naukowcy przykładają szczególną wagę do zbadania jego ekosystemu i niedawno odkryli tutaj coś niepokojącego.

Na wodach tego oceanu pojawiły się olbrzymie plamy, które po połączeniu tworzą obszar większy niż powierzchnia Australii. Okazuje się, że tak naprawdę jest to fitoplankton - tak wygląda jego zakwit, który w ostatnim czasie przybiera niezwykłe rozmiary. Eksperci nie mają wątpliwości, że do tej sytuacji przyczyniły się pożary, które trawiły Australię na przełomie 2019 i 2020 roku.

Na Oceanie Południowym pojawiła się plama większa od Australii. Naukowcy nie mają dobrych wiadomości

Wszyscy dobrze pamiętamy pożary, które rozszalały się w Australii na przełomie 2019 i 2020 roku. Zginęło wówczas mnóstwo ludzi, a także zwierząt, a ogromne tereny całkowicie spustoszył ogień. I choć konsekwencje, które wymieniliśmy, są tragiczne, nie są jedynymi. Okazuje się, że "Czarne Lato" - bo tak nazwano okres pożarów w Australii - przyczyniło się również do poważnych zmian w Oceanie Południowym.

Bogaty w żelazo popiół i dym spadł z atmosfery do Oceanu Południowego i użyźnił tutejsze wody, doprowadzają do ogromnego zakwitu glonów między Nową Zelandią a Ameryką Południową. Takie samo działanie wykazał zresztą dwutlenek węgla, którego ogromne ilości emitowane są, kiedy rozprzestrzenia się ogień.

Z badań opublikowanych ostatnio przez magazyn "Nature" wynika, że plamy fitoplanktonu zajmują obecnie obszar większy niż powierzchnia samej Australii.

Richar Matear - naukowiec z Commonwealth Scientific and Industrial Research Organisation (CSIRO), który zajmuje się oceanami i klimatem - potwierdza, że pożary buszu i podobne zdarzenia mocno wpływają na ekosystemy znajdujące się tysiące kilometrów dalej.

To dobry przykład tego, jak biosfera ziemska łączy się z oceanem - powiedział w rozmowie z zagranicznymi mediami.

Plamy fitoplanktonu pojawiły się na Oceanie Południowym jesienią 2019 roku i od tamtej pory systematycznie rosły. Największe rozmiary osiągnęły na początku 2020 roku. Wtedy też zarejestrowano je na zdjęciach wykonanych z kosmosu.

I choć zakwity glonów mogą mieć pozytywne skutki - w końcu planktonem żywi się wiele organizmów żyjących w wodzie - mogą również źle wpływać na środowisko. Jak podaje portal Onet, część gatunków wchodzących w skład fitoplanktonu jest toksyczna.

Źródło: The Guardian, ABC News, Onet

<span class="y2iqfc"><span style="font-family: 'Times New Roman','serif';">Richard Matear, naukowiec zajmujący się oceanami i klimatem z CSIRO i współautor badania, twierdzi, że praca pokazuje, w jaki sposób zdarzenia, takie jak pożary buszu, mogą mieć głęboki wpływ na ekosystemy znajdujące się znacznie dalej.</span></span>
<span class="y2iqfc"><span style="font-family: 'Times New Roman','serif';"> </span></span>

„To dobry przykład tego, jak biosfera ziemska łączy się w interesujący sposób z oceanem” – powiedział dr Matear