Zamknij

Przez 3 miesiące mieszkał na lotnisku. Bał się wrócić do domu przez pandemię

19.01.2021 14:15
Mężczyzna na lotnisku
fot. Shutterstock

Pewien 36-latek przez 3 miesiące mieszkał na lotnisku w Chicago. Aż do minionego weekendu nikt go nie zauważał. W sobotę pracownik jednej z linii lotniczych poprosił go o dokument tożsamości i wówczas mężczyzna wpadł. Okazał legitymację jednej z osób zatrudnionych na lotnisku. Od razu skojarzono, że jest to odznaka, którą 3 miesiące temu zgubił jej prawdziwy właściciel.

Do nietypowego przestępstwa doszło na międzynarodowym lotnisku O’Hare w Chicago. 19 października przyleciał tutaj z Los Angeles Aditya Singh. Okazuje się, że tajemniczy pasażer nigdy nie opuścił terminala i przez ostatnie 3 miesiące żył niezauważony na terenie obiektu.

Ostatecznie mężczyzną zainteresowali się pracownicy lotniska, którzy wylegitymowali go w ostatnią sobotę. 36-latek okazał wówczas dokument, który został zgubiony przez jednego z pracowników tego miejsca jeszcze w październiku. Dopiero wtedy służby odkryły, że turysta z Los Angeles przez ostatnie kilkadziesiąt dni żył na O'Hare. Na pytanie, dlaczego to robił, odpowiedział w zaskakujący sposób.

Przez 3 miesiące mieszkał na lotnisku. Bał się wrócić do domu przez pandemię

Aditya Singh przybył do Chicago w połowie października. Mężczyzna postanowił zamieszkać na popularnym lotnisku. Przez ostatnie 3 miesiące żył sobie spokojnie na O'Hare. Jak mu się to udało? Przede wszystkim utrzymywał się z tego, co dostał od innych pasażerów. Ponadto ukradł jednemu z pracowników obiektu identyfikator i dzięki niemu przebywał głównie w strefie zarezerwowanej wyłącznie dla personelu lotniska.

36-latek został przyłapany w sobotę, kiedy podszedł do niego pracownik jednej z linii lotniczych. Poprosił go o dowód tożsamości i wtedy okazało się, że Aditya posługuje się skradzioną legitymacją. Wezwane zostały odpowiednie służby, które dalej zajęły się mężczyzną.

Policja zatrzymała tajemniczego turystę i zapytała, co skłoniło go do takiego zachowania. Miał on rzekomo odpowiedzieć, że nie chciał wracać do domu, bo boi się pandemii koronawirusa. A na przedmieściach Los Angeles mieszkał ze współlokatorami.

Na razie wiadomo, że Singh został oskarżony o wtargnięcie na zastrzeżony teren i o kradzież. Do tej pory sąd nałożył na niego zakaz wstępu na lotnisko O'Hare, a także dołożył do tego grzywnę w wysokości 1 tys. dolarów. Jednak to nie koniec całej sprawy, gdyż ma ona być jeszcze rozpatrywana podczas kolejnej rozprawy.

Źródło: BBC