Zamknij

Podróże do USA będą możliwe bez ograniczeń? Polska znalazła się na specjalnej liście

27.11.2020 14:33
USA - Statua Wolności
fot. Shuttersrock

USA planuje zdjąć zakaz przyjazdu na teren ich państwa dla obywateli 29 krajów, w tym Unii Europejskiej. Na decyzję rządu naciskają m.in. amerykańskie linie lotnicze, które notują gigantyczne straty z powodu pandemii. Na liście państw, z których prawdopodobnie będzie można podróżować do Stanów, znalazła się także Polska.

Jak podaje "Reuters", Biały Dom rozważa ponowne otwarcie granic dla osób podróżujących z 27 krajów Unii Europejskiej, Wielkiej Brytanii oraz Brazylii. 

Dla Polski ta decyzja oznaczałaby, że będzie można wybrać się w podróż do USA. Zgodnie z obecnym rozporządzeniem ws. zakazu w ruchu lotniczym loty do naszego kraju z lotnisk położonych na terytorium stanów Illinois i Nowy Jork są dozwolone.

USA. Podróże z Europy będą możliwe?

Na razie prezydent nie ogłosił decyzji w tej sprawie. Według doniesień agencji Reuters otwarcie granic poparł już specjalny zespół ds. walki z pandemią oraz agencje rządowe, które zajmują się ochroną zdrowia. Termin ewentualnego zniesienia zakazu wjazdu pozostaje jednak nieznany.

Przeszkodą w ponownym otwarciu granic USA może być wysoki poziom zakażeń koronawirusem w Europie.  Kolejnym problemem może być to, że kraje UE  prawdopodobnie nie zastosują zasady wzajemności, czyli nie pozwolą większości Amerykanów na wjazd.

Zobacz także

Zniesienie zakazu miałoby jednak pomóc w poprawie trudnej sytuacji finansowej tamtejszych linii lotniczych – amerykańscy przewoźnicy odnotowali spadek liczby podróży międzynarodowych o 70 procent.

Stany Zjednoczone z powodu pandemii wprowadziły w marcu zakaz przyjazdów z niektórych państw, by w ten sposób zahamować rozprzestrzenianie się koronawirusa. Do USA nie mogą wjeżdżać osoby niebędące obywatelami amerykańskimi, które w ciągu ostatnich 14 dni przebywały w Strefie Schengen, na terenie Zjednoczonego Królestwa oraz Irlandii. Wyjęci spod zakazu są między innymi pracownicy misji humanitarnych, dziennikarze, inwestorzy, naukowcy i studenci.

Źródło: rp.pl, Reuters