Zamknij

Spędził 14 godzin na morzu, trzymając się porzuconej boi rybackiej. "To niesamowite, że przeżył"

25.02.2021 10:22
Boja rybacka
fot. Shutterstock

52-letni marynarz, Vidam Perevertilov, wypadł za burtę statku towarowego na Oceanie Spokojnym. Mężczyzna spędził kilkanaście godzin na Pacyfiku uczepiony porzuconej boi rybackiej. Na szczęście, po wielu godzinach oczekiwania na pomoc, został uratowany przez załogę statku.

Vidam Perevertilov wypadł za burtę między Nową Zelandią a odizolowanym brytyjskim terytorium wyspy Pitcairn około 4 rano. Nie miał na sobie kamizelki ratunkowej. Postanowił dopłynąć do "czarnego punktu na horyzoncie", która okazał się porzuconą boją rybacką. To właśnie ona uratowała mężczyźnie życie. 

Przeżył 14 godzin na oceanie dzięki boi rybackiej

Jak opisuje "The Guardian", 52-letni mężczyzna pracował jako inżynier statku zaopatrzeniowego. Podczas nocnej zmiany źle się poczuł i postanowił zaczerpnąć świeżego powietrza. Po wejściu na pokład statku marynarz najprawdopodobniej zemdlał i wypadł za burtę. Przytomność odzyskał dopiero w wodzie. Tego zdarzenia nie zauważył niestety nikt z załogi i statek odpłynął. 

Vidam Perevertilov spędził na oceanie ponad 14 godzin, trzymając się porzuconej boi rybackiej. Załoga zauważyła zniknięcie mężczyzny dopiero po szczęściu godzinach. Po tym czasie wezwano pomoc i francuskie samoloty marynarki wojennej dołączyły do poszukiwań. Ostatecznie marynarz został uratowany przez załogę statku, z którego wypadł. Wyczerpanego, ale bez żadnych obrażeń 52-latka wciągnięto na pokład około godziny 18.

Brytyjska Wysoka Komisarz Nowej Zelandii Laura Clarke, która służy również jako gubernator wyspy Pitcairn, przyznała, że wszyscy odczuli ogromną ulgę, gdy usłyszeli o pomyślnym zakończeniu poszukiwań mężczyzny. 

 – Wszyscy obawialiśmy się najgorszego, biorąc pod uwagę skalę Oceanu Spokojnego i jego silne prądy. Fakt, że załoga statku Silver Supporter go znalazła, a on przeżył, jest po prostu niesamowity – powiedziała. 

Syn Vidam Perevertilov zapytał ojca, dlaczego nie zabrał ze sobą boi, która ocaliła mu życie. 52-latek odpowiedział, że wolał zostawić ją w wodzie, bo może jeszcze kogoś uratować. 

Źródło: The Guardian