Zamknij

Lotnisku w Poznaniu grozi upadłość. "Sytuacja jest dramatyczna"

17.09.2020 10:38
Lotnisko w Poznaniu
fot. Shutterstock

Port lotniczy Poznań-Ławica znajduje się w bardzo trudnej sytuacji. "Lotnisku grozi upadłość"– mówili właściciele poznańskiego lotniska po spotkaniu ze związkowcami. Zarząd portu wskazał, że zwolnienia są nieuniknione, a na trudną sytuację ma wpływ nie tylko epidemia, ale i odszkodowania.

Według związków zawodowych przez fatalną sytuację finansową Portu Lotniczego Poznań-Ławica pracę może stracić od 20 proc. do 40 proc. pracowników lotniska. Zarząd portu i związkowcy spotkali się na rozmowach z przedstawicielami właścicieli. Poznańska Ławica należy do Przedsiębiorstwa Państwowego "Porty Lotnicze", Miasta Poznań i Urzędu Marszałkowskiego Województwa Wielkopolskiego.

Poznań-Ławica w dramatycznej sytuacji

– Spotkanie skończyło się potwierdzeniem, że sytuacja portu jest na dzień dzisiejszy dramatyczna, że zarząd podejmuje starania o kredytowanie dalszej działalności. To kredytowanie jest uzależnione od szeregu czynników, w tym również od określonego programu oszczędnościowego, czy analiz, które wykazują realność dalszego funkcjonowania. Jednym - niestety - z elementów tych oszczędności jest również reedukacja zatrudnienia – powiedział wicemarszałek województwa wielkopolskiego, Wojciech Jankowiak.

Jak dodał, redukcja zatrudnia "niekoniecznie musi osiągać takie rozmiary, jak do tej pory pojawiały się m.in. w przekazach medialnych - w najbliższym czasie te decyzje będą zapadały. Od tego uzależniony jest dalszy los portu". Zdaniem Jankowiaka zwolnienia nie powinny przekroczyć poziomu 20 proc. stanu zatrudnienia.

Prezydent Poznania, Jacek Jaśkowiak, powiedział wprost, że „lotnisku grozi upadłość”. Wyjaśnił, że dużo zależy od decyzji banku czy umiejętności zarządu do przekonania strony społecznej do takich, a nie innych cięć kosztów.

– Ta upadłość, o której ewentualnie mówimy, nie jest jakimś zdarzeniem, które nastąpi w najbliższych tygodniach, ale w perspektywie liczonej już w okresie półrocznym, czy rocznym ona jest realna – ale zakładamy, że do tego wariantu nie dojdzie – dodał.

"Naszą rolą jest szukanie rozwiązań"

Po spotkaniu przewodniczący wielkopolskiej "Solidarności" Jarosław Lange powiedział, że było to m.in. "takie twarde powiedzenie sobie, na czym stoimy i jaka jest obecna sytuacja portu lotniczego, patrząc z perspektywy pandemii i tego dramatu”.

Dodał, strona związkowa ma świadomość dramatycznej sytuacji spółki.

– Naszą rolą jest szukanie rozwiązań, które spowodują, że tych zwolnień będzie jak najmniej, a najlepiej, żeby tych zwolnień nie było w ogóle (...) Nie ma mowy o twardej decyzji strony związkowej, że się zgadzamy na taki, czy inny procent zwolnień, raczej mówimy tutaj o szukaniu wspólnych rozwiązań – powiedział.

Poznań-Ławica. Problemem są również odszkodowania

Szef Państwowego Przedsiębiorstwa „Porty Lotnicze” Mariusz Szpikowski przypomniał, że rząd po wybuchu epidemii przeznaczył prawie 143 miliony złotych dla wszystkich polskich lotnisk. Wskazał, że te działania czekają obecnie na unijne notyfikacje.

– Natomiast spotykając się w gronie udziałowców, naszym pierwszym celem jest zapewnienie ciągłości działania lotniska w Poznaniu i od dłuższego czasu wspólnie podejmujemy wszelkie działania, które zapewnią możliwość przetrwania temu lotnisku. Oczywiście nie ukrywamy, że w warunkach, które zostały dość drastycznie zmienione przez pandemię, mamy bardzo ograniczone przychody na poznańskich lotnisku. Prognozy ruchu również nie wskazują na to, aby ten się zwiększał – mówił.

Wskazał również, że na trudną sytuację poznańskiego lotniska ma wpływ także kwestia wypłacanych odszkodowań. Jak mówił, „skalę tej patologii oddaje choćby fakt, że w Poznaniu te odszkodowania były kilkudziesięciokrotnie wyższe niż te, które wypłacano w Warszawie” – mówił.

– Jeżeli połowę wszystkich naszych zarobionych środków my musimy wypłacać na odszkodowania, a prawo jest tak skonstruowane, że nieważne jakie jest nasilenie ruchu, tylko ważne jest, jaki jest obszar ograniczonego użytkowania, to biegli uznają to jako przyczynę spadku wartości nieruchomości. My wraz z innymi kosztami pochodnymi wypłaciliśmy do tej pory 107 mln zł. Szczególnie w tym roku pandemii, jeśli te dwie rzeczy złożymy - czyli ubytek w przychodach, a wypłata odszkodowań idą normalnym torem - to deficyt środków finansowych jest dramatyczny – zaznaczył.

Dodał, że firma nie planuje przeprowadzenia zwolnień grupowych. Jak wskazał, „założyliśmy, że w tej pierwszej fazie będzie to do 20 proc. zatrudnionych. 

Źródło: PAP