Zamknij

Zażartowała, że ma dwie bomby w bagażu. Powód? "Zdenerwowanie przed lotem"

21.09.2020 13:29
Bagaż
fot. Shutterstock

Na lotnisku w Poznaniu 40-letnia kobieta "zażartowała", że ma dwie bomby w bagażu. Została za to ukarana mandatem w wysokości 300 zł. Pasażerka wyjaśniła swoje zachowanie „olbrzymim zdenerwowaniem przed lotem”. Po zapłaceniu kary kobieta, za zgodą kapitana samolotu, poleciała na grecką wyspę Kos. 

Funkcjonariusze Straży Granicznej z lotniska Poznań-Ławica zostali powiadomieni przez pracowników portu, iż kobieta nadająca bagaż rejestrowany powiedziała, że w jej torbie znajdują się dwie bomby – poinformowała w poniedziałek rzeczniczka prasowa Komendanta Nadodrzańskiego Oddziału Straży Granicznej, mjr SG Joanna Konieczniak.

Lotnisko w Poznaniu. Żart o bombie w bagażu

Zaalarmowani funkcjonariusze Zespołu Interwencji Specjalistycznych niezwłocznie podjęli czynności w celu wyjaśnienia całej sytuacji.

– Kobieta została wylegitymowana i – jak tłumaczyła funkcjonariuszom – był to bardzo głupi żart spowodowany olbrzymim zdenerwowaniem przed mającym odbyć się lotem na wyspę Kos. Funkcjonariusze SG w trakcie podczas sprawdzania jej bagaży pod kątem posiadania niebezpiecznych przedmiotów nic nie ujawnili i jej bagaż został uznany jako bezpieczny – podkreśliła Konieczniak.

Dodała, że po zapłaceniu mandatu karnego w wysokości 300 złotych kobieta, za zgodą kapitana statku powietrznego, odleciała do Grecji.

To nie pierwszy taki przypadek

To już kolejny taki przypadek w ostatnim czasie. Na początku września 38-letni Polak po zajęciu miejsca w samolocie "zażartował", że ma w bagażu podręcznym bombę

Mężczyzna tłumaczył, że to był tylko niefortunny żart, wypowiedziany wśród znajomych, z którymi udawał się na wakacje. Polak został nie tylko ukarany mandatem karnym w wysokości 500 zł, ale też nie został ponownie wpuszczony na pokład samolotu lecącego z Poznania do Grecji. Maszyna odleciała bez 38-latka. 

Źródło: PAP