Zamknij

Tajlandia ma dość masowej turystyki. To koniec tanich podróży z plecakiem?

23.06.2020 10:01
Tajlandia, backpacker
fot. Shutterstock

Tajlandia przygotowuje się na przyjęcie turystów. Podróżowanie po najpopularniejszym kraju w Azji może się jednak całkowicie zmienić. Tajowie chcą przebudować ofertę turystyczną i zerwać z opinią kraju przyjaznego „backpackerom", którzy mogli organizować sobie niskobudżetowe wakacje na własną rękę. Teraz rząd chce zachęcać do przyjazdu turytów z zasobnym portfelem.

Pandemia koronawirusa wywołała ogromny kryzys w branży turystycznej całej Tajlandii.  Zbankrutowało wiele tanich hoteli i pensjonatów. Kryzys dotknął też hoteli średniej klasy w Bangkoku. Teraz biznes powoli zaczyna się odbudowywać, ale tylko obiekty pięciogwiazdkowe zachęcają gości do przyjazdu, gdy tylko zostaną otwarte granice kraju. Najszybciej może to nastąpić w sierpniu.

Tajlandia przestanie być rajem dla backpackerów?

 Władze Tajlandii uważają, że ożywianie turystyki nie może odbywać się za wszelką cenę i czas zerwać z wizerunkiem kraju jako raju dla backpackerów.

— Gdy otworzymy granice kraju, chcemy stworzyć „turystyczne bańki’, a więc miejsca, w których przyjezdni będą czuć się bezpiecznie. Wtedy też zamierzamy cały wysiłek marketingowy skierować na konsumentów zamożnych i na promowanie turystyki medycznej — powiedział w wywiadzie dla „Bangkok Post” minister turystyki Tajlandii Phiphat Ratchakitprakarn, cytowany przez "Rzeczpospolitą".

Tajski rząd chce zacząć odbudowę branżę turystycznej od zezwolenia na przyjazdy małych grup turystycznych i turystów biznesowych. Jako pierwsze mają się otworzyć 4- i 5-gwiazdkowe hotele w wybranych regionach, m.in. na Phuket, Koh Samui czy Koh Phangan.

 ZOBACZ TAKŻE: Azja walczy z plagą begpackersów. Na czym polega fenomen żebropodróżowania?

Przyjezdni prawdopodobnie będą musieli poddać się testom na obecności koronawirusa i to dwukrotnie: raz przed wyjazdem i ponownie po wylądowaniu. Wtedy będą mogli wybrać sobie jeden z ośrodków wyznaczonych przez rząd i pozostać tam przynajmniej przez czternaście dni, choć podczas pobytu mogą poruszać się po wyspie bez ograniczeń.

Akcja marketingowa Tajlandii  skupi się na pobytach w okresie listopad-luty, kiedy w Stanach Zjednoczonych oraz Europie panuje zimowa aura. Rozważane jest też przyjęcie zamożnych Chińczyków. Pierwsze "testowe' grupy miałyby tu przyjechać w sierpniu, ale ze względu na panujący wówczas okres monsunowy, tern ten może się przesunąć. 

Źródło: Bangkok Post, Rzeczpospolita